Ekstraklasa. Legii zmiany nie pomogły

Legia Macieja Skorży znów zagrała słabo i przegrała czwarty mecz w sezonie. Nie pomagają nawet rewolucyjne zmiany w składzie - to zlepek piłkarzy, a nie drużyna, w której widać rękę trenera
Wyleczeni Inaki Astiz i Tomasz Kiełbowicz zagrali pierwszy raz w sezonie. Kostiantyn Machnowskij debiutował w ligowym meczu, w podstawowej jedenastce po raz pierwszy wystąpił 19-letni Michał Kucharczyk. Na prawą obronę wrócił Artur Jędrzejczyk. Na forach internetowych stron Legii pojawiły się sugestie, że w ubiegłym tygodniu młodzi piłkarze - Żyro (w Lubinie wszedł w drugiej połowie), Kucharczyk i Machnowskij - opowiedzieli trenerom o tym, że pozbawiony kapitańskiej opaski Maciej Iwański wyśmiewa obcokrajowców i buntuje drużynę przeciwko Skorży. Iwańskiego i Wawrzyniaka (jako prowodyrów buntu) oraz Gizy (jako jedyny wstawił się za kolegami) zesłano do Młodej Ekstraklasy.


Skorża dokonał rewolucyjnych zmian w składzie, ale w Lubinie Legia znowu była nijaka. Długo utrzymywała się przy piłce, ale tylko dlatego że gospodarze jej na to pozwolili. W pierwszej połowie wręcz wymusili to cofając się na własną połowę. Zespół Skorży grał nieźle przez dziesięć minut, ale w grze ofensywnej jest jeszcze słabszy niż w defensywie, w której popełnia koszmarne błędy.

Legioniści nie stwarzali zagrożenia pod bramką Zagłębia, okazje do zdobycia gola były winą lubinian, których nie trzeba było nawet specjalnie naciskać, by się mylili. Legia nie umiała wykorzystać ich słabości. Ofensywni piłkarze nie nadążali za skrzydłowymi. Podania w pole karne nie miały adresata. Alejandro Cabral znowu nie pokazał, że technicznie jest lepszy od Rogera Guerreiro. Sił miał najwyżej na kwadrans każdej połowy, przegrał w sobotę większość pojedynków indywidualnych. To nie było jedyne słabe ogniwo Legii - skrzydłowy Manu nie dość, że był bezproduktywny i zagubiony, to jeszcze powolny i ociężały Choto słabo kierował obroną.

Bezradność - to słowo najlepiej podsumowuje występ warszawian w Lubinie. Rozwiązaniem problemów ze skutecznością miał być Kucharczyk, który starał się ze wszystkich sił. Ale nie miał ich za wiele, dlatego ze starań niewiele wyniknęło. Próba ratowania Legii byłym zawodnikiem Świtu Nowy Dwór świadczy o tym, że kupieni latem nie zdają egzaminu, ale przy chronicznie kontuzjowanym Chinyamie Skorża skazanay jest na słabego Bruno Mezenge i niedoświadczonego Kucharczyka. Być może w tym tygodniu do Warszawy przyjedzie napastnik z Francji.

W Legii wciąż nie widać ręki trenera. Skorża opowiada, jak chciałby, żeby jego drużyna grała. Na słowach się kończy. Zaczyna mecze dwoma defensywnymi pomocnikami, a kiedy wynik jest niekorzystny przechodzi z ustawienia 4-2-3-1 na 4-4-2. Efekty są żadne. Drużyna gra bez ładu i składu. Młodzi piłkarze nie mają klasy, by prowadzić Legię do zwycięstw i mistrzostwa. Borysiuk tracił mnóstwo piłek, Rybus jest bez formy.

Po trzeciej porażce z rzędu Legia jest tuż nad strefą spadkową. Skorża jest przyparty do muru, ale jego pomysły na zmiany w zespole wyczerpują się.

We wtorek Legia gra w Szczecinie z Pogonią w Pucharze Polski, a w piątek przy Łazienkowskiej z Lechem.

"Czego nam brakuje, żebyśmy wygrywali? Wszystkiego"

bramkarz Kostiantyn Machnowskij po meczu w Lubinie

3

tyle kolejnych meczów ligowych Legia przegrała także wiosną tego roku (z Odrą, Polonią Bytom i Ruchem)

Powiedzieli po meczu

Maciej Skorża (trener Legii): Jestem przybity porażką, ale podbudowany postawą mentalną zespołu. Serca i ambicji nie brakowało. Drużyna może wyjść z szatni z podniesioną głową.

W przyszłość patrzę z optymizmem, bo pozwala mi na to postawa drużyny. Od meczu z Cracovią sędziowie nas nie rozpieszczają, przed drugim golem był aut. Kucharczyk robił co mógł w ataku i mam dla niego wiele słów uznania. Jednak w ataku mamy niewielką siłę rażenia i musimy czekać na powrót Takesure'a Chinyamy. Dyrektor sportowy Marek Jóźwiak pracuje nad transferem ofensywnego piłkarza. Może uda się go sprowadzić w najbliższych dniach?

Nie chcę się zadręczać, jak długo będę trenerem Legii. Widzę kryzys, chcę z niego chłopaków wyciągnąć i robię swoje. Potrzeba nam przełamania się.

Kostiantyn Machnowskij (bramkarz Legii): Nie graliśmy źle, nie wiem jak się pozbieramy po tej porażce. Długo czekałem na szansę gry w Legii. Chciałem podejść do meczu spokojnie. Czuję, że brak mi doświadczenia. Gdybym grał co tydzień, moja pewność siebie byłaby większa.

Miroslav Radović (skrzydłowy Legii): Brakuje nam wiary. Mieliśmy przewagę, ale nic z niej nie wynikało. Stwarzamy za mało sytuacji w ataku. Czasu na poprawę nie mamy dużo. Musimy się obudzić. Lekarstwem jest zwycięstwo w Szczecinie. Wiemy, co znaczy piątkowy mecz z Lechem. Jesteśmy w stanie pokonać mistrzów Polski, ale musimy mniej gadać, a więcej robić.

źródło: legia. net