Sport.pl

Ekstraklasa. Legia ma problem. Podcięte skrzydła Skorży

Budowana za miliony drużyna miała na nowym stadionie odzyskać mistrzostwo Polski. W niedzielę przegrała ósmy ligowy mecz w sezonie, ma najgorsze wyniki od 15 lat, ale dla trenera to jeszcze nie powód, by przyznać, że dzieje się bardzo źle.
Obejrzyj, przeczytaj, pogadaj! Sport.pl na Facebooku! »

Po niedzielnej przegranej z GKS Bełchatów (0:2) Legia wciąż ma szanse na mistrzostwo Polski. Gdyby jednak inni rywale do podium również nie tracili masy punktów, dotychczasowa gra drużyny Macieja Skorży nie dawałaby żadnych nadziei na doścignięcie prowadzącej w lidze Wisły.

Plany były ambitne, zapowiadało się na przełomowy sezon. Na nowo wybudowanym stadionie Legia miała odzyskać mistrzostwo po pięciu latach. Młody, ale już doświadczony trener twierdził, że w letnim oknie transferowym zespół został wzmocniony takimi graczami, którzy mogą stać się gwiazdami ligi. I zapowiadał sukcesy, za którymi stęsknił się po fatalnym sezonie w Wiśle Kraków. W eliminacjach do Ligi Mistrzów odpadł po katastrofalnej wpadce z estońską Levadią Tallin, w lidze stracił pracę po piątej porażce w sezonie. W Legii Skorża miał się odrodzić, a narodzić miała się niepowtarzalna, grająca widowiskowy futbol drużyna.

Na razie jednak Legii nie pomaga ani Skorża, ani pozyskani (w sumie za 2,5 mln euro) latem i zimą obcokrajowcy. Drużyna z Łazienkowskiej gra brzydko i wyjątkowo nieskutecznie. Zapowiadani przez Skorżę jako gwiazdy Manu, Mezenga, Cabral, czy ostatnio Ogbuke okazują się piłkarzami co najwyżej przeciętnymi, następca świetnego bramkarza Muchy Antolović po siedmiu meczach skończył na ławce rezerwowych. Poza Vrdoljakiem i Hubnikiem, których transfery należą do nielicznych uznawanych za udane, w drużynie prym wiodą zawodnicy grający w Legii od lat (Rzeźniczak, Astiz, Radović, Kiełbowicz), a nawet ci, których Skorża chciał się pozbyć (Wawrzyniak, Skaba).

Z nimi w rolach głównych Legia nie potrafi jednak wznieść się ponad przeciętność - gra najsłabiej i najmniej efektownie od kilkunastu lat. Więcej przegranych w lidze ma tylko ostatnia w tabeli Cracovia, więcej straconych niż strzelonych goli po półmetku rozgrywek ostatnio zdarzyło się drużynie z Łazienkowskiej za czasów trenera Krzysztofa Etmanowicza, który w 1992 roku rzutem na taśmę uratował zespół przed spadkiem. Odkąd za zwycięstwa w ekstraklasie przyznaje się trzy punkty (1995), Legia nigdy nie przegrała ośmiu z 19 meczów, a tak mizerny bilans punktowy (31) miała tylko raz.


Co na to trener?

Każdą porażką wydaje się szczerze zaskoczony, winę zrzuca na szybko stracone gole, zbyt wąską kadrę, czasem nierówne boisko. W przegranych jesienią derbach z Polonią (0:3) "po stracie gola zespół przestał realizować założenia taktyczne". Pierwszej porażce z GKS u siebie (0:2) winni byli napastnicy: "W ataku nie mam dużego pola manewru". Z Ruchem (0:1) "piłkarze zbyt często wchodzili ze sobą w sprzeczki". W blamażu z Wisłą (0:4) "pierwsza bramka padła w najmniej spodziewanym dla nas momencie", tak samo jak w niedawnym meczu ze Śląskiem (1:2), gdzie "stracony gol wyraźnie podciął nam skrzydła". Po niedzielnej wpadce z GKS (znów 0:2) oprócz nierównego boiska "istotny okazał się niewykorzystany rzut karny".

W sobie Skorża winy nie widzi, choć to dla niego kolejna nieudana runda w ekstraklasie, jak na aspiracje i możliwości klubu, w którym pracuje. W Wiśle broniły go wyniki, choć skutecznie drużyna grała tylko w pierwszym sezonie jego pracy. W Legii nie ma ani wyników, ani porywających meczów, a szkoleniowiec zaklina rzeczywistość. - Jesteśmy na krzywej wznoszącej. Gramy coraz lepiej i nie zmieni tego wynik ostatniego meczu - wypalił po ostatniej przegranej na własnym boisku ze Śląskiem. Dopiero w niedzielę w Bełchatowie przyznał, że drużyna ma problem.

Nieustające kłopoty to już specjalność Legii. Trener nie dogaduje się z dyrektorem sportowym Markiem Jóźwiakiem (na ostatnim zgrupowaniu kazał mu "spier... z boiska"), który sprowadził mu większość piłkarzy. Nad tym bałaganem nie potrafi zapanować wiceprezes (wcześniej prezes) Leszek Miklas, ale wciąż wszyscy robią dobrą minę do złej gry. Brak jasnego przywództwa jest na rękę wszystkim, bo rozmywa odpowiedzialność za fatalne wyniki. Trener - choć z nazwiska nikogo nie wytyka - uważa, że to wina zawodników sprowadzanych przez dyrektora, dyrektor zapewnia, że to wartościowi gracze, a rolą szkoleniowca jest wydobyć z nich to, co najlepsze.

Skorża, kojarzony dotąd jako człowiek sukcesu, wymieniany dwa lata temu jako kandydat na selekcjonera, miał być w Legii trenerem charyzmatycznym, który zaprzęgnie piłkarzy do ciężkiej pracy, a ci stworzą zespół, jakiego kibice z Łazienkowskiej dawno nie widzieli. W Warszawie stał się miłym, sympatycznym szkoleniowcem drużyny, która notuje coraz większe wpadki. Nie narzeka przy tym głośno, co otwarcie robił jego poprzednik Jan Urban. Może właśnie dlatego nikt w Legii nie mówi o jego dymisji, choć kiedy przed rokiem zwalniano Urbana (zdobył Puchar Polski, Superpuchar i dwa razy wicemistrzostwo), jego drużyna nie grała gorzej niż teraz, miała po 19 kolejkach siedem punktów więcej niż obecnie i aż o 17 mniej (!) straconych goli. Wtedy warszawiacy tracili do prowadzącej Wisły zaledwie trzy punkty, dziś dzieli ich dwa razy większy dystans.

W następnej kolejce legioniści grają u siebie z Ruchem, który pokonał w Derbach Śląska Górnik 3:0. Z Lechem, Jagiellonią i Lechią zmierzą się na wyjeździe, gdzie w tym sezonie wygrali zaledwie cztery spotkania. Z czołowych zespołów podejmują tylko Wisłę.

Legia po 19 kolejkach

sezonpunkty (miejsce w tabeli)zw.rem.por.bramkimiejsce na koniec sezonu
2010/1131 (3)101824-26?
2009/1038 (2)115324-94
2008/0940 (2)124335-102
2007/0840 (2)131530-92
2006/0731 (5)94632-213
2005/0638 (1)115326-111
2004/0533 (3)96425-153
2003/0441 (2)125236-142
2002/0337 (4)107234-194
2001/0238 (1)115338-181
2000/0137 (3)107230-143
1999/0034 (3)810136-204
1998/9934 (4)97323-153
1997/9835 (3)98228-155
1996/9744 (1)142335-142
1995/9648 (1)153149-152
Ósma porażka Legii »


Więcej o: