Gigi Bukareszt kontra Legia. Kim jest kontrowersyjny prezes Steauy?

Gigi Becali (z lewej) podczas aresztowania w 2009

Gigi Becali (z lewej) podczas aresztowania w 2009 (Fot. BOGDAN MARAN AP)

Georghe Becali Steauę przejmował latami za pieniądze zarobione na nielegalnym handlu gruntami. Klubem kieruje z więzienia, skąd niedawno zablokował wart 7 mln funtów transfer swojego obrońcy do Tottenhamu. Część Rumunów go uwielbia. Większość się go wstydzi.
Rusz się! Wybierz coś dla siebie i zaplanuj aktywnie tydzień w Warszawie

- Jestem szczęśliwy, że Bóg uczynił mnie tak bardzo zdolnym do miłości. Moje serce jest wielkie jak talent Leo Messiego. Taki się urodziłem: pełen miłości do bliźniego. I w dzień św. Jerzego mogę go prosić tylko o jedno. By dał mi siłę do natchnienia zespołu do zwycięstwa nad Rapidem. Proszę, pozwól mi zbić tych Cyganów - motywował swój zespół Georghe "Gigi" Becali rok temu przed derbowym meczem.

Milioner, polityk, a przede wszystkim właściciel najpopularniejszego i najlepszego dziś klubu piłkarskiego w Rumunii przez najbliższe tygodnie będzie szył buty. To praca, jaką zaproponowano mu w więzieniu, gdzie odsiaduje 3,5-letni wyrok. Za każdy miesiąc pracy jego pobyt w więzieniu skróci się o tydzień. Będzie też otrzymywał drobne pieniądze.

Jeszcze niedawno zastęp prawników prosił sędziego, aby ich klient karę odbywał w systemie półotwartym. Noc spędzałby w więzieniu, dniami pracowałby w klubie, którego formalnie właścicielami są członkowie jego rodziny. Wniosek odrzucono.



Malwersacje, porwanie, łapówki...

Becali w Steauę zaczął inwestować w latach 90., początkowo jako mniejszościowy udziałowiec. W 2003 r. przejął ponad połowę akcji klubu i odtąd panuje w nim niepodzielnie. Przez ten czas zwolnił 20 trenerów, a obecny, Laurentiu Reghencampf, pracuje od maja zeszłego roku i może czuć się szczęściarzem. Cieszy się zaufaniem właściciela głównie dlatego, że mu się nie sprzeciwia.

Jak biedny chłopak z prowincji, któremu krytycy lubią przypominać, że w młodości pasał kozy, dorobił się milionów, za które kupił klub? Na początku lat 90. zaczął handlować ziemią, a z biegiem czasu wszedł w interesy z armią. Na mocy umowy z ministerstwem obrony wymienił ziemię pod Bukaresztem na tereny w północnej części miasta. Gdy ceny gruntów w stolicy poszybowały w górę, sprzedał ją z ogromnym zyskiem. Dziennikarze badający jego interesy dopatrzyli się licznych nieprawidłowości. Za malwersacje - udowodniono mu transakcje, na których państwo straciło prawie milion dolarów - został ostatecznie w tym roku skazany. Ale nie tylko za to.

W 2009 r. zlecił swoim ochroniarzom porwanie trzech osób, które podejrzewał o kradzież swojego samochodu. Przetrzymywani byli bici, jeden został na polecenie Becalego postrzelony. W lutym tego roku skazano go za to na wyrok w zawieszeniu.

W sezonie 2007/08 w ostatniej kolejce główny rywal Steauy do mistrzostwa, CFR Cluj, grał derbowy mecz z Universitateą. Wysłannicy Becalego śledzili mecz w restauracji w Klużu-Napoce z walizką wypełnioną równowartością 1,7 mln euro w gotówce. - Wysłałem ich, by kupili mi czekoladę i cukierki. To moje pieniądze i mogę z nimi robić, co chcę - tłumaczył potem. Sędziowie uznali, że pieniądze miały trafić do piłkarzy Universitatei i że to nielegalne.

"Małpa", "dziwka", "papuga"...

