Sport.pl

Poczet doradców prezesa

We wtorek, w środę Polonia ma przedstawić nowego przedstawiciela zarządu ds. sportowych. Wszystko wskazuje na to, że będzie nim Włodzimierz Lubański. Były reprezentant Polski zajmie w klubie stanowisko równie niepewne jak trener


Od 2008 roku Polonia miała czterech pracowników pełniących funkcję doradcy właściciela Józefa Wojciechowskiego, wiceprezesa ds. sportowych lub dyrektora sportowego. Obojętnie, jaka była nazwa stanowiska, chodziło o jedno, wydawanie prezesowi klubu opinii o pracy pierwszego trenera, tego, co podczas meczów albo przygotowań zrobił dobrze, a co źle, a w ostateczności polecenie nowego szkoleniowca lub zajęcie jego stanowiska, tak jak to było z Janasem.

Tony Bruins Slot

Po co przyszedł? Holender został zatrudniony przez Józefa Wojciechowskiego w sierpniu 2008 roku w roli osobistego doradcy. Właścicielowi Polonii polecił go ówczesny trener reprezentacji Polski Leo Beenhakker. - Jak w każdej branży, również w tej są wybitni specjaliści. A pana Slota uważam za specjalistę na skalę europejską - uzasadnił zatrudnienie Holendra Wojciechowski. Slot przed podjęciem pracy w Polonii pracował m.in. w PSV Eindhoven, Benfice Lizbona, Valencii. Zawsze jako asystent Ronalda Koemana.

Co zrobił? Największym sukcesem było wysłanie na testy do Tottenhamu Sebastiana Przyrowskiego. Mimo wstawiennictwa holenderskiego doradcy bramkarz Polonii nie zaliczył jednak sprawdzianu w Londynie. Slot był wielkim entuzjastą talentu Daniela Gołębiewskiego. To on przekonywał trenerów Zielińskiego, Kaczmarka i Grembockiego oraz Wojciechowskiego do tego, by ten napastnik nie grał tylko w rezerwach, ale dostawał więcej szans na grę w pierwszej drużynie. Dzięki Holendrowi w Polsce - a najpierw w Polonii - pracuje José Mari Bakero. Gdy prezes "Czarnych Koszul" zwalniał Hiszpana, miał wielki żal do Slota za tę rekomendację.

Dlaczego odszedł? W przerwie letniej po sezonie 2008/09 Holender otrzymał ofertę z AZ Alkmaar, gdzie podjął pracę razem z Koemanem. Nawet wtedy kontaktował się z Wojciechowskim i udzielał mu rad. Ostatnią, kluczową było polecenie do Polonii Bakero. Do Polski już wtedy nie przyjeżdżał, bo zachorował. Dziś Slot wyszukuje piłkarzy do Ajaksu Amsterdam. Wrócił do dawnej i swojej ulubionej pracy - skauta.

Henryk Apostel

Po co przyszedł? W lipcu 2009 roku został dyrektorem sportowym odpowiedzialnym za transfery z polecenia nieformalnego doradcy Wojciechowskiego Michała Listkiewicza (jedynego, który nie pobierał za to pensji). - Doświadczenie i lata pracy przemawiały za mną. Nikt nie odbierze mi sukcesów - mówił po zatrudnieniu.

Co zrobił? Właściwie nic. Zatrudnił tylko trenera napastników Jerzego Podbrożnego, który odszedł jeszcze szybciej niż były selekcjoner.

Dlaczego odszedł? Bo był, ale jakby go nie było.

Paweł Janas

Po co przyszedł? W czerwcu 2010 roku dostał nominację na stanowisko wiceprezesa ds. sportowych. - Za dużo zajmowałem się ostatnio Polonią, Janas mnie odciąży, chciałbym się skoncentrować teraz na własnej firmie - uzasadniał swój wybór właściciel "Czarnych Koszul". Ale istotny powód tkwił gdzie indziej. Wojciechowski miał już dość Bakero, chciał go zwolnić, a Janas był szykowany na następcę Hiszpana. Po pierwszej porażce Polonii w sezonie 2010/11 - z Koroną Kielce - taki właśnie scenariusz się ziścił.

Co zrobił? Został trenerem Polonii, czego sam niezbyt pragnął. To były selekcjoner dzięki dobrym kontaktom w Białymstoku namówił ostatecznie do sprzedaży przez Jagiellonię Bruno Coutinho, co można uznać za jego największy sukces.

Dlaczego odszedł? Będąc trenerem, z dziesięciu ligowych meczach wygrał tylko dwa, Polonia zaczęła niebezpiecznie zbliżać się do strefy spadkowej. Nie miał pomysłu i chęci na samodzielne wyprowadzenie zespołu z kryzysu. Zgodził się na zatrudnienie trenera i ewentualnie powrót na stanowisko wiceprezesa, ale gdy na Konwiktorską przyszedł Holender Theo Bos, pożegnał się z Wojciechowskim,rozwiązując kontrakt za porozumieniem stron.

Włodzimierz Lubański (?)

Po co przyjdzie? - Będzie to ktoś, kto się zna na piłce, ktoś z którym Zieliński będzie musiał uzgadniać pewne rzeczy tak, żeby przynajmniej nie popsuć tego, co jest. Ja odsuwam się od tego, nie chcę zajmować się sportem, bo są od tego inni, którzy mają licencje, lepiej się na tym znają. Od dawna nosiłem się z takim zamiarem, bo nie dość, że wkładam w Polonię dużo pieniędzy, to również tracę na to dużo zdrowia. Chcę od tego odpocząć - powiedział prezes Polonii po ostatnim przegranym 0:4 meczu ligowym ze Śląskiem Wrocław. Lubański, bo wszystko wskazuje, że to właśnie on zostanie członkiem zarządu odpowiedzialnym za sprawy sportowe lub wiceprezesem klubu, czyli kimś takim, jak wcześniej Janas. W przeciwieństwie do niego nie ma zamiaru być trenerem po Jacku Zielińskim, najwyżej on go desygnuje.

Więcej o: