Mariusz Piekarski: Cabral najsłabszym ogniwem Legii

Były piłkarz warszawskiej Legii, obecnie menadżer, krytycznie wypowiada się o występach Alejandro Cabrala w barwach stołecznej drużyny. Argentyńczyk zamiast być liderem systematycznie zawodzi. W obydwu spotkaniach ligowych Maciej Skorża szybko podejmował decyzję o zmianie bezproduktywnego pomocnika.
Baw się z nami w Wygraj Ligę! Wygraj 20 000 zł. »

Alejandro Ariel Cabral miał zostać niekwestionowanym liderem warszawskiej Legii. CV pomocnika sprowadzonego z Velezu Sarsfield robi bowiem wrażenie. W 2007 roku zdobył z reprezentacją Argentyny Mistrzostwo Świata U-20, zaliczając na imprezie 6 występów u boku takich piłkarzy jak Sergio Aguero i Angel Di Maria. Dwa lata później zdobył z drużyną Velezu Mistrzostwo Clausura. W rodzimej lidze wystąpił 70-krotnie, strzelając dwie bramki.

Aktualna forma ofensywnego pomocnika wypożyczonego do stołecznej drużyny musi niepokoić fanów Legii. Zagubiony na boisku, powolny, absolutnie nie radzący sobie z pressingiem rywali był dwukrotnie zmieniany przez Macieja Skorżę. Krytyczną opinię o formie Cabrala wyraził Mariusz Piekarski - W mojej opinii to w tym momencie najsłabsze ogniwo Legii. Na moim przykładzie mogę powiedzieć, że jeśli polski piłkarz wyjeżdża za granicę, to aby grać w podstawowym składzie, musi być dużo lepszy od miejscowego. A u nas ciągnie się takiego zawodnika za uszy, co najgorsze kosztem nie dość, że lepszych od niego piłkarzy, to jeszcze polskich.

- Maciej Iwański jest naturalnym liderem tego zespołu i dobrym piłkarzem, a mecz z Polonią zaczyna na ławce rezerwowych. Ariel Borysiuk świetnie gra z Arsenalem, w derbach Warszawy jest jednym z nielicznych, którzy nie zawodzą, a jest zdejmowany z boiska. To irytująca sytuacja. Nie mogę zrozumieć tego szukania na siłę miejsca Cabralowi - ocenia były piłkarz Legii.

Przegląd Sportowy opisując grę Cabrala w stołecznych derby uciekł się do porównania z naturalizowanym Polakiem, którego chętnie pozbyto się z klubu - "Grał jak gorsza wersja Rogera (...) Rozczarował na całej linii". Słabszą postawę pomocnika usiłowano tłumaczyć jeszcze problemami z otrzymaniem certyfikatu uprawniającego do gry. Argument ten nie mógł jednak mieć racji bytu w meczu z Cracovią. Argentyńczyk mógł być pewien występu, a mimo to nie zaprezentował niczego wartego uwagi.

Przyczyn słabych występów Alejandro Cabrala poszukuje również Radosław Gilewicz. Jego zdaniem winę po części ponosić może ustawienie taktyczne nie wykorzystujące w pełni potencjału zawodnika - Pytanie, gdzie Cabral ma grać. Bardziej z przodu czy w jednej linii z Borysiukiem i Vrdoljakiem? Wydaje mi się, że właśnie ten ostatni ma być docelowo takim szefem w środku pola.

Niezależnie od przyczyn, Cabralowi nie pozostało już wiele szans na zyskanie zaufania szkoleniowca i stołecznych fanów. Szeroka jak na polskie możliwości kadra zespołu może pozwolić Skorży na zbudowanie wariantu nie uwzględniającego Argentyńczyka w podstawowej jedenastce.

Komisja Ligi zajmie się wypowiedziami Ulatowskiego »