El. LM. Legia gotowa. Tylko na co?

Siłę podstawowej jedenastki oszacować trudno, ale tak szerokiej kadry Legia w XXI wieku nie miała. Jeśli awansuje do fazy grupowej europejskich pucharów, rozegra do końca roku 35 meczów, więc na niektóre pozycje trener ma do dyspozycji aż trzech piłkarzy.
Rusz się! Sprawdź sportowy kalendarz Warszawy

W środę w walijskim Wrexham w pierwszym meczu drugiej rundy eliminacji Champions League Legia zmierzy się z The New Saints. Ze względu na kontuzje Henrika Ojamy, Inakiego Astiza i Marko Szulera, zawieszenie Tomasza Jodłowca za czerwoną kartkę z meczu Śląska z Hanoverem oraz słabszy poziom przeciwnika Jan Urban nie wystawi galowej jedenastki. Najbardziej prawdopodobny skład na wyspiarskich półamatorów wygląda tak: Kuciak - Bereszyński, Dossa Junior, Rzeźniczak (Cichocki), Wawrzyniak - Vrdoljak, Pinto - Radović, Dwaliszwili, Kosecki - Saganowski. Trzy dni później, w ligowej inauguracji z Widzewem, na boisko wybiegnie trochę zmieniona drużyna. W poprzednim sezonie Urban tylko raz wystawił identyczną jedenastkę w dwóch kolejnych spotkaniach.

- W europejskich pucharach musimy mieć formę od razu, w pierwszych meczach, bo wtedy będą decydowały się nasze losy. W lidze można wystartować różnie, będzie czas odrobić ewentualne straty. Przecież po 30 kolejkach podzielimy punkty i dzięki temu przed siedmioma kolejkami, które zdecydują o tytule, znowu możemy zbliżyć się do lidera - mówi Urban.

Puchary to niespełniony sen - czy raczej: koszmar - 51-letniego szkoleniowca. Kiedy pracował w Warszawie po raz pierwszy (2007-10), trzy razy próbował podbijać Europę, ale nigdy nie przebrnął więcej niż dwóch rund eliminacyjnych. Przegrywał m.in. z FK Moskwa i Broendby.

Rok temu też potknął się na drugiej i ostatniej przeszkodzie - przed grupą LE, choć norweski Rosenborg nie miał ani większego budżetu, ani znacznie lepszych piłkarzy. Zespół Urbana prowadził w Warszawie i Trondheim, ale wypuścił awans z rąk. Później trener wielokrotnie powtarzał, że tamta porażka to największa ujma sezonu.

By zrealizować cel i zagrać jesienią w Lidze Europejskiej, Legia musi wyeliminować Walijczyków oraz przebrnąć następną, III rundę eliminacji LM, przed którą będzie rozstawiona (losowanie 19 lipca). Jej potencjalni rywale to litewski Ekranas Poniewieże, azerskie Neftczi Baku, HJK Helsinki, Slovan Bratysława, słoweński Maribor, szwedzki Elfsborg, norweskie Molde, Dinami Tbilisi czy Maccabi Tel Awiw.

By spełnić marzenie, musi wygrać także w IV rundzie, której stawką będzie niedostępna dla polskiego klubu od 1996 roku Liga Mistrzów. Może w niej trafić (jeśli wykluczymy niespodzianki) na Celtic, APOEL Nikozja, Steauę Bukareszt, FC Basel lub BATE Borysów. Za awans do fazy grupowej klub dostanie od UEFA ponad osiem milionów euro (piłkarzom odda do podziału dwa miliony).

Urban przygotowuje drużynę, która od 17 lipca do 16 grudnia wytrzyma 35 meczów. Grającą dwa razy w tygodniu, odpoczywającą tylko podczas dziesięciodniowych przerw na mecze reprezentacji. Dlatego kadra jest szeroka i wyrównana jak nigdy.

Już zimą przyszło czterech zawodników, a odszedł tylko jeden. Najsilniejsza w lidze ławka rezerwowych i umiejętne żonglowanie składem przez Urbana było jednym z głównych atutów w poprzednim sezonie, w którym Legia zdobyła pierwszy od 17 lat dublet. Trener pogodził rywalizację o mistrzostwo i Puchar Polski. Nie obawiał się wymieniać z meczu na mecz nawet siedmiu zawodników z podstawowej jedenastki.

Latem na Łazienkowską trafiło pięciu kolejnych piłkarzy, do pierwszego zespołu dołączyło trzech młodzieżowców, dwóch następnych kończy rehabilitację po kontuzjach kolana. Siłę podstawowej jedenastki oszacować jednak trudno. Mistrzowie kraju stracili bohaterów minionego sezonu - najlepszego w defensywie Artura Jędrzejczyka oraz najlepszego w ofensywie Danijela Ljuboję.

- Nie wiem, czy jesteśmy silniejsi niż kilka miesięcy temu. Mam taką nadzieję, zobaczymy, jak przebiegnie aklimatyzacja nowych graczy. Liczę, że się nie pomyliliśmy w wyborze. Nie szukaliśmy uzupełnień, lecz wzmocnień - powiedział Urban.

Największe bogactwo Urban ma w środku pomocy. Pasjonująco zapowiada się rywalizacja między Vrdoljakiem, Łukasikiem, Furmanem, Hélio Pinto i Golem. Miejsca są najwyżej trzy, a w wariancie ofensywnym dwa. Urban zebrał piłkarzy do każdego wariantu taktycznego - od 4-2-3-1 (tak Legia będzie grała z najsilniejszymi rywalami) do 4-4-2 (na mecze, w których będzie zdecydowanym faworytem).

Komfort trenera polega na uniwersalności wielu zawodników. Stoper Jodłowiec grywa jako defensywny pomocnik. Rozgrywającym Furmanowi czy Pinto nie robi różnicy, czy biegają tuż za napastnikiem, czy bliżej środka boiska. Kucharczyk i Żyro nadają się na oba skrzydła oraz środek ataku. Sprowadzony latem z Widzewa Broź może grać na obu bokach obrony, Brzyskiemu odpowiada i lewa pomoc, i lewa obrona.

Legia zabezpieczyła się zatem na wypadek transferów last minute, z którymi musi się liczyć, w kontrakty Bereszyńskiego, Koseckiego i Łukasika wpisała bowiem kwoty odstępnego (odpowiednio: 2, 2,5 i 2 mln euro). Jeśli nie przetrwa do fazy grupowej europejskich pucharów, nie grozi jej katastrofa finansowa, będzie jednak musiała odchudzić kadrę i zasypywać dziurę w budżecie zyskami z transferów. A chętnych na młodych i zdolnych legionistów nie brakuje.



Więcej o: