Wielki mecz Polonii, choć ze słabym przeciwnikiem

Pięć strzelonych bramek, choć mogło być dużo więcej, żadnej straconej i to w meczu wyjazdowym. Polonia rozbiła GKS Bełchatów i pierwszy raz w tym sezonie wygrała dwa spotkania z rzędu.
Dawno nie było tak udanego meczu Polonii. To prawda, że z przeciwnikiem, któremu trudno będzie się utrzymać w ekstraklasie. To prawda, że mimo okazałego wyniku są rzeczy, do których można byłoby przyczepić - niewykorzystane sytuacje, zmarnowany karny. Ale naprawdę niewiele ich można znaleźć zwłaszcza przy takim wyniku i przy takich zimowych warunkach, w jakich toczyło się spotkanie. Ale tak naprawdę w Bełchatowie Polonia dokazała wielkiej dla siebie rzeczy.

Strzelają najwięcej w lidze

Tak wysokiego zwycięstwa ten zespół nie odniósł od czasu powrotu do ekstraklasy w 2008 roku. Nie udało się pięć bramek rywalowi strzelić drużynie, w której występowali byli i obecni reprezentanci Polski: Adrian Mierzejewski, Euzebiusz Smolarek, Artur Sobiech, której trenerami byli Jose Bakero, Paweł Janas, Jacek Zieliński. Najwyższymi wygranymi w tym czasie było 4:0 w Bytomiu z Polonią we wrześniu 2008 roku, 4:0 z Arką Gdynia na Konwiktorskiej w kwietniu 2011 roku i tyle samo w ubiegłym roku w Pucharze Polski z Ruchem Radzionkow. W II lidze sześć lat temu w debiucie trenera Waldemara Fornalika polonistom udało się wygrać 5:0 z Miedzią Legnica. Patrząc z perspektywy Bełchatowa, była to najwyższa porażka w ekstraklasie w historii tego klubu.

Okazuje się więc, że "Czarne Koszule" w najnowszej historii nie miały tak mocnej ofensywy. Bramki strzelili w sobotę: Paweł Wszołek, Tomasz Brzyski, Łukasz Teodorczyk, Władimir Dwaliszwili i wprowadzony po przerwie Daniel Gołębiewski. Wszyscy to gracze z ataku lub ofensywni pomocnicy. Jeśli dodać do tego, że Edgar Cani wywalczył rzut karny, którego nie wykorzystał Brzyski, to trudno znaleźć tak silny w przodzie zespół w ekstraklasie. Najlepszy dowód, że w tej chwili z 20 strzelonymi bramkami drużyna Piotra Stokowca prowadzi w klasyfikacji najskuteczniejszych.

Przełamali kompleks słabych

Polonia zawsze miała problemy z zespołami z dołów tabeli. Dość przypomnieć mecze z poprzednich lat z: Cracovią, Zagłębiem Lubin, Widzewem Łódź, ŁKS-em, nawet z Bełchatowem. Porażki, remisy, a potem dyskusje o tym dlaczego tak się stało, kto jest temu winien, odsyłanie zawodników do rezerw, zwalnianie trenerow. Ale to były dawne czasy, inna era. Przynajmniej tego dokazały "Czarne Koszule" z GKS-em. Zagrały tak jak z najlepszymi drużynami tej ligi: nie lekceważąc rywala, szanując go, wykorzystując każdą słabość. Przełamały w ten sposób kompleks teoretycznie słabszych przeciwników.

To ważne w kontekście pozostałych do końca rundy meczów. Bo sobotni mecz rozpoczął zupełnie inną część sezonu dla "zespołu Czarnych Koszul", w której czekają go mecze - poza tym z Górnikiem Zabrze - z drużynami z drugiej połowy tabeli. Polonia nie przystępuje już do nich w roli kopciuszka, drużyny słabo przygotowanej do sezonu, taryfa ulgowa dla niej się skończyła.

Nie stracili gola

Udało się w Bełchatowie zachować "Czarnym Koszulom" czyste konto. Pierwszy raz w tym sezonie, pierwszy raz od 1 kwietnia tego roku i meczu ze Śląskiem Wroclaw. A wcale nie było o to łatwo, bo od soboty zaczęła się w polskiej lidze zima. Mecz był przerywany, by porządkowi mogli narysować linie, które w drugiej połowie nie były widoczne. Łatwo było o pomyłkę, zwłaszcza na początku spotkania, ale tym razem linia obrony z Sebastianem Przyrowskim wywiązała się z zadania bez zarzutu. Bramkarz Polonii nie napracował się zbyt wiele, bo obrońcy wyręczali go z tego zadania.