Polonia wygrywa w Krakowie [RELACJA]

Wróciły czasy, kiedy Polonia ogrywa jak chce Wisłę na stadionie w Krakowie. W piątek pokonała ją 3:1. Kto by się tego przed sezonem spodziewał?
O przypadku chyba nie wypada już mówić. Łatwe zwycięstwo w Legnicy z Miedzią w Pucharze Polski, potem udany start w lidze w Gdańsku z Lechią, niezasłużona porażka z Lechem przy Konwiktorskiej, a teraz piękna i efektowna wygrana z Wisłą w Krakowie. Piłkarzy, którzy przez większość okresu przygotowawczego biegali, a nie trenowali i nie wiedzieli dla kogo i po co to robią. Zespołu, który stworzony został za pięć dwunasta, tuż przed rozpoczęciem sezonu i nadal trwa jego budowa, bo w minionym tygodniu dołączyło do niego trzech nowych zawodników: Isidoro, Dmitrij Injac i Wojciech Szymanek. Kto by się spodziewał, że po trzech ligowych kolejkach, dwóch wyjazdowych meczach ten zespół zdobędzie sześć punktów, że upokorzy Wisłę z urzędu kwalifikowaną do walki o mistrzostwo Polski.

Wczoraj w Krakowie nie było wcale łatwo Polonii o trzy punkty. Znów piłkarze "Czarncy Koszul" wybiegali zwycięstwo, wydarli je rywalowi z gardła. Dobrze zaczęli mecz, stwarzali na początku mnóstwo sytuacji bramkowych, z których dwie wykorzystali, ale potem by utrzymać dwubramkową przewagę stoczyli ciężki bój, jak dwa tygodnie wcześniej w Gdańsku. Nie pomagał im w tym sędzia Paweł Gil, który nie podyktował rzutu karnego za faul Siergieja Parejki na Pawle Wszołku (przy stanie 2:1). Nie sprzyjały im "letnie przygotowania", pod koniec spotkania wyraźnie polonistom zabrakło tchu, ale dopięli swego, a piłkarski geniusz Wszołka rozstrzygnął o wszystkim.

Trzecia bramka, w której ograł jak trampkarzy obrońców Wisły, w tym byłego reprezentanta Polski Arkadiusza Głowackiego przypieczętowuje znakomity miesiąc tego 20-letniego pomocnika. Była to druga ligowa bramka w tym sezonie powołanego na zgrupowanie młodzieżówki zawodnika, dołożył do tego jeszcze asystę (trzecią) przy bramce strzelonej przy Władimira Dwaliszwiliego. A przecież zdobył dwie bramki w spotkaniu Pucharu Polski, jeszcze jedną w młodzieżówce. Znakomicie przygotował się do sezonu, choć przecież nie stworzono mu do tego idealnych warunków.

Ale znów cała drużyna Polonii stanęła na wysokości zadania, również krytykowany wcześniej za puszczony gol w Gdańsku Mariusz Pawełek. Były bramkarz Wisły nie miał szans przy puszczonej bramce, w genialny sposób obronił chwilę wcześniej strzał Krzysztofa Chrapka. Mądrze wychodził do dośrodkowań, łapał wszystko, co powinien. Dał pewność drużynie, podobnie jak jego koledzy teraz z Polonii, a wcześniej z Wisły, grający na środku obrony Adam Kokoszka i Marcin Baszczyński.

Ostatni raz po trzy gole w meczu przy Reymonta piłkarze Polonii strzelali w 1999 roku, w złotej erze warszawskiego klubu, zakończonej zdobyciem mistrzostwa Polski rok później. Nawet jednak wtedy "Czarne Koszule" nie wygrały trzech kolejnych ligowych meczów na stadionie Wisły, jak teraz. Trudno w to uwierzyć.