Tajemnica Polonii? Normalność i spokój

Po odejściu Józefa Wojciechowskiego z Polonii miało być biedniej, normalniej, ale chyba nikt się tego nie spodziewał, że będzie również zwyczajnie lepiej
W trzech ligowych spotkaniach "Czarne Koszule" wywalczyły sześć punktów. Wygrały spotkanie wyjazdowe w Gdańsku z Lechią i w Krakowie z Wisłą. Wcześniej, jeszcze przed inauguracją ligi, kiedy zespół był ledwie posklejany ograł silną pierwszoligową Miedź Legnicę w Pucharze Polski.

Same wyniki to nie wszystko. Polonia gra w piłkę ładnie, jej mecze ogląda się z przyjemnością. W czterech spotkaniach tego sezonu jej piłkarze strzelili już dziesięć goli. Nie boi się grać odważnie nawet na wyjeździe, odniosła przecież trzy wyjazdowe zwycięstwa.

Czuć w drużynie powiew świeżości i nowości. Niekwestionowaną gwiazdą drużyny obwołać już można Pawła Wszołka. Strzelił cztery gole (łącznie z meczem Pucharu Polski), zaliczył trzy asysty. W piątkowy wieczór w Krakowie 20-letni pomocnik znów był bohaterem. Gol, asysta, po faulu na nim sędzia podyktował rzut wolny po którym dzięki dośrodkowaniu Tomasza Brzyskiego Łukasz Teodorczyk strzelił pierwszą bramkę. A do tego jeszcze Paweł Gil nie ukarał Wisły karnym i czerwoną kartką dla Siergieja Parejki za faul na reprezentancie młodzieżówki.

Ale wiele dobrego w ofensywie robi o rok starszy od Wszołka Teodorczyk. Strzela gole, wypracowuje bramkowe akcje, walczy z obrońcami rywali jak lew. Aż nie wypada tego piłkarza porównywać z Danielem Sikorskim, który zajął mu miejsce w składzie Polonii w zeszłym sezonie, a dziś nawet nie mieści się w jedenastce Wisły.

Jest też jeszcze w drużynie inny 20-latek - Adam Pazio, odkrycie początku sezonu. Z miejsca stał się pełnoprawnym piłkarzem pierwszej drużyny, wyjściowej jedenastki. Nie boi się akcji ofensywnych, ale zawsze pilnuje się w defensywie. Lewy obrońca Polonii trafił już do reprezentacji młodzieżowej, właśnie dzięki udanym występom w ekstraklasie.

Udany początek rundy "Czarnych Koszul" jest jednak możliwy dzięki właściwym proporcjom piłkarzy polskich i zagranicznych, starszych i młodszych. Bo obok takich ligowych młokosów jak: Wszołek, Teodorczyk, Pazio wiele dobrego dla drużyny robią nadal Adam Kokoszka i Marcin Baszczyński na środku obrony, Tomasz Brzyski, który przy Piotrze Stokowcu wreszcie przypomniał sobie jak dobrze wykonuje się stałe fragmenty gry. W Krakowie wielką klasę pokazał Mariusz Pawełek. W najtrudniejszym momencie mecz, kiedy Polonia traciła siły i koncepcję, kiedy oddała inicjatywę 31-letni bramkarz swoimi interwencjami potrafił powstrzymać napór Wisły.

Ciekawie wygląda przyszłość takiej Polonii. W sierpniu wypracowała sobie dobrą pozycję ligową. Drużyna nabrała pewności siebie, jej rywale respektu. A przy tym w ostatnich dniach zespół nie osłabił się, tylko wzmocnił. Doszli do Polonii hiszpański obrońca Isidoro z Betisu Sewilla, który wczoraj zadebiutował w polskiej ekstraklasie, doświadczony Dimitrij Injac z Lecha Poznań, wrócił po latach wychowany na Konwiktorskiej Wojciech Szymanek. Przedtem wykupieni zostali od poprzedniego właściciela Józefa Wojciechowskiego Władimir Dwaliszwili i Paweł Wszołek.

Nieoczekiwanie dobre wyniki nie spowodowały wzrostu napięcia w klubie tak jak to było ostatnimi laty, za czasów Wojciechowskiego. Nie ma gadki o mistrzostwie, o tym że drużyna jest już kompletna, że rozjedzie wszystkich. - Mimo zwycięstwa z Wisłą mój zespół czeka jeszcze bardzo dużo pracy - mówi trener Piotr Stokowiec.

W tej skromności jest metoda. Polonia udanie zaczynała rozgrywki rok po roku, by potem po przerwie na wrześniowe występy reprezentacyjne dostawać zadyszki, bo szykowała się zmiana trenera, bo od piłkarzy wymagało się jeszcze wyższych zwycięstw, bo zawodnicy sami od siebie przestali wymagać czegokolwiek. Teraz tak być nie musi. W klubie zapanowała normalność i spokój. Tworzą go dziś wstrzemięźliwy w ocenach właściciel, pracowity i skromny trener oraz cieszący się grą, całkiem przyzwoici na polskie warunki piłkarze. I pewnie to jest główną przyczyną udanej inauguracji sezonu.