Wyblakły hit

Do niedawna mecze Widzewa z Legią elektryzowały Polskę. Teraz warszawski zespół walczy o odzyskanie honoru po pięciu porażkach tego sezonu, a łodzianie - by jak najwcześniej zapewnić sobie utrzymanie. Początek dziś o 20. Transmisja w Canal+ Sport.
W czerwcu 1995 r. Legia pokonała przy Łazienkowskiej Widzew 2:0 i przypieczętowała zdobycie mistrzostwa Polski. Choć ostatnia kolejka o niczym nie decydowała (warszawiacy tytuł zapewnili sobie, wygrywając dwa tygodnie wcześniej z Rakowem), to na stadion przyszło aż 12 tys. kibiców.

W kolejnym sezonie mecz Legia - Widzew, cztery kolejki przed końcem, oglądała rekordowa w całym sezonie, 16-tysięczna publiczność. Legia prowadziła po golu Tomasza Wieszczyckiego, ale mecz przegrała 1:2 i zamknęła sobie drogę do tytułu. Mistrz i wicemistrz z poprzedniego sezonu zamienili się miejscami.

Jedno z najbardziej dramatycznych spotkań obu drużyn zostało rozegrane rok później. W przedostatniej kolejce sezonu 1996/97 Legia przy Łazienkowskiej prowadziła 2:0 jeszcze w 87. minucie. Mecz przegrała 2:3. - Ten mecz miał być historyczny. I był. Na pewno nie zapomnimy go przez wiele lat - mówił wtedy "Gazecie" napastnik Legii Cezary Kucharski.

To były czasy, gdy oba kluby dominowały w lidze i reprezentowały Polskę w europejskich pucharach. Od kilkunastu lat pojedynki obu zespołów nie mają już takiej rangi jak wtedy, głównie dlatego że Widzew od dawna nie jest mocarzem ekstraklasy. Warszawiacy ostatni mecz z widzewiakami przegrali w 2000 r. Od 2002 r. legioniści wygrali osiem kolejnych meczów. W 2004 r. rozgromili rywali w Warszawie 6:0, a gola z rzutu karnego strzelił nawet bramkarz Artur Boruc. Przez dwa kolejne sezony nie mieli okazji, by zagrać z łodzianami, bo ci grali w I lidze. Ale w dzisiejszym meczu faworytem bukmacherów jest Widzew, bo Legia jest w tabeli dopiero 11.

W Legii próżno szukać piłkarzy, których przechodzą dreszcze, gdy słyszą: "Widzew - Legia". Kupieni latem piłkarze z zagranicy, w tym kapitan zespołu Ivica Vrdoljak, do Łodzi pojadą po raz pierwszy. Pozostali, poza Tomaszem Kiełbowiczem (byłym graczem łódzkiego klubu) i Miroslavem Radoviciem, okazji do grania przeciw Widzewowi mieli nie wiele albo wcale ich nie mieli. Łodzianin Jakub Rzeźniczak, który do Warszawy trafił w 2004 r. właśnie z Widzewa, w meczach obu drużyn grał częściej jako widzewiak (dwa razy w sezonie 2006/07, gdy był wypożyczony) niż legionista (raz w kolejnym sezonie). - Rodzina będzie kibicować Legii, bo w niej gram. W Widzewie nie ma już wielu piłkarzy z czasów, gdy tam byłem. Utrzymuję kontakt tylko z Łukaszem Broziem - mówi prawy obrońca Legii.

- Zdaję sobie sprawę z tego, że ostatnie mecze nam nie wychodziły, ale do Łodzi jedziemy po trzy punkty - twierdzi Rzeźniczak. Trener Skorża atut swojego zespołu widzi w tym, że niejeden mecz już przegrał. - Piłkarze są przyzwyczajeni do tego, że czasem w meczu dzieje się źle. Jeśli zagrają na swoim poziomie, to będzie dobrze - mówi, ale Rzeźniczak zaznacza, że ważne, by Legia pierwsza strzeliła gola, bo z odrabianiem strat idzie jej słabo. Udało się tylko dwa razy - w meczu z Cracovią i Lechem.

Największym atutem Widzewa jest bramkostrzelny duet w ataku. Darvydas Šernas strzelił w tym sezonie sześć goli. Marcin Robak, dla którego będzie to dopiero czwarte spotkanie w sezonie, ustrzelił hat trick w meczu ze Śląskiem. Legia w ośmiu meczach straciła 13 goli. Ale trener Skorża pytany o największe braki w Legii wskazał na atak, który trafiał do bramki rywali tylko sześć razy. - Nie stwarzamy wielu okazji bramkowych, a gdy już je mamy, to piłka nie wpada - mówi. Pomóc ma powrót do zespołu po kontuzji Sebastiana Szałachowskiego. - To daje mi większe pole manewru - twierdzi.

W Legii zabraknie kontuzjowanych Takesure Chinyamy, Dicksona Choto i Srdji Kneżevicia. Gotowy do gry jest Artur Jędrzejczyk, który we wtorek zagrał w meczu reprezentacji z Ekwadorem. Największym wzmocnieniem Legii może być jednak powrót do składu pauzującego w meczu z Lechią (0:3) za kartki defensywnego pomocnika Ivicy Vrdoljaka. Waleczności Chorwata zabrakło przed dwoma tygodniami, a grający na jego pozycji Artur Jędrzejczyk będzie mógł wrócić do obrony, gdzie czuje się dużo lepiej.



Widzew Łódź - Legia Warszawa, piątek, godz. 20, transmisja: Canal+ Sport Widzew: Mielcarz - Broź, Ukah, Szymanek, Dudu - Grischok, Panka, Pinheiro, Grzelczak - Sernas, Robak. Legia: Antolović - Rzeźniczak, Astiz, Jędrzejczyk, Kiełbowicz - Manu, Vrdoljak, Cabral, Borysiuk, Radović - Kucharczyk



Ramka

bwin.com

WidzewXLegia
2.003.203.45