Polonia Warszawa: Jakie bieganie, taki sezon

Cały sezon w wykonaniu piłkarzy Polonii wyglądał dokładnie tak, jak ich posezonowe bieganie. Część się starała się, część migała i udawała, że trenuje i gra - pisze Olgierd Kwiatkowski z ?Gazety?.
We wtorek piłkarze Polonii rozpoczęli posezonowe zajęcia. Biegają po bieżni w położonym obok stadionu przy Konwiktorskiej parku Traugutta, rozciągają się, od czasu do czasu - dla urozmaicenia - bawią się piłkami... lekarskimi. Treningi nie są katorżnicze. Rano pięć przebieżek po 20 minut z minutową przerwą, po południu interwały. Tempo? Nie większe niż w meczu ostatniej kolejki z Zagłębiem Lubin, który wiele potu z graczy "Czarnych Koszul" nie wycisnął. Piłkarze nie robią nic, co uwłaczałoby ich zawodowi, tym bardziej przerastało możliwości fizyczne, zwłaszcza po sezonie.

Wielu zacisnęło zęby i haruje. Ale kilku zawodników od razu zgłosiło kontuzje. W środę sześciu z nich przesiadywało w przychodni. Między sobą szemrzą o urazach, jakie może wywołać u nich długi, miesięczny trening biegowy. Oficjalnie uśmiechają się, są mili, ale też pokazują środkowy palec fotoreporterom.

Kiedy trenerzy Jacek Zieliński czy Czesław Michniewicz wymagali ciężkiej pracy, rozrysowywali taktykę na mecze, zostali uznani za szkodliwych nadzorców. Już wtedy byli w drużynie piłkarze, którzy zgłaszali kontuzje, by potem cudownie ozdrowieć. Byli też tacy, którzy wybierali mecze do gry i w bezczelny sposób łapali kartki, żeby nie grać w następnej kolejce. Byli również tacy, którzy tłumaczyli (kibicom - porażkę 0:4 z Zagłębiem), że skoro prezes nie płaci, to ciężko im się gra. Jednym słowem, pokazywali środkowy palec wszystkim dookoła: trenerom, właścicielowi, kibicom.

Owszem, właściciel Polonii powinien dotrzymać umów i nie wstrzymywać wypłat. Pacta sunt servanda. Ale czy można czynić mu zarzut, że każe teraz piłkarzom solidnie potrenować, przynajmniej raz w roku?. We wtorek niegrający już o nic Liverpool rozgromił w Premier League Chelsea 4:1. Czy któremuś z piłkarzy Liverpoolu nie chciało się grać, bo przecież nawet zwycięstwo nie miało znaczenia? Czy jakikolwiek dostał specjalnie kartkę, żeby skrócić sobie sezon? Czy w ostatnich kolejkach sezonu piłkarze Śląska narzekali na brak wypłat? Nie, zrobili to po sezonie. Po zdobyciu mistrzostwa Polski.

W Polonii piłkarze chcą uchodzić za ofiary nieobliczalnego właściciela i trenera Jarosława Baki, który daje im wycisk. Ale to oni zwolnili wcześniej Zielińskiego, a teraz - swą postawą - Michniewicza. Właściciel klubu padł ofiarą grupy piłkarzy, którzy chcą decydować o wszystkim: który trener im pasuje, w jakim meczu mogą grać, w którym nie, kiedy są zdrowi i kiedy należą się im wakacje.

Cały sezon w wykonaniu piłkarzy Polonii wyglądał dokładnie tak, jak ich posezonowe bieganie. Część się starała się, część migała i udawała, że trenuje i gra.