- A co to jest Tottenham! Ja jestem Gigi Becali! Może odejść najwcześniej w zimie! - wrzeszczał do słuchawki kilka tygodni temu w rozmowie z głównym menedżerem klubu Mihaiem Stoicą. Dzwonił z więzienia, wykorzystując przysługujący mu codziennie telefon. Rozjuszyła go wiadomość, że szefowie klubu zgodzili się sprzedać londyńskiemu klubowi stopera Vlada Chirichesa. Transfer upadł. O telefonie z więzienia pisały wszystkie brytyjskie serwisy internetowe.

Nie tylko piłkarzy, lecz także trenerów traktuje jak popychadła. Gdy w 2010 r. wyrzucił z klubu polskiego pomocnika Rafała Grzelaka, tłumaczył to tym, że jest łysy. - Czy ktokolwiek widział dobrego pomocnika na pozycji "dziesiątki", który byłby łysy? - pytał dziennikarzy.

Becali sympatię ludzi potrafi kupić. Nie brakowało takich, którzy w czasie procesu stali przed sądem z transparentami "Uwolnić Gigiego". Z własnej kieszeni za 4 miliony dolarów odbudował kilka lat temu 200 domów zniszczonych we wschodniej Rumunii przez powódź. Mieszkańcy wciąż chcą nazwać swoją miejscowość jego imieniem.

Gdy w 2009 r. po zleceniu porwania został na kilkanaście dni zatrzymany, z aresztu ogłosił start w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Dla wielu Rumunów to on był poszkodowany. Zdobył mandat. W tym samym roku w wyborach prezydenckich zebrał 1,91 proc. głosów. W zeszłym roku dostał się do rumuńskiego parlamentu z jednego z bukareszteńskich okręgów. W maju, po wyroku skazującym, stracił mandat.

Becali nigdy nie ukrywał swoich prawicowych sympatii i radykalnych, ksenofobicznych i rasistowskich poglądów. Przyznawał, że nigdy nie zatrudniłby w Steaule piłkarza, który jest gejem, a na stadionie zabronił puszczania piosenek zespołu Queen, bo gejem był Freddie Mercury. Nie oszczędza nikogo, kto się z nim nie zgadza. Mającego afrykańskie korzenie dziennikarza nazwał "małpą". Premiera Rumunii określił jako "bardzo ważną papugę" (w Rumunii to obraza). Wielokrotnie obrażał piłkarzy i szefów CFR Cluj, twierdząc, że są finansowani przez "węgierskich masonów". O jednej z posłanek powiedział, że "pasuje nie do Parlamentu Europejskiego, ale na zakręt drogi", a o kobietach, że "po urodzeniu dziecka tracą wszelką wartość".

Za swoje słowa wielokrotnie był karany grzywnami. Homofobiczne wypowiedzi wobec piłkarzy gejów znalazły finał w Trybunale Sprawiedliwości UE, który uznał, że naruszają europejskie dyrektywy.

Pieniądze z więzienia

Jeszcze niedawno Becali mógł mieć nadzieję, że mecz z Legią obejrzy ze stadionu. Obejrzy go w więzieniu, ale i tak trzyma rękę na pulsie. Za zwycięstwo w jutrzejszym meczu z Legią piłkarze dostaną specjalną premię - po kilka tysięcy euro na głowę.

Chiriches może mieć nadzieję, że jeśli jesienią sprawdzi się w Lidze Mistrzów, prezes pozwoli mu zimą odejść.

Więcej o Legii na Facebooku Warszawa.sport.pl

Czy Legia pokona Steauę i awansuje do fazy grupowej Ligi Mistrzów?
Zobacz także
  • LE. Łukasz Szukała w walce o górną piłkę z Fernando Torresem Polska wieża z Bukaresztu chce zatrzymać Legię. Kim jest Łukasz Szukała?
  • Jan Urban Jan Urban: Steaua ma zdecydowanie więcej atutów niż mankamentów
  • Bartosz Bereszyński Legia w Bukareszcie bez Bereszyńskiego. Obrońca nie zdąży także na rewanż?
Komentarze (2)
Gigi Bukareszt kontra Legia. Kim jest kontrowersyjny prezes Steauy?
Zaloguj się
  • absolutebeginners

    Oceniono 19 razy -9

    baa, większym dupkiem od prezesa Ległej być nie może ... tamten ma to dożywotnio zagwarantowane ..

  • jszularz

    Oceniono 38 razy -14

    Steaua! Wielkie derby dwóch bratnich posowieckich klubów! Przynajmniej mecz przyjaźni! Kibicujemy RUMUNOM!!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX