Czarna Magia, czyli felieton kibica Polonii. Boso, ale w ostrogach!

Przerwa między sezonami 2011/12 i 2012/13 przypominała dla kibiców Polonii film Hitchcocka.
Zaczęło się od trzęsienia ziemi - prezes Wojciechowski jednym ruchem "zwolnił wszystkich", wyprzedał tych piłkarzy, których ktoś chciał kupić, i sprzedał spółkę KSP Polonia Warszawa SSA działającemu na południu Polski biznesmenowi Ireneuszowi Królowi. Ten zaś postanowił przenieść ją szybkim ruchem do Katowic, połączyć z tamtejszą "Gieksą" i zamienić w nowy twór o nazwie KP Katowice. A potem było tylko lepiej. Wyglądało na to, że ów koszmarny scenariusz zostanie zrealizowany, ale z pomocą kibicowskiej społeczności damy radę zacząć rozgrywki od 4. ligi, a w najgorszym wypadku od B-klasy. Nastąpiło bowiem "pospolite ruszenie" wszystkich warszawiaków, którym los najstarszego aktywnego klubu sportowego stolicy nie był obojętny - i okazało się, że jest ich całkiem sporo.

Realizacja planów Króla okazała się niemożliwa. Po pierwsze - przez kibiców "Gieksy", którzy kilkoma happeningami dobitnie pokazali, że nie zgodzą się na taką fuzję. Po drugie - przez obowiązujące od sezonu 2009/10 przepisy UEFA i PZPN, które zakazują tego typu działań, co najwyraźniej umknęło obu stronom transakcji. Po trzecie - przez komisję licencyjną, która wyraźnie stwierdziła, że nie dopuści KP Katowice do jakichkolwiek rozgrywek, a już na 100 proc. nie do ekstraklasy.

Skutek? Król miał do wyboru: machnąć ręką, rzucić to wszystko w cholerę i stracić zainwestowane pieniądze albo... pogodzić się z tym, że został nowym właścicielem klubu Polonia Warszawa, która nigdzie z Konwiktorskiej 6 się nie wybiera. Zdecydował się na to drugie - i nawet jeśli nie będzie idealnym prezesem i właścicielem (choć póki co wygląda na najrozsądniejszą osobę na tym stanowisku od wielu lat), powinniśmy dziękować niebiosom.

"Czarne Koszule" przystąpiły do rozgrywek 2012/13 - i to na poziomie ekstraklasy. Niemal bez okresu przygotowawczego. Bez wielu piłkarzy o "dużych" nazwiskach, którzy chybcikiem opuścili nasz tonący okręt (sami wiecie, kto ucieka z niego pierwszy...). Z nowym, "niskobudżetowym" trenerem. Ze znacznie okrojonym budżetem. Ale przystąpiły! A dalej? Zobaczymy. Na pewno nie powinniśmy rezygnować z działań prowadzących do rozpoczęcia działalności pozostającego w rękach kibiców amatorskiego klubu piłkarskiego Polonia, który stanowiłby rezerwy Polonii Warszawa, a zarazem gwarancję ciągłości egzystencji w razie nie(?)spodziewanych zawirowań. A równolegle - wspierać pierwszą drużynę naszej Dumy Stolicy z całych sił!

Na razie w Pucharze Polski w dobrym stylu pokonaliśmy 3:1 Miedź Legnica. W lidze zdołaliśmy (choć nieco mniej zdecydowanie) uzyskać taki sam wynik w Gdańsku z Lechią. Pięknie! Pokazaliśmy charakter i ducha drużyny, których bardzo często brakowało za czasów prezesa Wojciechowskiego. Widzieliśmy Polonię walczącą, nadrabiającą wszelkie braki zaangażowaniem i wkładającą w grę mnóstwo serca. Polonię, której liderami są Daniel Gołębiewski, Łukasz Piątek oraz... trener Piotr Stokowiec, który jako piłkarz miał wypisz wymaluj taką charakterystykę jak wspomniana dwójka.

Oczywiście nie należy się podpalać. Nie wszystko będziemy wygrywać po 3:1. Celem pozostaje utrzymanie, a wszystko ponad to będzie miłym zaskoczeniem. Jeśli jednak w dalszym ciągu będziemy grali z takim "jajem", jestem dziwnie spokojny, że żaden zespół nie będzie przed spotkaniem z nami dopisywał sobie z automatu trzech punktów.

Najlepiej, jak przekonacie się o tym na własne oczy już w tę sobotę o godz. 18 podczas otwierającego sezon przy Konwiktorskiej 6 meczu Polonia Warszawa - Lech Poznań. Do zobaczenia!

PS Do meczu z Lechem nasze Karty Kibica wyrobicie w siedzibie klubu za darmo, a bilety nabędziecie w promocyjnych cenach 5 zł i 10 zł - weźcie więc ze sobą znajomych, bo to najlepsza okazja, by po raz pierwszy trafili na mecz Polonii! Tylko pospieszcie się z zakupem i przyjdźcie na stadion jakieś pół godziny wcześniej - spotkania z Lechem przy Konwiktorskiej 6 są zwykle bardzo efektowne i ogląda je nadkomplet widzów. Nie sądzę, żeby tym razem było inaczej...

Paweł Wszołek » zostanie w Polonii? Zdecyduje Wojciechowski