Korona minus Ojrzyński. Jak poradzi sobie Legia?

W sobotę o 20.30 w Kielcach zespół Jana Urbana stanie przeciw Koronie, która u siebie ostatnio warszawiaków ogrywa. Zabraknie trenera Leszka Ojrzyńskiego, z którym zwycięstwa nad Legią wydają się nierozerwalnie związane


- Muszę przede wszystkim podziękować mojej "bandzie"... - zaczął pomeczową konferencję w lutym Ojrzyński. Bijąca się o mistrzostwo Legia przegrała wtedy w Kielcach 2:3. Jan Urban grzmiał, że zespół, który przez pół sezonu strzelił 12 goli, w jednym meczu z Legią trafił trzykrotnie, bezlitośnie wykorzystując stałe fragmenty gry. - To brak odpowiedzialności - mówił. - To po prostu nie do przyjęcia.

- Jak się wygrywa z Legią w Kielcach? Trzeba przede wszystkim zagrać twardo, po męsku w obronie i skutecznie w ofensywie. Znakomicie rozgrywać stałe fragmenty gry, bo w ich bronieniu warszawski zespół radzi sobie wyjątkowo słabo - twierdzi Ojrzyński.

O pełnych emocji przemowach byłego już trenera Korony w szatni przed meczami z Legią krążyły legendy. Kielczanie, i tak znani z agresywności na boisku, przeciw warszawiakom nie tyle grali, co się bili, a ci zwykle odpowiadali tym samym. I piłkarze Korony czuli się z tym doskonale. Choć przy Łazienkowskiej przegrywali (rok temu Urban przywitał ligę, rozbijając Koronę 4:0), to na własnym stadionie wygrali dwa ostatnie spotkania.

Jednak gdy w trzech pierwszych meczach sezonu zdobyli tylko punkt, Ojrzyński stracił pracę. Na koszulkach z nadrukowaną krzyżówką, które przygotowali na jego pożegnanie piłkarze, na rozwiązanie "Ojrzyński" składają się takie hasła jak: "atmosfera", "jedność", "bitwa" czy "walka". Dla piłkarzy i kibiców zwolnienie tak mocno związanego z klubem szkoleniowca było szokiem. Pytano, czy bez niego Korona nie straci swojego charakteru. Hiszpan Jose Martin Rojo, który go zastąpił, w debiucie wygrał z Piastem, ale tydzień później przegrał z Podbeskidziem. Na razie poznaje zespół, przegląda rezerwy. Wyrzucił z drużyny byłego kapitana Tomasza Lisowskiego, ale na mecz z Legią obrońca wrócił do kadry.

- Nie znam go za dobrze. Tak na "cześć, cześć" - mówi o Hiszpanie trener Urban. - Miał czas, żeby zapoznać się z zespołem. Zresztą nie sądzę, żeby piłkarze Korony zmienili lub porzucili swój styl gry, skoro przynosił im efekty - twierdzi trener Legii.

On sam ma sporo kłopotów. Legia jedzie do Kielc bez podstawowych boków obrony i bramkarza. Duszan Kuciak z powodu kontuzji kolana nie zagra do końca roku. Bartosz Bereszyński wciąż nie wyleczył mięśnia przywodziciela, a Jakub Wawrzyniak doznał urazu mięśnia uda. Choć dla większości trenerów ekstraklasy przerwy na mecze kadry to okazja do dłuższej pracy z drużyną, to Urban przez ostatnie półtora tygodnia zwykle miał na treningach najwyżej tuzin piłkarzy. Pozostali się leczyli lub grali w reprezentacjach. - Nie można pracować, gdy w zespole brakuje tylu ważnych, podstawowych zawodników - mówi trener Legii.

Nie wiadomo, w jakiej formie do Kielc pojadą Marek Saganowski i Jakub Kosecki. Napastnik Legii dopiero w piątek wrócił do pełnych treningów. W pierwszym składzie może go zastąpić Władimir Dwaliszwili. Kosecki wyleczył już stłuczone kolano, ale na początku tygodnia nie trenował z powodu problemów z żołądkiem.

Korona Kielce - Legia Warszawa, sobota, godz. 20.30, sędziuje Tomasz Musiał (Kraków), transmisja w Canal+ Sport

Przypuszczalny skład Legii: Skaba - Broź, Dossa Junior, Rzeźniczak, Brzyski - Vrdoljak (Łukasik), Pinto (Furman) - Kucharczyk, Radović, Ojamaa (Kosecki) - Saganowski (Dwaliszwili).

Podyskutuj z autorem na jego blogu » oraz na twitterze »