Legia bez Iwańskiego

30-letni rozgrywający przenosi się do Manisasporu na dwa i pół roku. Bez niego Legia będzie innym zespołem, ale proces zmniejszania jego wpływu na drużynę rozpoczął się już latem.
Wideo, bramki i skróty z ekstraklasy w serwisie Ekstraklasa.tv »

- Turcy obserwowali Iwańskiego jesienią. Kluby doszły do porozumienia dwa dni temu, wtedy rozpoczęliśmy rozmowy w sprawie kontraktu. Właśnie lecę do Turcji. Maciek przejdzie testy medyczne, a my w tym czasie spróbujemy zamknąć negocjacje - mówił w środę "Gazecie" menedżer piłkarza Bartłomiej Bolek. - Dopóki nie ma podpisu, nie ma transferu - zastrzegał.

Transfer jest jednak pewny, tym bardziej że klub z Warszawy i sam piłkarz szybko dogadali się z Manisasporem. Rozgrywającemu Legii latem kończył się kontrakt. - Od kilku tygodni negocjowaliśmy przedłużenie kontraktu. Były drobne rozbieżności co do jego zarobków. Ostatecznie wspólnie uznaliśmy, że najlepiej skorzystać z oferty Turków. Dzięki temu Legia pozyskała środki na transfer innego piłkarza - powiedział oficjalnej stronie Legii dyrektor sportowy Marek Jóźwiak. Ani trener Maciej Skorża, ani jego asystenci nie chcieli wczoraj komentować transferu.

Dla Legii oferta z Manisasporu to okazja, której nie mogła odrzucić. Dwa i pół roku temu Iwański trafił do Warszawy z Zagłębia Lubin za 650 tys. euro, co było wtedy rekordem transferowym między polskimi klubami. Zaproponowano mu pensję sięgającą blisko 250 tys. euro, bo oczekiwano, że piłkarz, który zdobył mistrzostwo Polski z przeciętną drużyną, notując przy tym 17 asyst, poprowadzi Legię do mistrzostwa i europejskich pucharów.

Był podstawowym piłkarzem w drużynie Jana Urbana i Stefana Białasa, ale nigdy nie powtórzył wyniku z Zagłębia. W poprzednim sezonie w statystykach wypadł nieźle (sześć goli i 11 asyst), ale Legii, która nie awansowała do pucharów, to nie pomogło. Jego wpływ na drużynę podczas meczu był ogromny. Potrafił strzelić zwycięską bramę w meczu z GKS Bełchatów czy w tym sezonie z Cracovią. Ale przy przeciwniku silniejszym niż ligowy średniak, usuwał się w cień, nie walczył.

Kilka razy otrzymywał szansę występów w reprezentacji. Każdą marnował. Nie pojechał na Euro 2008, bo fatalnie wypadł w sparingu z Rosją. Słabo zagrał też rok temu, gdy powołał go Stefan Majewski. W meczu z Czechami różnica między nim a Tomasem Rosickim biła w oczy.

Największy problem Legia miała jednak z jego charakterem. Iwański to piłkarz konfliktowy. Kibicom, którzy wygwizdali go po jednym z nieudanych zagrań, pokazał gest Kozakiewicza. - Największe pretensje miałem o negatywną motywację. Kłócił się z kolegami nawet podczas gierki na treningach - wspomina Jan Urban, który jednak przyznaje, że pod jego okiem Iwański pracował należycie. Ale gdy trener Białas objął pogrążoną w kryzysie Legię i chciał integrować zespół, wykręcił się, twierdząc, że ma małe dziecko i nie może spędzać w klubie więcej niż trzy godziny dziennie.

Maciej Skorża, przychodząc latem ubiegłego roku do zespołu, zaproponował opaskę kapitana Ivicy Vrdoljakowi - pomocnikowi, który tę funkcję pełnił w poprzednich klubach, w tym w Dinamie Zagrzeb. Ale w szatni Legii był nowy. Dla Iwańskiego był to policzek, choć na wspólnej ze Skorżą i Vrdoljakiem konferencji prasowej trzymał fason.

We wrześniu po kilku porażkach Skorża przesunął go razem z Piotrem Gizą i Jakubem Wawrzyniakiem do Młodej Legii. Uzasadnieniem był brak zaangażowania w grę. Karę dla Iwańskiego tłumaczył też "odmiennym pomysłem na budowanie atmosfery w szatni". Po miesiącu banici zostali przywróceni do zespołu, ale Giza rozwiązał kontrakt, a Iwański i Wawrzyniak stali się rezerwowymi.

Okazało się, że bez niego Legia może sobie radzić. Sercem zespołu jest Vrdoljak, który potrafi mobilizować kolegów, tak jak w meczu z Lechem. Na pozycji ofensywnego pomocnika, który gra za napastnikiem, z powodzeniem zastąpił go przesunięty ze skrzydła Miroslav Radović.

Dla kończącego w tym roku 30 lat piłkarza propozycja z Turcji była być może ostatnią okazją do wyjazdu za granicę, tym bardziej że nigdy tak poważnej oferty nie dostał. Legia była gotowa przedłużyć wygasający latem kontrakt, ale od grudnia piłkarz i klub nie potrafili się dogadać. Iwański, mimo że rezerwowy, nie chciał rezygnować z jednej z najwyższych pensji. W Turcji zarobi więcej, niż otrzymywał w Legii. - Liga turecka jest lepsza od polskiej, lepiej zorganizowana, a Maciej ma już przecież prawie trzydzieści lat - tłumaczy jego menedżer.

Pomocnik Legii jest już kolejnym piłkarzem ekstraklasy, który tej zimy odszedł do klubu z Turcji. Jagiellonia sprzedała do Sivassporu Kamila Grosickiego. Wisła oddała Piotra i Pawła Brożków do Trabzonsporu, a Mariusza Pawełka, któremu również kończyła się umowa, do Konyasporu. Partnerem byłego bramkarza Wisły będzie Marcin Robak - jesienią napastnik Widzewa.