Sport.pl

Ekstraklasa. Wilczyński po derbach: Tak klną tylko w Polsce

- Tylko w Polsce co drugie słowo podczas dopingu jest przekleństwem - mówi oburzony szef Biura Sportu Miasta Stołecznego Wiesław Wilczyński po derbach Warszawy. - Odradzałbym jednak metodę zastosowaną w Poznaniu. Oddanie władzy kibicom przynosi niemal wyłącznie złe rezultaty.
Olgierd Kwiatkowski: Był pan na derbach Warszawy?

Wiesław Wilczyński, szef Biura Sportu Miasta Stołecznego: Byłem.

Podobała się panu atmosfera na miejskim stadionie?

- To było niedopuszczalne. Tylko w Polsce co drugie słowo podczas dopingu jest przekleństwem. Na rok przed Euro jesteśmy w średniowieczu. Naprawdę jestem tym przygnębiony, bo chcieliśmy, by stadiony w Warszawie były miejscem, gdzie rodziny mogą miło spędzić czas. Dziś stadion Legii nie jest obiektem rodzinnym.

Ale to pan przecież mediował między władzami Legii a ludźmi zrzeszonymi w Stowarzyszeniu Kibiców Legii Warszawa, którzy nie respektowali przepisów, bluzgali na szefów klubu i bojkotowali mecze drużyny, której mienią się fanami.

- Miałem wielką nadzieję, że to wszystko się zmieni. Całą poprzednią zimę uczestniczyłem w spotkaniach, poznałem również wśród kibiców wspaniałych ludzi, m.in. mecenasa Wiśniewskiego. Wtedy zresztą sytuacja była zupełnie inna. Kibice wyrażali się wulgarnie wobec właścicieli. Dziś już tego nie robią, ale lżą innych. Środki pozostały te same, zmienił się adresat. Nie rozumiem tego. Można kochać klub, ale nie zachowywać się tak szowinistycznie wobec rywala, jak to było w niedzielę na derbach.

Uważa pan porozumienie władz z SKLW za dobrą decyzję?

- To był dobry ruch, ale realizacja tego porozumienia jest fatalna, myślę, że wyłącznie ze strony kibiców.

Chóralne przekleństwa przez cały mecz i zabronione prawem race i petardy na miejskim stadionie wybudowanym z pieniędzy podatników za 460 milionów złotych?

- I to również podatników kibiców Polonii. Upraszczając, można powiedzieć, że wsparliśmy klub z szowinistycznymi kibicami, ale byłoby to naprawdę wielkie uproszczenie. Chcieliśmy podarować ten stadion kulturalnym warszawiakom, na razie ci zostali zdominowani przez pewne grupy. Może władza publiczna, zawierając umowę, powinna wymagać od inwestora, który korzysta z naszej infrastruktury, by ten zapewnił porządek na stadionie, a przez to rozumiemy również kulturalny doping? Zarząd Legii ma tu dużo do zrobienia. Legia chlubi się tym, że wydała 100 tysięcy kart kibiców, ale jeśli nie zacznie walczyć z wulgaryzmami, niedługo zabraknie na tym stadionie rodzin, ludzi z kulturą.

Może pan wywrzeć jakiś wpływ na klub, żeby wyeliminował chamstwo i łamanie prawa na stadionie?

- Są dwie drogi. Ewolucyjna, polegająca na rozmowach z kibicami, ale wtedy trzeba czekać latami na rezultaty. Jest też droga restrykcyjna, działanie poprzez surowe kary. Odradzałbym metodę zastosowaną w Poznaniu - oddanie władzy kibicom, które wychodzi na jaw, przynosi niemal wyłącznie złe rezultaty.

Zamknięcie przez Komisję Ligi trybuny, z której rzucano race, to słuszna decyzja?

- W Anglii zastosowano twarde i szybko egzekwowane prawo. Zadziałało. Mają piękne stadiony, na których kibice siedzą w wielkim porządku, przychodzą na mecze całymi rodzinami. Tak jest w większości krajów Europy, powinniśmy do tego dążyć.

Był pan też na meczu Polonii z Lechem w Pucharze Polski, tam też z trybun leciały chóralne bluzgi. Stadion Polonii również należy do miasta.

- Myślę, że był to jakiś wyjątek. Kibice Polonii słyną z kulturalnego dopingu i mam nadzieję, że to się w przyszłości nie zmieni.

Co miasto może zrobić, żeby wspomóc Legię w walce z kibicami, którzy zakłócają porządek na stadionie?

- Mentalność, kulturę lub jej brak trzeba naprawiać latami. Wśród kibiców najlepiej działają spotkania w szkołach, wspominanie historii klubów, turnieje młodziezowe. Miasto chętnie pomoże w takich przedsięwzięciach.

Pięć pytań do Legii

Chcieliśmy w poniedziałek porozmawiać z prezesem Legii Pawłem Kosmalą, autorem kompromisu z SKLW. Ponieważ do rozmowy nie doszło, a w oświadczeniu klubu nie ma odpowiedzi na nasze pytania, pytamy na łamach Sport.pl. CZYTAJ WIĘCEJ »

Choto wrócił, Legia gromi »


Więcej o: