Sport.pl

Ekstraklasa. Tomasz Kiełbowicz: Przerwać tę serię

- Teraz zwycięstwo z Lechią jest niesamowicie ważne. I to takie przekonujące. Pozwoliłoby się nam odbić - mówi obrońca Legii Tomasz Kiełbowicz. Środowy rewanż w półfinale Pucharu Polski z Lechią (przy Łazienkowskiej o 18.30, relacja na Sport.pl) może być jego pierwszym występem wiosną. W Gdańsku Legia wygrała 1:0.
Legia w sobotę przegrała w Poznaniu z Lechem 0:1. Była to dziesiąta ligowa porażka drużyny z Łazienkowskiej w tym sezonie i czwarta w pięciu ostatnich meczach. 35-letni Kiełbowicz spotkanie obejrzał z ławki rezerwowych, na której znalazł się po raz pierwszy w rundzie wiosennej. Wcześniej leczył kontuzję ścięgna Achillesa.

Jesienią najbardziej doświadczony w zespole Kiełbowicz był jednym z najlepszych w Legii. Jego dośrodkowania napastnicy zamieniali w gole. Zaliczył cztery asysty i strzelił gola z rzutu wolnego Arce Gdynia.

Kuba Dybalski: Przeciwko Lechowi pana koledzy zagrali lepiej niż w poprzednich meczach, ale tak jak zwykle ostatni zeszli z boiska pokonani. Wie pan dlaczego?

Tomasz Kiełbowicz: Przede wszystkim zawiodła skuteczność. Gdybyśmy wykorzystali okazje, które mieliśmy, to byłoby inaczej. Manu w pierwszej połowie powinien strzelić gola. W drugiej sędzia nie pokazał bramkarzowi Lecha czerwonej kartki za faul na Manu. Takie porażki bolą, ale po meczu nie szukaliśmy winnych. Zostało osiem kolejek do końca sezonu i trzeba zdobyć jak najwięcej punktów. Nie jest sztuką grać ładnie i nie wygrywać.

Do tego przegraliście 10. mecz w sezonie. Pan gra w Legii od 2001 roku i tylko raz doświadczył czegoś podobnego.

- To jest fatalna seria. W pięciu ostatnich spotkaniach zdobyliśmy tylko jeden punkt na 15 możliwych. Musimy zrobić wszystko, by się zrehabilitować, i to już w najbliższym meczu. Czeka nas rewanż z Lechią w półfinale Pucharu Polski. To może najważniejszy mecz w sezonie, który może nam dać przepustkę do pucharów. Wygraliśmy w Gdańsku, ale w Warszawie nie możemy zadowolić się zwykłym 0:0. Teraz zwycięstwo z Lechią jest niesamowicie ważne. I to takie przekonujące. Pozwoliłoby się nam odbić. Mam nadzieję, że w środę to się uda, choć to nie będzie łatwe. Lechia przecież nie przyjedzie tutaj, żeby przegrać. Też chce awansować to finału.

Jest tak, jak mówi trener Skorża, że problem nie leży w umiejętnościach, tylko w głowach?

- Po części tak, ale czasami trudno znaleźć prostą receptę na taki kryzys. Ciężko trenujemy, dajemy z siebie wszystko i czekamy, aż karta się odwróci.

Może to problem motywacji? Nie boicie się, że jak znowu przegracie, to znów będzie krytyka?

- Z motywacją nie ma problemu. Każdy, kto wychodzi na boisko, chce wygrać, tym bardziej że ostatnio nie wygrywamy. Zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy oceniani po tym, jak gramy i jakie mamy wyniki, ale chcemy wygrać tym bardziej.

O co w lidze gra teraz Legia? Na mistrzostwo szans już raczej nie ma.

- Jesteśmy w takiej sytuacji, że w lidze musimy skupić się na każdym kolejnym meczu i myśleć, jak go wygrać. Trzeba przerwać tę passę.

Więcej o: