Sport.pl

Ekstraklasa. Legia gra z liderem mecz z podtekstami

Dziś o 15.45 Legia gra z Jagiellonią. To szczególny mecz dla trenera Legii Macieja Skorży, który stracił w marcu tego roku pracę w Wiśle Kraków po remisie w Białymstoku. Transmisja w Canal+ Sport i TVP 2.
- Nie mam żadnych porachunków z Jagiellonią - mówi dziś trener Skorża, który pracę w Krakowie stracił po 20. kolejce ekstraklasy. Wisła zremisowała bezbramkowo. Wcześniej dwa razy przegrała. Skorży nie uratowało nawet to, że zostawiał zespół na pozycji lidera. - Potem dowiedziałem się, że gdybym wygrał w Białymstoku, nie zostałbym zwolniony. Do dziś pamiętam, że kilka minut przed końcem Tomas Jirsak trafił w słupek. Piłka przeturlała się wzdłuż linii bramkowej, ale nie wpadła do siatki. Kilkanaście centymetrów zdecydowało o mojej przyszłości - mówi trener Legii.

Teraz znów czeka go decydujący mecz, decydujący nie tyle o jego posadzie, bo ta jest pewna, ale o celach Legii na najbliższe tygodnie. Wygrana zmniejszy stratę do Jagiellonii do czterech punktów i po ewentualnym czwartym ligowym zwycięstwie z rzędu w Warszawie poważnie będzie można myśleć o pozycji lidera jeszcze przed zimą. Porażka znów zepchnie jego drużynę w środek tabeli.

W Warszawie próżno szukać tak bramkostrzelnego piłkarza, jak napastnik Jagiellonii Tomasz Frankowski, który warszawskim drużynom gole strzela z upodobaniem. W meczach z Legią trafiał dziesięć razy. Tydzień temu strzelił Polonii 17. gola w 17. meczu w lidze. Cieszył się jak dziecko, bo zakończył w ten sposób dobrą passę meczów bez porażki nowego trenera Polonii. Paweł Janas w 2006 r., jako trener reprezentacji, nie zabrał Frankowskiego na mundial do Niemiec, choć w kwalifikacjach strzelał ważne gole.

Asystentem Janasa był wtedy... Maciej Skorża. - Żałuję, że nie pojechał na mundial do Niemiec. Jesteśmy w dobrych stosunkach. Rozmawialiśmy od tamtego czasu wiele razy. Grałem przeciwko niemu, prowadząc Wisłę Kraków. Nigdy nie strzelił mi gola. Tomek kocha przestrzeń. Jeżeli się mu to ograniczy, to będzie miał trudniej.

Do Warszawy wracają byli piłkarze Legii. Marcin Burkhardt zdobył z nią mistrzostwo w 2006 r., Kamil Grosicki trafił do Legii w kolejnym sezonie. Z obu zrezygnował trener Jan Urban. Temu pierwszemu, którego uznawano za lidera drużyny na boisku i poza nim, podziękował tuż po przyjściu do Legii. Grosickiego, z powodu problemów z hazardem, najpierw do Jagiellonii wypożyczono, a potem sprzedano.

- W meczach z Legią gra mi się dobrze, a że w sobotę na stadionie będą też moi rodzice, to mam nadzieję, że przyniosą mi szczęście - mówi Grosicki. - Do meczów z Legią nie podchodzę w jakiś specjalny sposób. Szczególny był dla mnie ten pierwszy pojedynek. Przecież Jagiellonia musiała za mój występ wyłożyć wtedy dodatkowe pieniądze - przypomina wygrane 2:1 spotkanie z marca 2009 r., gdy zaliczył asystę. Jagiellonia, do której był z Legii wypożyczony, za jego występ musiała zapłacić Legii karne 50 tys zł plus VAT. Zapłaciła bez żalu. W następnym sezonie Jagiellonia wygrała 2:0, a Grosicki strzelił oba gole.



Legia - Jagiellonia. Sobota godz. 15.45, sędziuje Paweł Gil (Lublin), transmisja Canal+ Sport, TVP 2. Legia: Machnowski - Rzeźniczak, Astiz, Komorowski, Kiełbowicz - Manu, Vrdoljak, Iwański, Borysiuk, Radović - Kucharczyk

Jagiellonia: Sandomierski - Kijanskas, Skerla, Cionek, Norambuena - Grosicki, Hermes, Burkhardt, Grzyb, Lato (Kupisz) - Frankowski

Więcej o: