Sport.pl

Trudne dzieciństwo Łukasza Teodorczyka. Ojciec pił, brat wpadł w złe towarzystwo. A on się wybił!

PRZEGLĄD PRASY. "W Żurominie mówią, że zawsze szedł w drugą stronę, nie chciał przegrać życia" - pisze piątkowy "Przegląd Sportowy", w którym można przeczytać obszerną sylwetkę napastnika Polonii Łukasza Teodorczyka.
"W gimnazjum numer 1 w Żurominie na tablicach ściennych wiszą zdjęcia Łukasza Teodorczyka. Nauczyciele lubią podawać jego przykład - tego, któremu się udało. Dowód na to, że nikt z góry nie jest skazany na parszywy los, jeśli potrafi wykorzystać talent, który posiada" - tak zaczyna się artykuł w gazecie.

"Przegląd" opisuje trudne dzieciństwo Teodorczyka, który dzięki piłce wyrwał się do lepszego świata. Przywołuje słowa matki 21-letniego obecnie zawodnika, która mówi, że gdyby Łukaszowi się nie udało, nie wytrzymałaby tego psychicznie. "Skromną salową z miejscowego szpitala życie już wcześniej potraktowało brutalnie - mąż, Tadeusz, pił. Przez wódkę stracił pracę sprzątacza na dworcu PKS. Z jednej pensji wyżyć było ciężko."

"W ciasnym dwupokojowym mieszkaniu w tzw. bloku pielęgniarskim w centrum Żuromina, atmosfera zaczęła gęstnieć. Bezrobotny mąż znęcał się nad dziećmi i żoną, przez co został stałym bywalcem aresztu. W końcu starsi synowie Tomasz i Łukasz (trzeci, Czarek był za młody, miał ledwie 7 lat) powiedzieli: "Wyrzuć go, bo my to zrobimy". Posłuchała, jest osiem lat po rozwodzie. Łukasz od tamtej pory nie widywał już ojca." - pisze "Przegląd".

W kłopoty wpadł też starszy brat - Tomek. Wplątał się w złe towarzystwo, zaczęły się kradzieże, narkotyki. Łukasz poszedł w drugą stronę: - Zero alkoholu czy papierosów - wspomina Zbigniew Gralewski, wychowawca Teodorczyka z gimnazjum.

- Początkowo był luzakiem, ale w drugiej klasie nastąpił przełom, gdy zrozumiał, co jest ważne w życiu. Znacznie się poprawił w nauce. To jest naprawdę inteligentny chłopak, zaczął wykorzystywać swój potencjał. Dzięki temu i talentowi do sportu szybko stał się jedną z ważnych postaci w klasie, kimś w rodzaju lidera - mówi Gralewski.

"Przegląd" opisuje też początki kariery Teodorczyka - to, jak wyróżniał się w każdej kategorii wiekowej, jak wybijał się na tle najlepszych chłopaków z województwa. Teodorczyk miał propozycje ze Szkół Mistrzostwa Sportowego z Piaseczna i z Łodzi, ale odmawiał. Dla mamy, która nie chciała go puścić samego do innego miasta. Łukasz obiecał jej, że do 18. roku życia nie ruszy się z Żuromina.

Dla Wkry strzelał mnóstwo goli - po cztery, pięć w meczu. - Jego rekord to 11, z Wieczfnianką - wspomina Robert Piotrowski, który prowadził Teodorczyka w drużynach młodzieżowych. "Przegląd" pisze, że w Żurominie na piłkarza mówią "Shazza" - być może od piosenki, którą żartobliwie śpiewał mu trener, a może dlatego, że wydawca piosenkarki pochodzi właśnie z tej miejscowości.

W sezonie 2008/09 Teodorczyk strzelił 36 goli dla Wkry w swoim pierwszym sezonie w seniorach, a zespół awansował do czwartej ligi. Łukasz miał wtedy 17 lat. Do Polonii przyszedł na wiosnę 2009 roku. Józef Wojciechowski zapłacił za niego 25 tys. złotych.

W tym sezonie błyszczy - w ośmiu meczach strzelił trzy gole i razem z Pawłem Wszołkiem stworzył duet, który stanowi o sile ofensywnej "Czarnych Koszul".



Więcej o:
Skomentuj:
Trudne dzieciństwo Łukasza Teodorczyka. Ojciec pił, brat wpadł w złe towarzystwo. A on się wybił!
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX