Widzew, czyli dla Polonii zespół przeklęty. Cztery koszmary "Czarnych Koszul"

Ostatni raz z łódzkim klubem Polonia wygrała ponad dziewięć lat temu, trzy ostatnie mecze przegrała. W piątek o godz. 20.45 "Czarne Koszule" podejmują ten jeden z najbardziej przeklętych dla siebie zespołów.
W marcu 2003 roku na stadionie przy Konwiktorskiej nie było jeszcze żadnej zadaszonej trybuny, nie było sztucznego oświetlenia, murawa przypominała ugór. - Inna epoka, inne zespoły - wspomina Krzysztof Chrobak, dziś - co za paradoks - asystent w Widzewie Radosława Mroczkowskiego. Wtedy był szkoleniowcem pierwszej drużyny Polonii. Ostatnim, który ograł Widzew.

Później niewiele było spotkań między tymi klubami. Mijały się. To jedna, to druga spadała z ligi. Od czasu powrotu do Widzewa do ekstraklasy zagrały czterokrotnie. Dla Polonii były to zawsze ważne mecze, jak każde, których za czasów Józefa Wojciechowskiego nie udało się wygrać. Miały swój specyficzny dobrze oddający ducha tej wciąż świeżej epoki kontekst i konsekwencje.

28 sierpień 2010. Widzew - Polonia 0:0

"Czarne Koszule" po trzech kolejkach prowadziły w lidze z kompletem zwycięstw. Wygrały na wyjeździe z Górnikiem Zabrze (2:0), u siebie z Legią (3:0) i Zagłębiem Lubin (2:1). Jechały do Łodzi, by zagrać z beniaminkiem ekstraklasy. Punkt po słabym meczu, bez goli został przyjęty przez właściciela Józefa Wojciechowskiego jako klęska. W klubie zaczęło się robić gorąco, choć nadal zajmował on pierwszą pozycję w lidze. Po tym spotkaniu postawił ultimatum ówczesnemu trenerowi Jose Mari Bakero, że musi wygrać w kolejnym i nie może przy tym wystawić hiszpańskiego pomocnika Andreu. Bakero zrezygnował z defensywnego pomocnika w starciu z Koroną Kielce, ale przegrał. Pracy nie zachował, a wszystko zaczęło się od Widzewa.

19 marca 2011. Polonia - Widzew 0:1

Dla obecnego trenera Polonii Piotra Stokowca, to pamiętny mecz. Zadebiutował wtedy w roli szkoleniowca pierwszej drużyny. Nikt nie miał wątpliwości, że to opcja tymczasowa. Holender Theo Bos został zwolniony, kiedy wracał z Lubina. Trudno było znaleźć szybko następcę. Stokowiec był pod ręką.

Debiutant zagrał odważnie. Przed meczem odsunął do rezerw Euzebiusza Smolarka, podczas spotkania posadził na ławce Artura Sobiecha. Rewolucja nie pomogła, ale nauka nie poszła w las. Dziś Polonia Stokowca gra tak samo jak wtedy, ofensywnie, ryzykownie. Gdyby miał więcej młodych w odwodzie, może by nie przegrała, ale był tylko Paweł Wszołek. Wtedy zagrał pierwszy raz w ekstraklasie w wyjściowym składzie. Symptomatyczne.

20 sierpień 2011. Widzew - Polonia 1:0

Warszawski klub (trenerem jego był Jacek Zieliński) znów zaczął dobrze sezon. Wydawało się, że wreszcie "zaskoczył", ale nic z tego. W Łodzi w czwartej kolejce poniósł pierwsza porażkę w sezonie, po bardzo słabej grze. Dobra atmosfera się ulotniła. Wojciechowski zaczął krytykować zespół, ale przesilenie nadejdzie później.

25 luty 2012. Polonia - Widzew 1:2

Po zwycięstwie z ŁKS-em Łódź w pierwszej wiosennej kolejce można było oczekiwać łatwego zwycięstwa na Konwiktorskiej nad drugą łódzką drużyną. Nic z tych rzeczy. Widzew zasłużenie wygrał. Nieszczęście zaczęło się jednak w Łodzi, w szatni ŁKS-u. Brazylijczyk Bruno nie mógł pogodzić się z tym, że Zieliński zdjął go z boiska. Walną korkami o podłogę, krzyczał. Trener Polonii zamiast odsunąć go od drużyny z Widzewem wstawił go do pierwszego składu. Bruno grał jak obrażona primadonna. Drużyna przestała istnieć i zaczęła się rozpadać. Oliwy do ognia dołożyła porażka tydzień później z Bełchatowem.

28 wrzesień 2012. Polonia - Widzew ?:?

Czasy są inne. W Polonii nie ma Wojciechowskiego i takich piłkarzy jak Bruno (wrócił za to jego przyjaciel Edgar Cani). Jest za to Wszołek, doszedł z młodych piłkarzy Łukasz Teodorczyk, Adam Pazio. Piotr Stokowiec nie czuje się gościem na ławce trenerskiej, ale pełnoprawnym gospodarzem. Funkcję kapitana pełni Łukasz Piątek, który dziś zagra setny mecz w ekstraklasie w barwach Polonii. Będzie też na ławce - choć drużyny przeciwnej - Krzysztof Chrobak, ostatni trener "Czarnych Koszul", który ograł Widzew.