Sport.pl

Puchar Polski. Pogoń - Legia 0:1. Kucharczyk zrobił różnicę

Trzy minuty przed końcem meczu w Szczecinie 19-letni Michał Kucharczyk zakończył cierpienia Legii w Szczecinie i strzelił gola, który dał drużynie Macieja Skorży awans do kolejnej rundy Pucharu Polski
Sytuacji z 87. minuty by nie było, gdyby dwie minuty wcześniej sędzia Piasecki ze Słupska pokazał jakąkolwiek kartkę Ivicy Vrdoljakowi za brutalny faul wyprostowaną nogą na rywalu. Z niewiadomych przyczyn arbiter oszczędził kapitana Legii, który wcześniej był upomniany żółtą kartką. Po kolejnej indywidualnej karze musiałby opuścić boisko. A tak zaliczył asystę, którą nagrodził najlepszego z piłkarzy Legii.

Maciej Skorża znowu zmienił podstawową jedenastkę. Kostiantego Machnowskiego zastąpił w bramce Marijan Antolović. W meczu z Zagłębiem debiutujący w bramce Legii w ekstraklasie bramkarz doznał kontuzji palca i nie trenował przez dwa dni. Nie wiadomo, czy wyleczy się do meczu z Lechem - w Szczecinie nie był nawet rezerwowym.

Na prawą obronę - w miejsce Artura Jędrzejczyka - wrócił Jakub Rzeźniczak, skrzydłowymi byli Miroslav Radović i Maciej Rybus. Manu usiadł na ławce. Do tej pory Portugalczyk grał w każdym meczu warszawskiej drużyny od pierwszej minuty. Z sześciu nowych zawodników, za których latem Legia zapłaciła dziesięć milionów zł, rezerwowym nie był jeszcze tylko kapitan, Ivica Vrdoljak. Poza nim miejsce na ławce rezerwowych zajmowali już Antolović, Kneżević, Mezenga, Cabral i, wczoraj, 28-letniego Manu.

Zmiany znowu nie miały większego wpływu na grę Legii. 14. zespół ekstraklasy był jak " Lokomotywa" z wiersza Tuwima. Wolny, ospały i ociężały. Jakby chciał awansować do kolejnej rundy jak najmniejszym nakładem sił. Mógł to osiągnąć przed przerwą - wystarczyło precyzyjnie wykonać kilka stałych fragmentów, którymi obdzielił ich sędzia Piasecki ze Słupska. Ale dośrodkowania Kiełbowicza i Borysiuka łatwo wybijali szczecinianie. Siódmy zespół I ligi, z aspiracjami awansu, był słabszy od Legii, w której znowu najlepiej grał 19-letni Michał Kucharczyk. Nie było dla niego straconych piłek i niecelnych podań. Biegał dużo i szybko, na początku drugiej połowy odebrał piłkę rywalowi po niechlujnym zagraniu Cabrala, ale w decydującym momencie przewrócił się w polu karnym. Warszawianie stworzyli sobie więcej okazji do strzelenia bramki, ale - przez godzinę - żadna nie była tak groźna jak ta z 61. minuty, kiedy Bartosz Ława był sam na sam z bramkarzem Legii. Na szczęście Chorwata, który ryzykownie wyszedł na 14 metr, Ława strzelił w niego.

Z przewagi Legii wynikało niewiele, bo miała za mało groźnych w ofensywie piłkarzy. Rybus jest cieniem siebie, zatracił szybkość, dynamikę, drybling i przebojowość. Dlatego w drugiej połowie trener przesunął go do środka, został ustawiony za napastnikiem. Argentyńczyk Cabral, który jako pierwszy został zmieniony wygląda, jakby cały czas biegał z zaciągniętym hamulcem ręcznym. Długo zwleka z podejmowaniem decyzji, w podaniach brakuje mu precyzji.

Dynamiczny w porównaniu z nimi Radović w parze z Kucharczykiem to było za mało. Choć w 65. min piłkarze Pogoni pogubili się w środku i w polu karnym znalazło się trzech legionistów przeciwko obrońcy i bramkarzowi. Kucharczyk za długo zwlekał ze strzałem i został zablokowany, a dwie dobitki Manu nie skończyły się golem. Kiedy przychodził do Legii menedżer pilotujący jego transfer, Mariusz Piekarski, ostrzegał że skuteczność nie jest atutem tego zawodnika. I w tej kwestii się nie pomylił. W 70. min Rzeźniczak chciał podać ze skrzydła, ale tak kopnął piłkę, że ta pofrunęła wysoko nad głową bramkarza Pogoni i uderzyła w słupek. W ostatnim kwadransie nieźle zaczął grać Rybus, który w 83. min dostał świetne podanie od najlepszego w Legii Kucharczyka. Wystarczyło tylko kopnąć celnie w bramkę. Skrzydłowy jednak spudłował.

Niedługo później bohaterem został ten, któremu najbardziej się należało za postawę w meczu czyli Kucharczyk. Rocznik 1991.

Więcej o: