Saganowski, Saganowski, Saganowski! Piękny finał sezonu napastnika Legii

Legia rozpoczęła ligowy sezon od hat tricka Danijela Ljuboi w meczu z Koroną, a skończyła klasycznym hat trickiem Marka Saganowskiego. 35-letni napastnik strzelał gole Śląskowi w 13., 14. i 33. minucie.
Rusz się! Weekend się kończy, ale sprawdź, co dzieje się w trakcie tygodnia

Saganowski kilka razy w rozmowach z dziennikarzami obiecywał, że skończy sezon z dziesięcioma zdobytymi bramkami. Ale choć wiosną strzelał jak na zawołanie w Pucharze Polski, to siódme trafienie w lidze zaliczył dopiero przed tygodniem, w meczu z Widzewem. W czwartek mimo kilku okazji nie był w stanie pokonać bramkarza Ruchu Chorzów.

Tymczasem przeciw Śląskowi popisał się bajeczną skutecznością. Najpierw głową strzelił gola po dośrodkowaniu Michała Kucharczyka. Po chwili z lewego skrzydła podawał mu Jakub Kosecki. I tym razem Saganowski się nie pomylił.

Gdy w 33. minucie w pole karne wpadł Jakub Kosecki i został zahaczony przez jednego z obrońców, piłkę wziął Miroslav Radović. Saganowski wyszedł za pole karne. Wrócił, gdy cały stadion zaczął skandować jego imię i nazwisko. Strzelił mocno. Rafał Gikiewicz był bez szans. Boisko opuścił w 72. minucie, kiedy zastąpił go Danijel Ljuboja.

Saganowski jest drugim w tym sezonie ligowym strzelcem Legii. 12 razy do siatki rywali trafiał Danijel Ljuboja (tyle samo goli strzelił Władimir Dwaliszwili, ale siedem z nich w barwach Polonii). 35-letni napastnik wyprzedził Jakuba Koseckiego, który ma dziewięć goli.

Warto jednak pamiętać, że Saganowski musiał opuścić dziewięć spotkań w rundzie jesiennej po tym, jak zaistniało podejrzenie choroby serca. Na wiosnę legionista wrócił jednak do formy i nawet bez tak wspaniałego finału sezonu, jak ze Śląskiem, było pewne, że niebawem przedłuży kończący się 30 czerwca kontrakt z Legią.