Legia Warszawa. Co się święci z The New Saints?

Klub, który powstał dla tysięcznego Llansantffraid-ym-Mechain, Legię podejmie w 40-tysięcznym Wrexham. Ale dla The New Saints to nic nowego - oni grali już z Manchesterem City na 72-tysięcznym stadionie w Cardiff
Rusz się! Tłusty czwartek i Marcin Gortat Camp. Zaplanuj aktywnie tydzień w Warszawie

W środę o 20.15 Legia rozpocznie walkę w eliminacjach Ligi Mistrzów od wyjazdowego meczu z mistrzem Walii, The New Saints. - Legię czeka w Wrexham sparing, choć o stawkę - twierdzi były piłkarz walijskiej ligi Daniel Purzycki. Jacy są The New Saints?

2:5 z Market Drayton Town

- W środę wieczorem na ulicach tańczyć będą The New Saints - powtarza Jeff Stelling, prowadzący piłkarski magazyn "Soccer Saturday" w stacji Sky Sport, kiedy dzisiejszy rywal Legii wygrywa w lidze mecz u siebie. W programie podawane są wyniki wszystkich brytyjskich lig. Walijska jest na końcu, a The New Saints alfabetycznie zamyka jej tabelę. Rozpoznawalne już dziś stwierdzenie Stellinga sięga lat 60. i frazy słynnego radiowego i telewizyjnego komentatora rugby Billa McLarena.

Jak to się stało, że drużyna z miasta o populacji trzech średnich bloków na Ursynowie stała się regularnym uczestnikiem eliminacji europejskich pucharów? Przyczyniły się do tego przedziwne zasady brytyjskiego futbolu i zapał pewnej komputerowej firmy z położonego kilka kilometrów dalej, już w Anglii, Oswestry.

Od XIX w. Wielka Brytania ma cztery piłkarskie federacje - angielską, szkocką, północnoirlandzką i walijską, a więc też cztery reprezentacje i cztery ligowe systemy rozgrywek. Najlepsze walijskie zespoły od lat grają jednak w ligach angielskich (w przyszłym sezonie w Premier League zagrają Swansea City i Cardiff City). To kluby z ambicjami wykraczającymi poza kilkutysięczne stadiony, ale też z czasem kilkusettysięcznych miast. Pozostałe ulokowane w kilku- lub kilkunastotysięcznych miasteczkach takich potrzeb nie mają. Grają w walijskiej Premier League.

Jej poziom? Gdy Legia przed tygodniem wygrywała Deyna Cup, pokonując Partizan Belgrad i młodzieżową drużynę Fluminense, The New Saints w jednym z lokalnych turniejów przegrali z angielskim Market Drayton Town FC 2:5. Rywal gra w Northern Premier League Division One South, czyli tamtejszej ósmej lidze.

Przegrać z nimi to hańba

Walijska federacja chciała niedawno, by w europejskich pucharach reprezentowały ją najlepsze drużyny grające w ligach angielskich, ale UEFA się nie zgodziła. Dzięki temu dzisiejszy rywal Legii w eliminacjach europejskich pucharów gra od 1996 r., a od 2000 r. nieprzerwanie. W debiucie w Pucharze Zdobywców Pucharów odpadł z Ruchem Chorzów (1:1 i 0:5). Pokonywały go też Polonia Warszawa (2002 r.) i Amica (2003 r.). W sześciu meczach Polacy strzelili Walijczykom 24 gole, tracąc trzy.

Ale rywale Legii najmilej wspominają mecze z wyspiarzami. W 2003 r. w eliminacjach Pucharu UEFA trafili na Manchester City. Oba mecze zagrali na gigantycznych obiektach - City of Manchester Stadium (48 tys.) i rewanż na Millenium Stadium w Cardiff (72 tys.). Dwa lata później w eliminacjach Ligi Mistrzów trafili na... obrońców tytułu z Liverpoolu. - To był najlepszy piłkarz całego dwumeczu - chwalił bramkarza Gerarda Doherty'ego trener rywali Rafael Benitez, choć Walijczycy dwukrotnie ulegli 0:3.

Pierwszy zwycięski dwumecz New Saints w Europie miał miejsce przed trzema laty, kiedy Walijczycy rozgromili w eliminacjach Ligi Mistrzów Bohemians z Dublina 4:0, po porażce 0:1 w pierwszym meczu. - To było haniebne. Piłkarze zawiedli klub, ligę i cały kraj - mówił po meczu trener rywali.

Pionierzy z TNS

Za to, że amatorzy z Llansantffraid mogli 17 lat temu pojechać na mecz do Chorzowa, zapłaciła firma komputerowa z pobliskiego, choć leżącego już w Anglii Oswestry. Dofinansowanie w wysokości 250 tys. funtów kosztowało klub zmianę nazwy na Total Network Solutions Llansantffraid FC. Rok później klub przyjął nazwę sponsora, co było pierwszym takim przypadkiem w Wielkiej Brytanii.

W 2003 r. TNS przeniosło się na stadion do Oswestry i zostało pierwszą walijską drużyną grającą na co dzień w Anglii. Gdy trzy lata później Total Network Solutions zostało wchłonięte przez British Telecom, klub został bez nazwy. Mimo pomysłów, by sprzedać ją na eBayu, ostatecznie postanowiono wykorzystać wieloletni przydomek Llansantffraid - "The Saints". Od tamtej pory drużyna nazywa się The New Saints.

I choć chce się rozwijać, to z racji gry na granicy ma kłopoty. Gdy kilka lat temu klub starał się w walijskiej federacji o dofinansowanie rozbudowy stadionu w Oswestry - chodziło o dodatkową trybunę na tysiąc kibiców - odmówiono mu. Obrażeni działacze rozważali wyprowadzkę na pięciotysięczny stadion w Chester City. Okazało się to niemożliwe, bo oznaczałoby zmianę kraju. Obiekt w Oswestry, choć geograficznie w Anglii, przez UEFA uznawany jest za stadion walijski. Z kolei klub Chester City FC leży dokładnie na angielsko-walijskiej granicy. Stadion stoi w Walii, ale już w Anglii położone są budynki klubowe, więc podlega angielskiej FA.

Mistrzostwa jako kuracja

Gwiazd wśród rywali Legii nie ma. Napastnik Greg Draper ma za sobą jeden występ w reprezentacji Nowej Zelandii, przeciwko Fidżi, a 34-letni obrońca Steve Evans, wychowanek klubu, siedem razy bronił barw Walii.

Najciekawsza jest jednak historia trenera, 35-letniego Craiga Harrisona, kiedyś nieźle zapowiadającego się obrońcy Middlesborough i Crystal Palace. 10 lat temu podczas meczu złamał nogę tak nieszczęśliwie, że chirurgom zawdzięcza, że może znów chodzić. O powrocie na boisko nie było mowy. - Żeby zabić ból, piłem alkohol. Przez półtora roku bywały tygodnie, że nie ruszałem się z domu. Płaciłem znajomym, by siedzieli ze mną, a nie szli w tym czasie do pracy. Nie rozmawiałem z rodzicami - wspominał niedawno w wywiadzie z radiem BBC.

Wyrwać się z nałogu pomogła mu praca w Walii. Najpierw jako dyrektor sportowy i menedżer Airbus UK Broughton, drużyny założonej przez pracowników fabryki produkującej skrzydła do samolotów (ubiegły sezon skończyli na drugim miejscu w lidze, tuż za The New Saints). Od dwóch lat tę samą rolę pełni w zespole rywali Legii. I przez dwa sezony wywalczył dwa tytuły mistrzowskie.

Legię traktuje z szacunkiem, lecz się jej nie boi. - Mają piękną historię, grali już w półfinałach europejskich pucharów. W ubiegłym sezonie zdobyli dublet i mają w składzie wielu reprezentantów. Łatwo nie będzie. Chcemy uzyskać dobry wynik w pierwszym meczu. Taki, po którym będziemy wiedzieli, jak zagrać w rewanżu - mówi.

Jeśli jego zespół w środę choćby zremisuje, będzie wieczorem tańczyć na ulicach The New Saints.