Sport.pl

Polonia goni puchary, Marcin Baszczyński chce śrubować swój rekord

Sześciokrotny mistrz Polski jest filarem obrony Polonii, z którą wciąż walczy w tym sezonie o podium, a być może o coś więcej. Jeśli ?Czarne Koszule? awansują do europejskich pucharów, to 35-letni piłkarz będzie miał szansę poprawić ciekawy rekord. Piłkarza, który w polskim klubie rozegrał najwięcej meczów w pucharach - w tej chwili ma na koncie 52.
Warszawa.sport.pl na Facebooku. Dołącz do nas!

Baszczyński jest filarem drużyny trenera Czesława Michniewicza, wcześniej był podstawowym obrońcą u poprzedniego szkoleniowca Jacka Zielińskiego. Defensor Polonii ma jeszcze rok ważnego kontraktu i niewykluczone, że w przyszłym sezonie znów będzie miał szansę zagrać w europejskich pucharach. I śrubować swój rekord - z 52 meczami Baszczyński wyprzedza w klasyfikacji polskich "pucharowiczów" z polskich klubów. Za nim są Stanisław Oślizło i Mirosław Szymkowiak (po 47).

- Czuję ten upływający czas, dla mnie to ostatni moment, żeby coś zdobyć, osiągnąć - mówił ostatnio Baszczyński. - Widziałem, że w Warszawie tworzy się dobra drużyna, która ma walczyć o konkretny cel - mistrzostwo Polski. Zegar bije, a czasu na sukcesy zostało niewiele. Jestem zmotywowany. Chciałbym wypełnić kontrakt w Polonii. Zostało mi półtora roku

Przed obrońcą Polonii i jego kolegami być może najważniejszy tydzień w sezonie. Piątkowe spotkanie przeciwko Ruchowi i kolejne starcie z Lechem Poznań zdecyduje czy Polonia - po raz pierwszy od sezonu 2009/10 zagra - w europejskich pucharach.

Dla Baszczyńskiego (348 meczów w Ekstraklasie, piąte miejsce wśród grających w niej graczy) nie byłaby to pierwszyzna. Podobnie jak tytuły - sześć mistrzowskich, trzy Puchary Polski, Puchar Ligi i Superpuchar. A do tego 35 występów w reprezentacji Polski.

Przyszły rekordzista sprzedany za... piłki

Początek jego kariery był równie typowy, co wyjątkowy. Młody, ambitny i niezwykle zdolny chłopak znikąd marzy o wielkiej, piłkarskiej karierze. Na swojej ścianie ma plakaty największych gwiazd futbolu, patrzy w ich oczy i marzy, że kiedyś będzie równie ceniony. Trenuje w małym klubiku z A-klasy, ale jest pewny siebie - wie, że już wkrótce zagra naprzeciw najlepszych graczy w kraju.

Jako 16-latek staje przed pierwszym ważnym sprawdzianem. Jego drużyna - Pogoń Nowy Bytom - mierzy się w sparingu z Ruchem Chorzów, drużyną co prawda grającą na zapleczu Ekstraklasy, ale klubem, który 14 razy zdobywał mistrzostwo Polski. Test na piłkarza wypadł znakomicie. Młodzian strzela gola, popisuje się kilkoma przebojowymi akcjami, pokazuje, że brak mu kompleksów. Po tym spotkaniu trener chorzowian, Jan Gocławski zapisuje w swoim notesie w rubryce "Przyszłe transfery" jedno nazwisko - Baszczyński.

Młody piłkarz, który w Pogoni grał najczęściej jako napastnik przeszedł do Ruchu dwa lata później. Kluby zawarły między sobą specyficzną umowę. Pogoń nie chciała robić Baszczyńskiemu żadnych problemów przy transferze do Chorzowa. Jej działacze zgodzili się na symboliczny gest - Pogoń oddała swój największy talent za 20 piłek. - To mogło wyglądać z boku trochę śmiesznie, ale Pogoń to klub z A-klasy i wielkie pieniądze nie wchodziły w tym przypadku w grę - tłumaczył kiedyś piłkarz.

Buntownik, który skopał sędziego

Baszczyński szybko zaaklimatyzował się w nowym klubie. Grał dobrze, ale miał problemy z sędziami. - Takich jak ja trzeba "brać za głowę". Uczę się nie tylko grać, także lepiej nad sobą panować. Już trener Wyrobek często mnie temperował. Orest Lenczyk też mnie hamował - mówił zawodnik w 1998 roku.

Piłkarz Polonii nigdy nie był grzecznym chłopcem, czasami miał problemy z opanowaniem emocji. Dość często dostawał czerwone kartki. Do rangi legendy urosło wydarzenie 6 maja 2000 roku. Wielkie Derby Śląska w Zabrzu, atmosfera napięta jak przed każdym tego typu spotkaniem. Kibice obu klubów czekają na takie starcie sześć miesięcy, piłkarze, którzy są mocno związani ze Śląskiem, wiedzą, jaka jest ranga tego wydarzenia. Znał ją także Baszczyński, któremu bardzo zależało na korzystnym wyniku.

Już na początku sędzia spotkania Stanisław Żyjewski wyrzucił z boiska bramkarza Ruchu. Później, przy stanie 1:0 dla "Niebieskich", niesłusznie podyktował rzut karny dla Górnika. Baszczyńskiemu puściły nerwy - wraz z Mariuszem Śrutwą podbiegł do arbitra, przewrócił go na ziemię i zaczął kopać... - Na boisku byłem bardzo ciężki, czasem objawiał się charakter buntownika - wspominał po latach piłkarz.

Za skandaliczne zachowanie obrońca został zawieszony na pół roku. Ostatecznie wrócił do gry o wiele szybciej. Już jako gracz Wisły Kraków.

Lider, który Barcelony się nie boi

- Facet bez kompleksów, pewny siebie. Przed meczem z Barceloną w 2008 roku to on mobilizował drużynę. Mówił: idziemy na nich, do przodu, gramy swoje! - mówił kiedyś o Baszczyńskim jeden z graczy Wisły. "Biała Gwiazda" pokonała słynny klub 1:0 po golu Clebera.

Baszczyński to lider. Piłkarz, który w szatni stara się być mentorem dla młodych piłkarzy szukających pomocy. Trudnej sztuki przywództwa nauczył się od Dariusza Grzesika, trzykrotnego reprezentanta Polski, byłego gracza GKS Katowice i Ruchu. Korzystając z tej wiedzy Baszczyński był oparciem m.in. dla Patryka Małeckiego w Wiśle.

Na boisku jest dyrygentem całej linii obrony i pomocy. - Gdy grasz jako obrońca, twoim obowiązkiem jest podpowiadać kolegom, co mają robić, jak się przesuwać. Czasami to nawet ważniejsze od dokładnego podania, czy biegania do przodu. W Wiśle bardzo często podbiegał do mnie Radek Sobolewski i mówił "Baszczu, rób to, co zawsze, podpowiadaj mi, bo to mi pomaga - opowiadał w rozmowie z Marcinem Rosłoniem Baszczyński.

W Polonii u boku 35-krotnego reprezentanta Polski rozwijają się Adam Kokoszka i Maciej Sadlok. Od momentu przyjścia Baszczyńskiego widać poprawę w grze defensywnej Polonii. Były Wiślak scalił blok obrony, swoim charakterem sprawił, że dwójka wymienionych stoperów plus Tomasz Jodłowiec czują się na boisku pewniej.

- Najwyższy czas dla tych chłopaków, utalentowanych, głodnych sukcesu, reprezentantów Polski i innych krajów, żeby zrobić krok w przód, odnieść sukces. Kiedyś muszą to zrobić, dla klubu i dla siebie, bo potem droga do wielkiej piłki jest otwarta - mówi Baszczyński.

Najlepsi obcokrajowcy Polonii w ostatnich latach


Więcej o: