Sport.pl

Ekstraklasa. Maciej Rybus: Wrócę za dwa tygodnie

Na Cyprze nie było warunków, żeby zrobić USG. Lekarze i masażyści myśleli, że tylko naciągnąłem mięsień. W środę okazało się, że jest naderwany. Ale już nie boli - mówi Sport.pl skrzydłowy Legii.
Wideo, bramki i skróty z ekstraklasy w serwisie Ekstraklasa.tv »

Robert Błoński: Jak poważny jest twój uraz?

Maciej Rybus: Trzeciego dnia obozu na Cyprze mieliśmy rano zajęcia na siłowni, a potem wyszliśmy na boisko. Zaczęliśmy zajęcia od sprintów na sto procent. Nagle poczułem ukłucie w mięśniu czworogłowym prawej nogi. Bolało, więc zszedłem z boiska. Może ten mięsień nie do końca był rozgrzany? Przez kolejne trzy dni trenowałem indywidualnie, potem wróciłem do normalnych zajęć. Zagrałem nawet pół meczu z Krylią Sowietow, ale znowu poczułem ból. Nie chciałem ryzykować i zszedłem z boiska. Na drugi dzień zrobił mi się krwiak i po raz kolejny już nie chciałem ryzykować. Do końca obozu nie trenowałem. We wtorek wróciliśmy do Warszawy, w środę zrobiłem USG i okazało się, że mięsień jest naderwany. W sobotę nie jadę na obóz do Hiszpanii, tylko zostanę w Warszawie się rehabilitować.

Długo trwało nim, okazało się, że mięsień jest naderwany.

- Gdyby to było w Polsce, nie doszłoby do urazu. Od razu miałbym USG, a na Cyprze nie było do tego warunków. Lekarze i masażyści myśleli, że tylko naciągnąłem mięsień. Codziennie miałem tam zabiegi, ale nie bardzo pomagały. Mięsień wciąż bolał. Niestety, ale sam chciałem trenować, mimo lekkiego bólu w nodze. I doszło do naderwania. Będę musiał pauzować dwa tygodnie, potem czeka mnie rehabilitacja i wzmacnianie mięśnia, żeby więcej się to nie powtórzyło. Martwi mnie ten uraz, bo jesienią też miałem kłopoty z prawą nogą. W meczu z Widzewem naciągnąłem mięsień dwugłowy i straciłem pół rundy. Trochę może z mojej winy, bo chyba za szybko chciałem wrócić do grania. Zacząłem trenować po dziesięciu dniach, noga nie wytrzymała i musiałem pauzować przez kolejny tydzień. Teraz nie chcę powtórzyć tego samego błędu. Chciałbym grać jak najszybciej, ale nie zrobię niczego, żeby uraz się pogłębił. Zamierzam się wyleczyć do końca i nie wracać wcześniej, niż trzeba. Gdyby to był mój pierwszy uraz, może bym próbował? A tak jestem mądrzejszy o doświadczenia z jesieni. Dziś nie czuję bólu, ale na Cyprze też nie czułem, a wchodziłem w trening i on wracał.

Z Cracovią, 25 lutego, zagrasz?

- Liczyłem, że polecę na obóz do Hiszpanii, ale trenerzy stwierdzili, że w Warszawie będę miał lepsze warunki do rehabilitacji. Będę dwa razy dziennie chodził do kliniki ruchu na minimum półtorej godziny fizjoterapii i innych zabiegów, żeby mięsień jak najszybciej wyleczyć. Mam nadzieję, że po powrocie kolegów z Hiszpanii spotkamy się już na boisku i będę ćwiczył na pełnych obrotach. Cracovia? Jeśli będę się dobrze czuł, to nie powinno być problemu. Przykro mi tylko, że stracę drugi obóz przygotowawczy i w porównaniu z kolegami będę miał zaległości.

Na twoje pocieszenie mogę powiedzieć, że na razie konkurencja w drużynie nie wzrosła. Więcej zawodników odeszło, niż przyszło.

- Z tego, co wiem, do Hiszpanii ma przyjechać kilku zawodników na testy. Tylko, że ja nie pamiętam, żeby ktoś testowany u nas został.

Nie jesteś zaniepokojony, że na trzy tygodnie przed sezonem Legia się nie wzmocniła? Rywale kupują piłkarzy...

- Wiem, co u rywali - czytam prasę i internet. Może przyjdą do nas zawodnicy, którzy nie podpisali kontraktów do 31 stycznia? Słyszeliśmy, że na Cypr przyjedzie kilku graczy na testy, a był tylko jeden, obrońca ze Słowenii. I to na samym początku. Moim zdaniem to bardzo dobry piłkarz, nie wiem czemu wyjechał ze zgrupowania. Po reszcie nie było śladu. Ale nie uważam, że bez wzmocnień nie mamy szans na tytuł. Jesień zaczęliśmy z sześcioma nowymi zawodnikami w składzie i za bardzo nam ta gra nie wychodziła. Gdyby teraz znowu przyszli nowi, sytuacja mogłaby się powtórzyć. A tak kupieni latem gracze są bogatsi o doświadczenia, wiedzą, jakie wymagania stawia nasza liga. I to też może być naszą siłą.

Janusz Gol: Czekam na porozumienie Legii i GKS »


Więcej o: