Ekstraklasa. Kibol bluzga, klub zapłaci

"Hamas, Hamas, Juden auf den gas" - śpiewali kibole Legii. Ci z Widzewa odpowiadali swojskim: "Legia to stara k...a". Na stadionie w Łodzi płonęły też szaliki, fruwały race i doszło do starć z ochroniarzami, sędzia na krótko przerwał mecz
Piątkowy mecz na al. Piłsudskiego został zakwalifikowany jako impreza podwyższonego ryzyka. Z tego powodu łódzkich policjantów wspomagali funkcjonariusze z innych miast. W gotowości były także oddziały prewencji, armatki wodne i ruchome stanowisko dowodzenia.

O większe standardy bezpieczeństwa zadbał także Widzew. - Zwiększyliśmy liczby ochrony, zainstalowaliśmy dodatkowe kamery, wzmogliśmy kontrole obiektu i osób czy też wprowadziliśmy dodatkowe siły przeciwpożarowe i medyczne. Przy zabezpieczeniu spotkania współpracowaliśmy również intensywnie z policją - wylicza Mateusz Cacek, wiceprezes klubu.

Zwiększone środki bezpieczeństwa nie powstrzymały kiboli.

Już na godzinę przed meczem pierwszymi przyśpiewkami, jakie dało się usłyszeć z trybun, były bowiem obraźliwe hasła pod adresem rywala (Legia śpiewała: "Hamas, Hamas, Juden auf den gas", a Widzew: "Legia to stara k a"). Na pół godziny przed początkiem spotkania kibole Legii rzucili w stronę widzewskich kibiców oraz policjantów race i petardy. Interweniowała policja, która zaprowadziła porządki przy użyciu gazu łzawiącego. W efekcie niemal wszyscy na stadionie mieli kłopoty z oddychaniem.

Do dalszych zamieszek dochodziło w trakcie spotkania. - Łódzcy kibole próbowali sforsować ogrodzenie oddzielające ich od przyjezdnych, a kilka minut później to samo próbowali zrobić legioniści - relacjonuje Magdalena Zielińska z komendy wojewódzkiej w Łodzi. Na początku drugiej połowy ci z Widzewa podpalili kilka szalików Legii oraz atakowali pracowników ochrony, którzy je gasili.

Największe problemy nadeszły po godzinie gry, gdy kibole z Warszawy rzucili na murawę świecę dymną oraz kilka rac i petard hukowych w kierunku sektorów zajmowanych przez gospodarzy. Sędzia Robert Małek musiał przerwać spotkanie na kilka minut. - Sprawdzamy jeszcze, jak na stadion dostali się kibice ze środkami pirotechnicznymi mimo wzmożonych kontroli przy wejściu - tłumaczy Cacek.

W trakcie zamieszek policjanci zatrzymali siedmiu chuliganów. Wśród nich są mieszkańcy Sochaczewa, Szczecina (podejrzani są o udział w zbiegowisku i gwałtowny zamacha na ochroniarza), Andrespola, Zgierza (naruszyli nietykalność pracownika ochrony bądź policjanta) i dwóch łodzian (nie opuścili stadionu mimo nakazu służb porządkowych). Najmłodszy ma 21 lat, najstarszy - 37. Wszyscy zostali już przesłuchani i usłyszeli zarzuty.

Cacek dodaje, że po meczu z Legią klub będzie musiał nałożyć następne zakazy stadionowe. Kolejnych chuliganów będzie szukał we współpracy z policją, a być może także z klubem ze stolicy.

W środę Widzew i Legia mogą się spodziewać kar komisji ligi. W tym sezonie klub z al. Piłsudskiego odpowiadał już dwukrotnie za okrzyki antysemickie i wniesienie środków pirotechnicznych w meczu z Lechem Poznań (6 tys. zł kary) oraz za wulgarne okrzyki, w tym antysemickie, w trakcie spotkania ze Śląskiem Wrocław (10 tys. zł kary). Za awantury w trakcie pucharowego meczu z Zawiszą Bydgoszcz PZPN nałożył na kibiców Widzewa zakaz wyjazdów na dwa spotkania.

Miesiąc temu klub podpisał porozumienie ze stowarzyszeniem kibiców Fanatycy Widzewa, które chce wprowadzić program walki o kulturę na stadionach. - Wspólne działania przynoszą już efekty, ale wciąż czeka nas wiele pracy - kończy Cacek.

Legia, która w ostatnich latach jako jedyna konsekwentnie walczyła z łamaniem prawa i przepisów przez swoich kiboli, złagodniała wobec nich, gdy trzeba było zapełnić nowy stadion. Komisja ligi trzykrotnie karała już klub z Warszawy. Za zachowanie kiboli w meczach z Cracovią, Ruchem i Lechią Legia zapłaciła 12 tys. zł kary.

W jakiej formie są warszawianie? Dwie twarze Legii »