Legia skrojona przez Urbana jedzie do Chorzowa

Tak mądrego meczu jak w środę w eliminacjach Ligi Mistrzów Legia nie rozegrała od lat. W lidze mistrzowie Polski z tej mądrości mogą spokojnie zrezygnować na rzecz widowiskowej, ofensywnej gry. Na tle wyraźnie odstających rywali nie mają się czego obawiać. W sobotę o 20:30 grają z Ruchem, który w tym sezonie jeszcze nie wygrał meczu. Transmisja w Canal+ Family. Relacja na Warszawa.sport.pl
Rusz się! Sprawdź, jakie wydarzenia sportowe czekają na Ciebie w weekend

Chorzowianie to kolejna słaba drużyna ekstraklasy, która stanie w sobotę naprzeciw legionistów. Mają warszawiacy komfort, który pozwala im prezentować dwie twarze - w ekstraklasie pełną polotu i skuteczności, w pucharach do bólu zdyscyplinowaną, nawet za cenę utraconej przez to widowiskowości.

Dopiął swego trener Jan Urban. Pomijając decyzje wymuszone kontuzjami, przygotował kilka wariantów. W lidze grają głodni gry, niepewni swego i reszta, która czyni zespół wciąż bardzo wartościowym. Na najważniejsze jak dotąd spotkanie sezonu - w środę z Molde - posłał szkoleniowiec skład absolutnie optymalny. I ten wcale często grać nie musi, być może nawet aż do czasu dwumeczu ze Steauą Bukareszt.

W poszukiwaniu tej formuły nasłuchał się Urban wielu wyrzutów - przede wszystkim, że żongluje zawodnikami bez głowy, a zamiast zgrywać najlepszą jedenastkę, stara się zadowolić wszystkich z licznej, blisko 30-osobowej kadry, nie mając pomysłu na mistrzowską, działającą na kilku frontach Legię. Środowy mecz z Molde pokazał, że Urbana było na wierzchu - nie dość, że znalazł odpowiednich ludzi do realizacji żelaznej taktyki "na zero z tyłu", a później osiągnął cel, to jeszcze natchnął opuszczających się pewniaków.

Najbardziej wymowny jest przypadek Jakuba Wawrzyniaka. Reprezentant Polski, przez lata niezagrożony na lewej obronie, staczał się z meczu na mecz, popełniał coraz więcej błędów. Nie pomogła mu nawet konkurencja Tomasza Brzyskiego, bo wciąż czuł się niezagrożony. Aż wreszcie Urban posadził go nie tylko na ławce, ale nawet na trybunach. Od tego momentu Wawrzyniak przeszedł metamorfozę, w dwóch ostatnich meczach zagrał po profesorsku, zadając przy okazji kłam tezie, że do gry ofensywnej nie jest w stanie nic wnieść.

Drugi przypadek to Jakub Rzeźniczak, ostatnimi czasy notoryczny rezerwowy, w dodatku gnębiony licznymi kontuzjami. Był nawet moment, kiedy za kadencji poprzedniego trenera Macieja Skorży wychowanek Widzewa myślał o odejściu z Legii. Dziś - gdy występuje na pozycji stopera, na której uczył się gry w piłkę - trudno bez niego wyobrazić sobie obronę mistrza Polski. Rzeźniczak znów prezentuje cechy najlepszych ligowych obrońców, znakomicie ustawia kolegów, kiedy trzeba, włącza się w akcje ofensywne, szukając strzału z dystansu.

Jeśli wziąć do tego coraz lepiej odnajdującego się na środku Dossę Juniora, prawego obrońcę Bartosza Bereszyńskiego, który mały dołek ma chyba za sobą, a także przesuniętego do środka Tomasza Jodłowca, Urban zbudował na mecz z Molde defensywną ścianę, jakiej Legia nie miała od czasu "dwóch czarnych wież", czyli pary afrykańskich stoperów Choto - Ouatarra.

Widać było, że polskie drużyny mogą i potrafią, jeśli chcą realizować taktykę od pierwszej do ostatniej minuty. Urban spowodował, że każdy z wymienionych porzucił charakterystyczną dla naszych ligowców beztroskę, która w banalnych sytuacjach kończy się stratą piłki, często także gola. Sprawił, że w polskiej drużynie widać wreszcie, która formacja za co odpowiada i jak stosuje się do taktyki.

Jeśli dziś ma Legia z czymś problem, to ze stwarzaniem sobie sytuacji bramkowych w meczach z poważniejszymi rywalami. Nie dlatego, że jej zawodnicy nie mają umiejętności, pomysłu, brakuje im zgrania. Zapewne bierze się to z mocnego przywiązania do strategii, która nie zakłada ryzyka, każe wpierw zabezpieczyć tyły, dopiero później szturmować bramkę.

I nad tym powinni w sobotę w Chorzowie pracować legioniści. Nie powinni mieć problemów, z takim rywalem spokojnie mogą pokazać drugi, znany z ligowych boisk ofensywny sznyt.

Początek meczu o 20:30. Transmisja w Canal+ Family.

Przypuszczalny skład Legii: Kuciak - Broź, Rzeźniczak, Dossa Junior, Brzyski - Vrdoljak, Furman - Kucharczyk, Pinto, Kosecki - Saganowski. Sędziuje Bartosz Frankowski z Torunia

Więcej o Legii poczytasz na Facebooku Warszawa.sport.pl

Jakim wynikiem zakończy się mecz Ruch - Legia?