Michał Efir: Pierwszy mecz? Najpewniej jeszcze tej jesieni [ROZMOWA]

- Kończy się monotonia, powtarzanie dzień w dzień tych samych ćwiczeń. Rehabilitacja często dwa razy dziennie po kilka godzin. Pewnie nie będzie lżej, ale ciekawiej - mówi 21-letni napastnik Legii Michał Efir, który właśnie wraca do pełnych treningów po poważnej kontuzji kolana. W piłkę nie grał od lutego.


W piątkowe popołudnie, gdy Warszawa powoli zaczynała już żyć meczem Polska - Czarnogóra, przy Łazienkowskiej na treningu pustki. Piłkarze Legii poza treningiem strzeleckim i podaniami, zagrali też gierkę... czterech na czterech plus bramkarze (Vrdoljak, Saganowski, Broź i Kucharczyk kontra Łukasik, Radović, Brzyski i Jodłowiec). Ledwie ośmiu piłkarzy z pola miał do dyspozycji trener Jan Urban. Reszta albo przebywa na zgrupowaniach, albo się leczy.

Dziewiąty - Michał Efir - jeszcze w treningowym meczu nie brał udziału. Ale już niedługo.

Kuba Dybalski: Stęskniony za piłką?

Michał Efir: Jak mało kto.

Co ci powiedzieli w rzymskiej klinice, gdzie przechodziłeś ostatnie badania?

- Dali mi "zielone światło" do wszelkich zajęć z piłką. Jestem po wszystkich badaniach kolana. Mogę je w stu procentach obciążać, uczestniczyć we wszystkich zajęciach z drużyną. Powiedzieli, że jest w porządku.

Ale dziś jeszcze nie uczestniczyłeś we wszystkich zajęciach z piłką...

- W środę jeszcze mam jedno badanie - biomechanikę mięśni. Sprawdzimy, jaka siła w nich jest. Wtedy lekarze w Legii już będą mieli wszelkie informacje dotyczące mojego kolana. Na razie zwiększamy obciążenia stopniowo. Nie trenuję na pełnych obrotach, bo jeszcze nie jestem do tego gotowy. Np. kontakt z przeciwnikiem na razie jeszcze odpuszczamy. Wszystko to też muszę sobie jeszcze poukładać. W każdym razie z kolanem jest OK.

Masz jakiś plan, kiedy będziesz pokonywać kolejne stopnie, np. że pierwszy mecz za miesiąc?

- Nie, ale jest duże prawdopodobieństwo, że pierwszy mecz zagram jeszcze jesienią. Choć nie wiem, czy to będzie za miesiąc, czy za dwa tygodnie.

To twoje pierwsze kontakty z piłką od zimy?

- Wcześniej wychodziłem na boisko, ćwiczyłem jakieś takie proste rzeczy, np. podania. Ale ostatni kontakt z poważnym graniem, to było w połowie lutego na zgrupowaniu w Hiszpanii, w dniu, kiedy odniosłem kontuzję. Od tamtej pory zaprzyjaźniłem się z siłownią. Ale to już pora, żeby było jej mniej, a więcej zajęć z piłką. I to mnie bardzo cieszy.

Przychodzi moment, kiedy już nie patrzysz na kolegów z boku, ale zaczynasz ich traktować trochę jak konkurentów do składu?

- Na razie też chyba jeszcze nie. Na razie wielu rzeczy muszę się nauczyć od nowa. Przede wszystkim takich czysto piłkarskich, czyli poruszania się po boisku, bo trochę się to zapomina, trochę nie pozwalało kolano. Powolutku. Jak będę w stanie to będę walczył.

Będziesz miał jakieś dodatkowe treningi?

- Jeszcze nie wiem. Większość decyzji zapadnie po środowych badaniach. Ale na pewno sam będę chciał zostawać po treningach, może umawiać się z trenerami dwa razy dziennie, bo po pół roku mam braki, straciłem okres przygotowawczy. Samo się nie nadrobi.

Kończy się dla ciebie pół roku nudy?

- Kończy się monotonia, powtarzanie dzień w dzień tych samych ćwiczeń. Rehabilitacja często dwa razy dziennie po kilka godzin. Pewnie nie będzie lżej, ale ciekawiej.

Podyskutuj z autorem na jego blogu » oraz na twitterze »