Legia Warszawa. Co się stało z Władimirem Dwaliszwilim?

Przychodził do Legii jako najlepszy strzelec Polonii. Od początku strzelał gole. Od kilku spotkań zawodzi, i to w momencie, gdy jego trafienia sa najbardziej potrzebne.
Rusz się. Streetball, krykiet i parkour. Zobacz, co jeszcze w ten weekend w Warszawie

- Nie wiem, co się dzieje. Zdaję sobie sprawę, że od dwóch-trzech meczów gram słabo, ale nie wiem... Trzeba chyba ciężej trenować - mówił krótko po meczu Gruzin. Trener Urban tłumaczył swojego piłkarza chorobą, z którą ten ma problem od dwóch tygodni. - Wiem, że on nie gra tego, co umie, nie daje drużynie tyle, ile powinien, ale nie jest w pełni sił - przyznał po meczu.

Tylko że Gruzin w Łodzi sprawiał wrażenie piłkarza, który w ogóle nie powinien wstawać z ławki. Bezproduktywny jest od kilku spotkań, ale w meczu z Widzewem podanie do niego zwykle kończyło się stratą. Kilkakrotnie nie zorientował się, co się wokół niego dzieje. Pozwolił rywalowi wyskoczyć zza pleców i zabrać piłkę. Zebranie się do strzału zajmowało mu tyle czasu, że zwykle zanim to nastąpiło, widzewiacy biegli z kontrą.

Dwaliszwili tej wiosny zagrał dla Legii 18 razy. W pierwszych 12 spotkaniach trafiał ośmiokrotnie. Ale od meczu z Piastem Gliwice miesiąc temu jego jedynym trafieniem był gol z rzutu karnego strzelony Jagiellonii, w tym samym spotkaniu zmarnował inną "jedenastkę". Z Lechem przed tygodniem w ogóle do niej nie podszedł, choć był wyznaczony do strzelania.

A Gruzin w formie w dwóch ostatnich meczach sezonu będzie Legii niezbędny. Po zawieszeniu Danijela Ljuboi i przy ustawieniu, w którym Jan Urban wystawia na boisku dwóch napastników, zmiennika dla niego nie ma. Gdy w czwartek do gry wróci wykartkowany w meczu z Widzewem Jakub Kosecki, trener Legii będzie miał możliwość posadzenia Gruzina na ławce, ustawiając na skrzydłach właśnie Koseckiego i Michała Kucharczyka, a za plecami Marka Saganowskiego wystawiając Miroslava Radovicia. Ale po pierwsze, Radović również pod koniec sezonu jest bez formy, a po drugie, Dwaliszwili miał być głównym strzelcem zespołu.

Przez większość sezonu wydawało się, że tytuł króla strzelców musi wrócić na Łazienkowską (ostatnim legionistą, który go wywalczył, był Takesure Chinyama w sezonie 2008/09). Długo w tej klasyfikacji prowadził Ljuboja, ale po zawieszeniu stracił szansę na to, by po raz pierwszy w karierze być królem strzelców. Dwaliszwili w tym sezonie lidze strzelił tyle samo goli co Serb - 12 - ale dorobku nie powiększa. O jedną bramkę więcej zdobył do tej pory Robert Demjan z Podbeskidzia.