Sport.pl

Ekstraklasa. Dwie twarze Legii

Przez pierwsze pół godziny Legia zdominowała Widzew i strzeliła gola. W drugiej połowie długimi momentami nie wychodziła z własnej połowy. W meczu z przeciętnym Widzewem udało jej się obronić, w starciu z silniejszym przeciwnikiem wciąż nie będzie faworytem
- Pod koniec nie potrafiliśmy dłużej utrzymać piłki, ale zawodnicy podświadomie bronili wyniku - skomentował trener Legii Maciej Skorża. W Łodzi grę swojej drużyny obserwował z trybun, bo musiał odcierpieć karę za wyrzucenie na trybuny w meczu z Lechem. W najbliższy weekend przeciw Koronie Kielce poprowadzi drużynę z ławki. Ale zadanie będzie miał dużo trudniejsze, bo na wicelidera tabeli dwa atuty, dzięki którym w piątek Legia wygrała, mogą nie wystarczyć.

Piłkarze Widzewa potraktowali Legię z ogromnym respektem. Jakby zapomnieli, że przed meczem to oni są wyżej w tabeli i choćby bukmacherzy wyżej oceniają ich szansę na wygraną. W efekcie kilka ostrzejszych i zdecydowanych starć z Ivicą Vrdoljakiem i Arielem Borysiukiem sprawiło, że zupełnie oddali Legii środek boiska. Vrdoljak znów udowodnił, że bez niego zespół traci kilkadziesiąt procent wartości. Kiedy jest w składzie, umożliwia kolegom skuteczne rozgrywanie. To on kilka razy zabrał łodzianom piłkę, którą potem wymieniali między sobą Manu, Radović i Kucharczyk. Chorwacki kapitan Legii zaczął być prawdziwym liderem zespołu na boisku od momentu, kiedy Skorża wywalił z szatni Macieja Iwańskiego. Z Lubinem strzelił gola z karnego, przeciwko Lechowi i Widzewowi był najlepszy na boisku. Oficjalnie wypowiada się, że za Iwańskim tęskni i chce, aby wrócił. Na boisku drużyna pokazuje zupełnie co innego.

Drugi atut drużyny z Łazienkowskiej to dośrodkowania z rzutów rożnych i wolnych pilnie ćwiczone podczas zgrupowania w Ełku. Jeszcze rok temu Legia uchodziła za najgorzej bijącą stałe fragmenty gry drużynę w ekstraklasie. Dziś prawie każde dośrodkowanie jest groźne, a kopiący piłkę Tomasz Kiełbowicz dokładnie wie, gdzie ma ona spaść. Kiełbowicz potrafi posłać piłkę z odpowiednią prędkością we właściwe miejsce pola karnego i to kilka razy w meczu, wbiegający wprost na bramkę Vrdoljak sieje spustoszenie w obronie rywali. W piątek wyprzedził bramkarza, odepchnął obrońcę i udem skierował piłkę do siatki. W drugiej połowie Kiełbowicz dośrodkował dokładnie w to samo miejsce, ale sędzia nie uznał prawidłowej bramki Kucharczyka. Z siedmiu strzelonych przez Legię goli pięć padło po stałych fragmentach gry - jeden z rzutu karnego, dwa z rzutów wolnych (jeden bezpośrednio i jeden po dośrodkowaniu) i dwa po dośrodkowaniach z rzutów rożnych. Iwański przestał być niezbędny drużynie również przy stałych fragmentach.

Legia zasłużenie wygrała, co w tym sezonie jeszcze jej się nie zdarzyło. Ale piątkowy mecz pokazuje, jak ubogie atuty ma Legia, skoro przez całą drugą połowę tylko broniła jednobramkowego prowadzenia. Gdy w 30. minucie z boiska z powodu naciągnięcia mięśnia dwugłowego (leczenie może potrwać kilka tygodni) musiał zejść Maciej Rybus, drużyna została przestawiona na grę z kontry, choć wcześniej zdominowała rywali. Rekonwalescent Sebastian Szałachowski, który ostatni mecz zagrał w sierpniu, miał straszyć obronę Widzewa, a klasyczny środkowy napastnik Bruno Mezenga cały mecz spędził na ławce rezerwowych.

Legioniści wciąż nie potrafią oduczyć się głupich strat piłki w środku pola. Jeśli będą popełniać takie błędy, dalej będą tracić gole, bo za chwilę czekają ich mecze z lepszymi i odważniejszymi rywalami niż drużyna Andrzeja Kretka. Widzew tych błędów nie wykorzystał, jego piłkarze zresztą równie często gubili futbolówkę, ale Korona, która obok Jagiellonii jest najskuteczniejszą drużyną ekstraklasy (15 bramek), może drużynę z Warszawy ukarać. Z odrobieniem strat legioniści mogą mieć problem. Bramki strzelane z rożnych i wolnych pokazują, jak nieskuteczna Legia jest z gry. W meczu z Widzewem poza okazją zmarnowaną przez Miroslava Radovicia poważnie bramce Macieja Mielcarza nie zagroziła ani rozgrywając piłkę, ani strzelając z daleka.

"Wciąż nas nie doceniają..." - Tomasz Frankowski o Jagiellonii »


Więcej o: