Zadymiony stadion Legii. Mecz ze Śląskiem zaczął się z opóźnieniem [ZDJĘCIA I WIDEO]

Mecz Legii ze Śląskiem nie zaczął się zgodnie z planem, czyli o godz. 16, ale z kilkunastominutowym opóźnieniem. Powodem były ogromne chmury białego dymu, który na ?Żylecie? pojawił się za sprawą kibiców Legii. Przez kwadrans widoczność na stadionie ograniczona była praktycznie do zera.
Rusz się! Weekend się kończy, ale sprawdź, co dzieje się w trakcie tygodnia

Mecz Legii ze Śląskiem rozpoczął się z opóźnieniem. Kibice przygotowali specjalną oprawę z okazji zdobycia dziewiątego w historii klubu mistrzostwa Polski. Na trybunie północnej, czyli "Żylecie", zaprezentowano efektowny transparent z wielkim napisem "Habemus Campione", czyli "mamy mistrza", między którym znalazł się także herb Legii i królewskie insygnia.

Chwilę później na murawę zostały rzucone serpentyny, a potem kibice z "Żylety" wywołali dym, który rozprzestrzenił się na cały stadion i znacząco ograniczył widoczność. Ale nie było widać, by kibice rozpalali race. Przed meczem Stowarzyszenie Kibiców Legii Warszawa wydało apel, aby nie używać środków pirotechnicznych podczas oprawy.



Piłkarze schowali się w tunelu i czekali na rozwój wydarzeń. W tym czasie trwały konsultacje, ale po kilkunastu minutach obie drużyny wróciły na boisko.