Leśnodorski: Bravo gdyby został, miałby piąty, może szósty najwyższy kontrakt w drużynie

Raul Bravo, wychowanek Realu Madryt, ma znakomite CV. Wygrana Liga Mistrzów, zdobyty Superpuchar Europy, Puchar Interkontynentalny, Superpuchar Hiszpanii i dwa mistrzostwa kraju, ale w Legii już go nie ma. Dlaczego?
Rusz się! Longboard, rolki, finał Topligi. Zaplanuj aktywnie weekend w Warszawie

- Najprościej mówiąc, chodziło o to, że trenerzy nie byli w 100 proc. przekonani co do jego angażu. Trenował z nami trzy tygodnie, ale po tym czasie nie dawał gwarancji, że będzie pierwszym stoperem w naszej drużynie - tłumaczy prezes Legii Bogusław Leśnodorski.

Bravo, który przez ostatnie dwa sezony praktycznie nie grał w Rayo Vallecano i belgijskim Beerschot, na testy w Legii namówił Michał Żewłakow. Obaj znają się ze wspólnej gry w Olympiakosie Pireus. 32-letni Hiszpan trenował z Legią od 19 czerwca, wyjechał z nią na obóz do Bad Zell. W Austrii sprawdzany był na środku obrony w parze z Tomaszem Jodłowcem. W dwóch sparingach przeciwko Żylinie i Sparcie Praga zaprezentował się nieźle. Imponował spokojem i dobrym przeglądem pola.

Po powrocie do Polski, podczas turnieju Deyna Cup, trener Jan Urban wystawiał go na lewej obronie. Hiszpan na tej pozycji zagrał w spotkaniach z Partizanem i Fluminense. I mimo że w drugim meczu strzelił gola, to na boku defensywy nie prezentował się tak dobrze jak na środku. Brakowało mu szybkości, czyli tego, co Urban w bocznych obrońcach ceni bardzo wysoko.

- Jego umiejętności oceniam dosyć nieźle, bo to piłkarz, który jest dobrze wyszkolony technicznie. Podczas sparingów widać było u niego duży spokój - mówił w środę po południu Urban. - Miał jednak dłuższą przerwę i widać braki w przygotowaniu fizycznym. Potrzebuje dłuższego okresu przygotowawczego - dodawał.

Kilka godzin później dyrektor sportowy klubu Jacek Mazurek ogłosił: - Nie nawiążemy współpracy i nie podpiszemy kontraktu z Raulem Bravo.

Leśnodorski zaprzecza, że Hiszpan byłby dla klubu zbyt drogi w utrzymaniu. - Sztab szkoleniowy miał wolną rękę. Kontrakt z Bravo był ustalony dużo wcześniej. Hiszpan nie miał bardzo wygórowanych oczekiwań. Jeśliby z nami został, to miałby jakąś piątą, może szóstą pensję w drużynie - wyjaśnia Leśnodorski. - Gdyby trener go chciał, to zostałby na pewno - podkreśla prezes.

Urban w czwartek o Bravo mówił niewiele. - Nie ma jego tematu w Legii. Czas pokaże, czy pomyliliśmy się, rezygnując z usług Raula, czy postąpiliśmy słusznie. Zobaczymy, jak dalej potoczy się jego kariera. W jakim klubie wyląduje i jak będzie w nim grał. Czas to wszystko zweryfikuje. A teraz zmieńmy temat - zakończył.

Leśnodorski: - Pożaru nie ma. Kadrę mamy szeroką, a polityka drużyny jest taka, aby ją odmładzać. Doświadczonych zawodników mamy wystarczająco dużo. Są Dossa Junior, Jakub Wawrzyniak, Helio Pinto czy Tomasz Jodłowiec. Jeśli ktoś nas w 100 proc. nas nie przekonuje, to nie chcemy, żeby blokował miejsce młodym chłopakom.

Legia ma w tej chwili sześciu piłkarzy, którzy mogą grać na środku obrony. - Jak ściągaliśmy Bravo, to nie wiedzieliśmy, jak będzie prezentował się Mateusz Cichocki. A on w tych ostatnich tygodniach wyglądał bardzo fajnie - chwali 21-latka prezes. Zauważa, że poza Jodłowcem, Astizem, Szulerem i Dossą Juniorem na środku defensywy może występować też Jakub Rzeźniczak.

Czy Legia po rezygnacji z Bravo szuka jeszcze nowych piłkarzy? - Obserwujemy jeszcze dwóch-trzech graczy, ale w najbliższym czasie do nas raczej nie przyjdą. Interesują nas przede wszystkim wzmocnienia w defensywie. Ale jak znajdziemy dobrego piłkarza na inną pozycję, to też może do nas trafić - odpowiada Leśnodorski.

Więcej o Legii na Facebooku Warszawa.sport.pl