Polonia wywalczyła punkt z sędzią Małkiem

Na Konwiktorskiej wszyscy spodziewali się powrotu Euzebiusza Smolarka, a tymczasem po cichu wrócił na stadion Polonii Robert Małek i wraz ze swoimi asystentami to oni odebrali byłemu reprezentantowi Polski rolę bohatera meczu, a ?Czarnym Koszulom? punkty.
41-letni policjant z Katowic ostatni raz sędziował na Nowym Mieście w Warszawie w maju 2009 roku, mecz z Lechem Poznań. Spotkanie zakończyło się skandalem. Polonia zremisowała 3:3, dwie bramki dla gości zostały uznane niesłusznie. Ówczesny właściciel Józef Wojciechowski oświadczył wtedy, że jeśli Małek będzie sędziował mecze Polonii, on albo odda mecze walkowerem albo wycofa się z futbolu. Wszedł po meczu do szatni i zrugał sędziów. Przez trzy sezony arbiter z Katowic ani razu nie pojawił się na Konwiktorskiej. Dużo to mówi o tym, jaki wpływ na obsadę arbitrów miały groźby Wojciechowskiego. Ale w sobotę okazało się, że miał on po prostu rację. To sędzia, który nie powinien prowadzić meczów nigdzie, nawet w B-klasie, nawet amatorom, tym bardziej dzieciom.

Wykaz błędów, jakie popełnił Małek i jego świta nie ogranicza się do jednego, dwóch. Jest ich cała masa. Wypaczają wynik, zniechęcają do oglądania meczów. To arbiter, który albo nie widzi albo nie słyszy. Mecz mógłby sędziować wiatr i nie byłoby różnicy.

Co nabroił Małek tym razem? Sporo. Są wątpliwości, czy bramka dla Jagiellonii strzelona po ładnej akcji ofensywnego tercetu: Grzyb - Dżalamidże - Frankowski powinna być uznana. Na pozycji spalonej znalazł się bowiem Gruzin. Na pewno prawidłowo został strzelony jeszcze w pierwszej połowie, wyrównujący gol Gołębiewskiego. Asystent Małka dopatrzył się spalonego, a główny arbiter mu przytaknął. Co najmniej dwa razy w drugiej połowie Polonii należał się rzut karny. Za zagranie ręką Luki Pejovica, za faul bramkarza Łukasza Skowrona na Łukaszu Teodorczyku. Ile było jeszcze innych, pomniejszych pomyłek. Trudno zliczyć.

Piłkarze Polonii oparli się sędziemu. Za dyskusje i pretensje do sędziego dostali tylko dwie żółte kartki. Cierpliwość godna podziwu, Udało się im też doprowadzić do wyrównania. Tomasz Brzyski znakomicie wykonał rzut wolny, strzelił w sam róg bramki Skowrona. W takich warunkach, w meczu nie z Jagiellonią, ale z sędzią Małkiem punkt wywalczony przez Polonię, był sporym sukcesem. Dlatego kibice żegnali piłkarzy zasłużonymi oklaskami.