Estoński dziennikarz: Ojamaa najlepiej czuje się za plecami napastnika

- Jest napastnikiem, może grać też jako ofensywny pomocnik lub skrzydłowy. Ale wydaje mi się, że najlepiej czuje się jako "second striker". Nie ten najbardziej wysunięty, bo trochę brakuje mu do tego wzrostu - opisuje Henrika Ojamaa Olivier Lomp z estońskiego dziennika "Postimees".
Rusz się! Zaplanuj aktywnie tydzień i weekend w Warszawie

- Ojamaa był od początku kandydatem na dobrego estońskiego piłkarza. Jako młody chłopak wyjechał do szkółki Derby County i z informacji, jakie stamtąd docierały, wynikało, że prezentuje się bardzo dobrze. W testach miał bardzo dobre wyniki i było dużą niespodzianką, dlaczego ostatecznie nie przedłużono z nim kontraktu. Ponoć między nim a jednym z trenerów doszło do sprzeczki i ostatecznie zdecydowały kwestie wychowawcze. Teraz jednak mam wrażenie, że dorósł. Twardo stąpa po ziemi - opisuje napastnika Olivier Lomp z estońskiego dziennika "Postimees".

- Jaki to piłkarz? Zachowując wszelkie proporcje, porównałbym go do Wayne'a Rooneya. Nie jest wysoki, ale masywny i silny, a do tego bardzo waleczny. Świetnie pasuje do zespołu, który gra pressingiem i cały czas nęka obrońców rywala. Jest szybki, nie jakoś przesadnie, ale szybki. Lubi grać piłką po ziemi. Pamiętam, jak po jednym z meczów mocno zdenerwował się na kolegów z drużyny, że zbyt często grają górą, zamiast podawać po ziemi - mówi dziennikarz.

- Jest napastnikiem, może grać też jako ofensywny pomocnik lub skrzydłowy. Ale wydaje mi się, że najlepiej czuje się jako "second striker". Nie ten najbardziej wysunięty, bo trochę brakuje mu do tego wzrostu. I sam o tym mówił, że musi poprawić celność strzału. To może tłumaczyć tylko cztery gole w lidze w tym sezonie.

- W reprezentacji na razie nie błyszczy, choć trochę nie miał okazji, biorąc pod uwagę rywali. Najlepiej moim zdaniem wypadł w meczu z Polską. Właściwie wszyscy byli zdziwieni, że został zmieniony po pierwszej połowie.