Sport.pl

Ekstraklasa. Legia marzy o Arboledzie

Działacze Legii chcieliby sprowadzić Manuela Arboledę. Dyrektor sportowy klubu Marek Jóźwiak spotyka się na kawie z menedżerami, a na zimę zapowiada rozmowy z piłkarzem. Ale nie wiadomo, czy 31-letni obrońca Lecha w ogóle chciałby grać Warszawie, czy zainteresowanie Legii ma mu raczej pomóc w negocjowaniu nowego kontraktu.
W zeszłym tygodniu na antenie TVN Warszawa Jóźwiak przyznał, że Legia jest zainteresowana Kolumbijczykiem. Z końcem sezonu wygasa jego kontrakt z Lechem. Od jakiegoś czasu negocjuje jego przedłużenie, ale obie strony na razie nie mogą się porozumieć. W Lechu zapewniają, że Arboleda zostanie w Poznaniu. - Nie ma opcji, by którykolwiek z naszych piłkarzy kiedykolwiek przeniósł się do Legii - zareagował na wiadomości o podchodach Legii dyrektor sportowy klubu z Wielkopolski Marek Pogorzelczyk. W rozmowie z "Przeglądem Sportowym" wyśmiał zabiegi warszawskiego klubu. - Niech Legia skupi się na przedłużeniu kontraktów z tymi wszystkimi piłkarzami, których latem transferowała. Bo to przecież same perełki.

- Być może piłkarze Lecha mają w kontraktach klauzule, że nie mogą przejść do Warszawy, a może to jakiś kompleks. Nie wiem. Nie mam zamiaru komentować słów pana Pogorzelczyka - mówi "Gazecie" z przekąsem Jóźwiak.

Według przepisów FIFA regulujących transfery negocjacje z Arboledą Legia może podjąć najwcześniej 1 stycznia, czyli pół roku przed zakończeniem jego kontraktu z Lechem. Naruszenie tej zasady może spotkać się z karą światowej federacji. - Nikt nie może nam zabronić spotkać się z kimś na kawie - twierdzi jednak Jóźwiak, przy czym zastrzega, że z samym piłkarzem jeszcze nie rozmawiał. Dyrektor sportowy Legii przyznał, że klub z Łazienkowskiej interesuje się dwoma-trzema czołowymi piłkarzami ekstraklasy. - Nie zdradzę jakimi, bo może znów w Lechu by się zdenerwowali - mówi.

Wzmocnienie w środku obrony to jeden z dwóch głównych celów transferowych Legii. - Środkowy obrońca i napastnik to minimum, które nas interesuje. Oglądając Legię jesienią, widzimy, że potrzeby są większe, ale wzmocnienie tych dwóch pozycji to absolutny priorytet - mówił kilka dni temu Leszek Miklas, wiceprezes Legii odpowiedzialny za sprawy sportowe. Teraz trener Maciej Skorża ma do dyspozycji tylko jednego stopera - Hiszpana Inakiego Astiza. Obok niego gra przekwalifikowany lewy obrońca Marcin Komorowski, a na ławce rezerwowych siedzi Artur Jędrzejczyk, który jest stoperem lub prawym obrońcą w zależności od bieżących potrzeb.

Kolumbijczyk, jeden z najlepszych stoperów ekstraklasy, choć ewentualnie trafiłby do Legii dopiero latem, i tak rozwiązałby kłopot na tej pozycji, który klub z Warszawy ma od lat. Rywalizacji o miejsce w składzie nie ma, bo nie ma w Legii piłkarzy mogących się równać umiejętnościami z Astizem i Dicksonem Choto. Ale obrońca z Zimbabwe do lutego będzie leczył kontuzję, co w jego przypadku jest normą. Przez ostatnie siedem sezonów w Legii tylko dwa razy rozegrał przynajmniej 20 meczów w lidze (ostatnio cztery lata temu). W trzynastu kolejkach obecnego sezonu zagrał pięć razy.

W porównaniu z nim Arboleda to okaz zdrowia. Grając z Zagłębiu Lubin, opuszczał pojedyncze mecze. Gdy dwa lata temu trafił do Lecha, zagrał po 90 minut we wszystkich 30 ligowych spotkaniach. Pierwszy poważny uraz przytrafił mu się dopiero w poprzednim sezonie. Z powodu naderwanego mięśnia uda stracił większość rundy jesiennej.

Kolumbijczykowi zainteresowanie Legii może pomóc w negocjacjach... z Lechem. Obrońca zarabia ok. 280 tys. euro rocznie. Chciałby pół miliona. Lech na razie zgodzić się nie chce, a Legia od lata jest gotowa na nowych piłkarzy wydawać duże pieniądze, zwłaszcza że za Arboledę nie trzeba byłoby płacić odstępnego. Stałby się wtedy najlepiej opłacanym piłkarzem ekstraklasy, ale podobną pensję oferowano rok temu przy Łazienkowskiej słowackiemu bramkarzowi Janowi Musze. Wybrał ofertę Evertonu.

Lechici w Warszawie

Ostatnimi piłkarzami, którzy zmienili Lecha na Legię, byli Paweł Kaczorowski i Łukasz Fabiański. Ten pierwszy na Łazienkowską trafił w połowie sezonu 2004/05 po rozwiązaniu kontraktu z Lechem. Był niemiłosiernie wygwizdywany przez trybuny, które zapamiętały, jak po finale Pucharu Polski w 2004 r. śpiewał przy Łazienkowskiej obraźliwe dla Legii piosenki. Przez rok zagrał zaledwie w 11 meczach w lidze i odszedł do Wisły Kraków.

Lepiej poszło Fabiańskiemu, który przyszedł do Legii jako 19-latek w tym samym czasie co Kaczorowski po zaledwie półrocznym wypożyczeniu z Mieszka Gniezno do Lecha. W Poznaniu nie miał szans na grę. W Warszawie po pół roku zajął miejsce sprzedanego do Celticu Glasgow Artura Boruca. Przez następne dwa sezony bronił na tyle dobrze, że trafił do londyńskiego Arsenalu.

Manuel Arboleda

wiek - 31 lat; pozycja - środkowy obrońca; kluby - Independiente Santa Fe, Corporacion Colima, Centauros Villavicencio, Corporacion Colima, Atletico Huila, Cienciano Cusco, Zagłębie Lubin, Lech Poznań; mecze w polskiej ekstraklasie - 110; gole w ekstraklasie - 13; mecze w europejskich pucharach - 12; gole w europejskich pucharach - 4

liczby

300 tys. euro - zarabia rocznie Ivica Vrdoljak, najlepiej opłacany legionista

400 tys. euro - zarabia rocznie w Polonii Warszawa Euzebiusz Smolarek, najlepiej opłacany piłkarz ekstraklasy

Żona Mezengi dostała angaż w siatkarskiej Politechnice »


Więcej o: