T-Mobile Ekstraklasa. Polonia - ŁKS 2:0. Pechowiec Adamski

Polonia Warszawa wygrała z ŁKS-em 2:0. Łodzianie znów razili nieskutecznością, na domiar złego piłkarze Bratkowskiego po raz kolejny zaliczyli gola samobójczego. Polonia nie zachwyciła kibiców swoją grą, ale miała w swoim składzie Bruno, który po raz kolejny poprowadził swoją ekipę do zwycięstwa. Największym pechowcem spotkania był Marcin Adamski. Doświadczony stoper zmylił swojego bramkarza przy pierwszym golu, a w końcówce spotkania zaliczył samobójcze trafienie.
- Bez Bruno mielibyśmy trzy gole mniej - uśmiechał się w przerwie spotkania Łukasz Trałka. Brazylijczyk po raz kolejny przejął na siebie obowiązki lidera drużyny. W pierwszej połowie Bruno całkiem umiejętnie dyrygował swoją ekipą w środku pola, a co ważniejsze po raz kolejny strzelił gola. Pomocnik Polonii po podaniu Jeża pokonał Bogusława Wyparłę, którego na dodatek zmylił rykoszet - piłkę odbił głową Adamski. czarne Koszule przez długo okres nie dominowały nad ŁKS-em jak poprzedni rywale łodzian. Piłkarze trenera Bratkowskiego wyszli na to spotkanie z trzema napastnikami, ale praktycznie nie stworzyli sobie żadnej dogodnej sytucji do strzelenia choćby jednego gola.

W drugiej połowie Polonia kontrolowała przebieg meczu, choć trzeba zaznaczyć, że momentami ŁKS potrafił przejąć inicjatywę. Grająca dość niemrawo w ataku Polonia bardzo długo szukała kolejnego gola. Tempo spotkania nie pozwalało jej graczom na swobodne rozgrywanie akcji - piłkarze często faulowali się w środku pola. Dopiero w końcówce spotkania Robert Jeż dograł piłkę w pole karne, tam do główki skoczył Łukasz Trałka i szczęśliwie, delikanie zmienił tor lotu dośrodkowania. Zmylony Adamski próbował wybić piłkę, ale wcześniejszy rykoszet spowodował, że stoper ŁKS-u... pokonał własnego bramkarza.

Więcej o: