Legia Warszawa. Badania Szulera we wtorek. Na treningu na środku obrony zastąpił go Junior

Słoweński obrońca Marko Szuler nie dokończył poniedziałkowego popołudniowego treningu, bo naciągnął mięsień dwugłowy lewej nogi. We wtorek przejdzie badania, po których wyjaśni się jak długo będzie pauzował.
Rusz się! Bieg wokół Narodowego, piknik na Agrykoli. Co jeszcze w Warszawie?

- Naciągnięty, mam nadzieję, że tylko - przyznał jeden z członków sztabu medycznego Legii chwilę po tym, gdy Słoweniec wstał z murawy z dużym opatrunkiem na nodze i powoli poszedł do szatni. Do tej pory był jednym z wyróżniających się piłkarzy austriackiego zgrupowania, choć w sparingu z SV Ried w sobotę obciąża go trochę trzeci gol dla rywali.

Chwilę wcześniej legioniści zaczęli treningową grę. Naprzeciw siebie stanęły dwie jedenastki, "żółci", atakowali "niebieskich". Ta druga drużyna najpewniej szykowana jest na środę (czyli na dziś: Kuciak - Bereszyński, Bravo, Jodłowiec, Wawrzyniak - Radović, Furman, Pinto, Kosecki - Dwaliszwili, Saganowski), na mecz ze Spartą Praga. Szuler grał na środku obrony żółtych, ale gdy odniósł uraz, zastąpił go Dossa Junior.

Portugalczyk nie był zmuszony do ostrej gry, bo gdy tylko niebiescy przejęli piłkę, trener Jan Urban gwizdkiem zatrzymywał grę, ale kilka razy ładnie i dokładnie przerzucił piłkę w poprzek boiska. Domagał się podań, próbował rozmawiać z kolegami z drużyny. Razem z nim na pełnych obrotach trenowali już Ivica Vrdoljak i Daniel Łukasik.

"Niebiescy" ćwiczyli obronę, bo w dwóch dotychczasowych sparingach Legia straciła w sumie cztery gole. - Bliżej do niego podbiegnij! I krzyknij Rado, żeby zszedł bliżej do środka, bo kryjecie we dwóch tego samego piłkarza - krzyczał do Bartosza Bereszyńskiego Urban. Prawy obrońca Legii tym razem grał przeciw skrzydłowemu "żółtych" Henrikowi Ojamaa i kilka razy dał się ograć Estończykowi. Gdy jednak zaczęli się dzielić kryciem z Miroslavem Radoviciem, zasłużył nawet na pochwałę od trenera.

Wcześniej warszawiacy ćwiczyli też z piłkami. Po krótkiej rozgrzewce, podzieleni na dwie grupy, ćwiczyli czwórkami atak i obronę. Coraz częściej w Bad Zell Urban próbuje zgrywać formacje. Treningowi przyglądał się prezes Bogusław Leśnodorski, który zdążył wrócić do Austrii, a popołudnie między treningami poświęcił na jeżdżenie rowerem po górach.

We wtorek warszawiacy znów trenują rano i po południu. W środę tylko rano, bo po południu zagrają ze Spartą.