Sport.pl

Ekstraklasa. Czy Legia nabiera charakteru?

Zespół Macieja Skorży przestaje być pośmiewiskiem z początku sezonu. Nie traci głupich goli, zaczął je strzelać. Zwycięstwo w Kielcach nie podlegało dyskusji nie tylko dlatego, że bramkarz Korony dostał czerwoną kartkę, a Legia strzeliła drugiego gola z karnego - pisze Robert Błoński.
Bohaterami piątkowego zwycięstwa 4:1 byli 19-letni Michał Kucharczyk i starszy o siedem lat Serb Miroslav Radović. Mieli udział przy wszystkich golach dla drużyny z Łazienkowskiej. Ich losy najlepiej pokazują, jak w tym sezonie zmieniała się Legia Skorży.

Latem trener założył, że za strzelanie goli będą odpowiadać wracający po operacji kolana były król strzelców ligi Takesure Chinyama oraz wypożyczony z Flamengo były król strzelców II ligi tureckiej 22-letni Brazylijczyk Bruno Mezenga. Dla kupionego rok temu za 300 tys. zł Kucharczyka, który poprzedni sezon spędził w II-ligowym Świcie Nowy Dwór (13 bramek w 25 występach), przeznaczona była rola najwyżej rezerwowego, a zimą - gdyby nie przebił się do składu - miał zostać wypożyczony do innego klubu, żeby grać. Dwa z trzech pierwszych meczów Legii obejrzał z trybun. Radović był w o tyle lepszej sytuacji, że mieścił się w meczowej kadrze, ale z ławki rezerwowych się nie podnosił. Skorża postawił na skrzydłowych Manu i Macieja Rybusa.

Zespół grał jednak bardzo słabo, dlatego trener musiał zmieniać skład co mecz. Radović dostał szansę we Wrocławiu, ale został zmieniony w przerwie i na następne spotkanie z Bełchatowem nie załapał się nawet na ławkę.



Wprowadzenie Kucharczyka na ostatnie pół godziny meczu z PGE było ze strony Skorży aktem desperacji i wyrazem bezsilności wobec słabego Mezengi i Chinyamy. Drużyna przegrywała 0:2, i tak zostało, ale Kucharczyk zadebiutował w Ekstraklasie.

Tydzień później w Chorzowie rozegrał całą drugą połowę - a od następnego spotkania został zawodnikiem podstawowej jedenastki. Chinyama jest kontuzjowany, ma nadwagę i nie wiadomo, kiedy wróci na boisko. Kucharczyk spowodował, że nikt w Legii nie tęskni za królem chaosu. Mezenga nie wykorzystał swoich szans, a młody napastnik jest uniwersalny, szybki, dobry technicznie i pożyteczny w defensywie. Jego miejsce to środek ataku - Skorża przesunął go na skrzydło w meczu z Widzewem, bo kontuzji doznał Rybus. Szałachowski nie sprawdził się z przodu, Kucharczyk z boku, więc w Kielcach role się odwróciły - skorzystała na tym drużyna. Kucharczyk strzelił już dwa gole w lidze i zwycięskiego z Pogonią w Szczecinie w Pucharze Polski.

Tak samo jak dla niego Skorża szukał pozycji dla Radovicia. Obaj wskoczyli do pierwszej jedenastki Legii po porażce w Chorzowie, kiedy Skorża odsunął do Młodej Ekstraklasy trzech graczy. Radović nie błysnął tak szybko jak Kucharczyk, a swoją szansę wykorzystał dopiero wtedy, kiedy został ustawiony za napastnikiem. Ma więcej swobody, częściej jest przy piłce, wykorzystuje swoją szybkość przy prostopadłych podaniach. Przestał się wreszcie przewracać przy każdej okazji i wymuszać wolne. - Każdy kolejny sezon miał w Legii słabszy. Teraz to się zmienia - ocenia Serba trener Skorża.

Zmienia się również jego drużyna. Z zespołu, z którym nie wygrać było wstydem, warszawianie stają się drużyną świadomą umiejętności i klasy. W zdobywaniu goli pomagają im opracowane niemal do perfekcji stałe fragmenty, a charakteru i charyzmy dodaje kapitan Ivica Vrdoljak, przy którym coraz trudniej wskazać słabe punkty.

Wszystkie mecze 10 kolejki Ekstraklasy


Więcej o: