Sport.pl

Ekstraklasa. Lech bez Bakero. Legia bez Skorży?

Ani przegrany w finale Pucharu Polski trener Lecha José Mari Bakero, ani wygrany Maciej Skorża z Legii raczej nie utrzymają pracy w przyszłym sezonie
- Co chwila dowiaduję się z mediów, że nie będzie mnie przy Łazienkowskiej. Jeśli tak, to przynajmniej udało się wywalczyć trofeum, choć bardzo bym chciał dłużej popracować z drużyną - mówił po meczu w Bydgoszczy trener Legii, który przegrał już 11 ligowych meczów w sezonie.

Trofeum daje 39-letniemu szkoleniowcowi argument w rozmowach z szefami, ale w finale - przez godzinę - jego drużyna znów grała bardzo słabo. Nie radziła sobie z pressingiem Lecha, nie umiała dostać się pod jego bramkę. Po godzinie rywale opadli z sił i Legia osiągnęła przewagę. Wyrównała po strzale Manu, któremu pomógł rykoszet. O sukcesie zdecydował jeden rzut karny obroniony przez Wojciecha Skabę i pięć świetnie wykonanych "jedenastek". One nie przesłonią ligowej miernoty. Legia ma tam ujemny bilans bramkowy, piątkowa wygrana z Widzewem 1:0 była pierwszą od siedmiu kolejek.

Lech, który niedawno bił się o 1/8 finału Ligi Europejskiej, wcale nie jest lepszy. Stracił najmniej bramek w lidze (18), ale nie potrafi ich strzelać. Zajmuje dziesiąte miejsce w tabeli, do trzeciego miejsca traci 3 pkt tylko dzięki bardzo wyrównanej stawce. A pomocnik Ivan Djurdjević przyznał, że on i koledzy bardzo pragnęli PP. I porażka może odbić się na ich psychice.

Za kryzys odpowiadają trenerzy. Skorża nie potrafi wykrzesać z zawodników tego, co potrafią. W PP nie przegrali meczu, wyeliminowali m.in. Śląsk, Lechię i Ruch. W lidze z tymi samymi rywalami przegrali aż pięć z sześciu pojedynków.

Wygrana z Lechem dała Skorży niewielką szansę na utrzymanie posady. Potrzebowałby i radykalnej odmiany stylu, i wyników, czyli co najmniej miejsca na podium. A przed nim mecze z mocnymi rywalami - Jagiellonią, Wisłą i Górnikiem. Nadzieją może być to, że do tej pory drużyna musiała znosić same niepowodzenia. Może sukces doda piłkarzom wiary?

Bakero brakuje jakichkolwiek argumentów. Właściciel Lecha Jacek Rutkowski mówił kilka tygodni temu, że brak awansu do europejskich pucharów może wymusić na nim oszczędności. Kluby z zagranicy wyrażają zainteresowanie Artjomsem Rudnevsem, Semirem Stiliciem i Siergiejem Kriwcem.

Najbliższy odejścia wydaje się ten pierwszy, którego chciałyby VfB Stuttgart i Borussia Mönchengladbach. Bośniak ma z Lechem umowę tylko do czerwca przyszłego roku, więc zarobić można na nim wyłącznie tego lata. Dyrektor sportowy Marek Pogorzelczyk zapowiada co prawda negocjowanie nowego kontraktu, ale piłkarz popadł w konflikt z trenerem, który co rusz osadza go w rezerwie. Tak zrobił też w finale w Bydgoszczy, na co Stilić zareagował gniewnie. - Czułem się dobrze, mogłem grać i nigdy nie akceptuję siedzenia na ławce.

Szefowie Lecha się spierają. Prezes Andrzej Kadziński chce trenera zwolnić, właściciel klubu się sprzeciwia. Wśród następców Bakero wymienia się Pawła Janasa, Michała Probierza, a także... Skorżę. - Jestem na razie trenerem Legii i pytanie o Lecha wydaje mi się niestosowne - powiedział po finale.

Na jego graczy świat nawet nie spojrzy, choć Legia chętnie by posprzedawała. Na pewno odejdą tylko wypożyczeni napastnik Bruno Mezenga i pomocnik Ariel Cabral.

Więcej o: