Patryk Mikita, prezesa kosmita. Z Polonii, przez Agrykolę i "Żyletę", do swojej Legii

Patryk Mikita

Patryk Mikita (Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta)

Zanim trafił do Legii, chodził na jej mecze. Teraz chce w niej grać. - Podejmuję walkę. Moim celem jest pewna, meczowa osiemnastka - mówi 19-letni Patryk Mikita, który w poniedziałek wyleciał z pierwszą drużyną na obóz do Austrii.
Legia Extra - zamów newsletter o najlepszej polskiej drużynie

Mikita urodził się w Warszawie. Jako 11-latek trafił do Polonii, później przez siedem lat występował w Agrykoli. Legia wypatrzyła go dopiero rok temu. Na Łazienkowską miał wtedy przyjść razem z bramkostrzelnym Przemysławem Kitą z ŁKS-u, ale o ile Mikita bez wahania zamieniał boiska Agrykoli na obiekty pobliskiej Legii, tak Kita rozmyślił się i został w Łodzi.

- Ale mało brakowało, a ja też nie trafiłbym do Legii - zauważa Mikita. - Interesowała się mną Pogoń Szczecin i dopiero w ostatniej chwili odezwała się Młoda Legia. I jak pojawiła się ta oferta, to nie zastanawiałem się nawet przez chwilę - mówi piłkarz.

- Jestem z Woli, czyli dzielnicy mocno legijnej. I sam chodziłem na mecze, zanim tutaj trafiłem. Bywałem zarówno na "Żylecie", jak i na innych trybunach. Z kolegami chodziłem dopingować, a z trenerami oglądać - opowiada 19-latek.

Mikita zaraz po przyjściu do Legii plan miał ambitny. Po pół roku gry w Młodej Ekstraklasie chciał awansować do pierwszej drużyny. - Tak sobie wtedy założyłem. Niestety, nie udało mi się tego zrealizować - mówi zawodnik i podkreśla, że teraz plany mu się pozmieniały. - Moim celem jest pewna meczowa osiemnastka. Mam w Warszawie wielu znajomych, którzy chodzą na Legię i w końcu fajnie byłoby, gdyby co jakiś czas oglądali mnie na placu - tłumaczy.

W poprzednim sezonie Mikita był wiodącą postacią w Młodej Legii - zagrał w 31 spotkaniach, w których strzelił 11 goli. Zdobył mistrzostwo Młodej Ekstraklasy, a przez trenera Dariusza Banasika uznany został najlepszym zawodnikiem. - Ten Mikita to jakiś kosmita - powiedział o piłkarzu prezes Legii Bogusław Leśnodorski po tym, jak w holenderskim Uitgeest obejrzał mecz Młodej Legii z Norwich (3:1). - Biegał z piłką jak między słupkami, wyglądało, jakby grał z juniorami. Kto wie, czy ten chłopak nie pojedzie na zgrupowanie z pierwszym zespołem i nie oczaruje trenera Jana Urbana - zastanawiał się prezes.

Banasik w Młodej Legii najczęściej ustawiał go jako środkowego napastnika, Urban widzi w nim lewoskrzydłowego. - Mimo że moja prawa noga jest wiodąca, to lubię grać na lewej pomocy. Od zawsze ciągnęło mnie w stronę bramki. A z lewej strony można się rozpędzić, złamać akcję do środka i uderzyć - tłumaczy Mikita. - Ale i tak jestem uniwersalny. Odkąd pamiętam, to zawsze grywałem na czterech pozycjach: na lewym i prawym skrzydle, w środku pola, i jako napastnik - wymienia.

Zimą Mikita testowany był przez szkockie Saint Mirren. Ostatecznie wrócił do Warszawy. - Trenerzy w Szkocji byli ze mnie zadowoleni, ale z różnych przyczyn nie zostałem tam- mówi piłkarz. - Ale nic się nie stało. Teraz jestem w Legii. W mojej Legii i wierzę, że tu mi się uda. Żadne wypożyczenia w tym momencie mnie nie interesują - zapewnia.

W środę Mikita podpisał swój pierwszy profesjonalny kontrakt w karierze. A w poniedziałek wyleciał na zgrupowanie z pierwszą drużyną. - Chciałbym w Austrii pokazać się trenerowi Urbanowi z jak najlepszej strony. Nie zamierzam odpuszczać. Konkurencja jest duża, ale podejmuję walkę. Tak jak mówiłem - interesuje mnie meczowa osiemnastka - zapowiada młody legionista.

Legia od poniedziałku przebywa w Austrii. Zawodnicy Urbana zagrają tam trzy sparingi - z Żyliną (26 czerwca), z SV Ried (29 czerwca) i ze Spartą Praga (3 lipca). 5 lipca piłkarze wrócą do Polski. Dzień później wezmą udział w turnieju Deyna Cup.



Skomentuj:
Patryk Mikita, prezesa kosmita. Z Polonii, przez Agrykolę i "Żyletę", do swojej Legii
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX