Sport.pl

Polonia - Korona. Znów mecz wysokiego napięcia?

Niedzielny rywal Polonii Korona Kielce wciąż jest jedną z najbardziej ostro grających drużyn ekstraklasy, a w meczach tych drużyn zawsze dochodziło do wielu spięć. - Nie boimy się ostrości, nam przecież nie brakuje charakteru i woli walki - zapowiada trener ?Czarnych Koszul? Piotr Stokowiec. Początek meczu na Konwiktorskiej o godz. 17. Relacja na Warszawa.sport.pl.
Aż 36 żółtych kartek pokazali sędziowie w sześciu ostatnich meczach Polonii z Koroną Kielce, z czego 31 w dwóch poprzednich sezonach, była też jedna czerwona. Do najbardziej brutalnego spotkania doszło w marcu tego roku - 10 kartek dla piłkarzy obu drużyn (3 + 6 + 1). To wtedy z boiska wyleciał Maciej Sadlok. Tylko w meczach "Czarnych Koszul" z Lechem Poznań dochodziło do brutalniejszych zagrań, które kończyły się tak licznymi karami dla zawodników.

Dlaczego akurat Korona wywoływała na boisku tyle iskier? W zeszłym sezonie to wynik świadomej taktyki drużyny z Kielc nastawionej przez Leszka Ojrzyńskiego na grę fizyczną, brutalną, czasami chamską, często przy tym tolerowaną przez sędziów. W marcowym spotkaniu kartek powinno być więcej niż 18. Daniel Stefański był wtedy zbyt pobłażliwy dla kielczan.

Dziś Korona stępiła ostrze do walki, nieco mniej dźga przeciwników. W dziewięciu meczach ligowych jej piłkarze otrzymali 20 żółtych kartek - częściej karani nimi byli piłkarze Podbeskidzia Bielsko-Biała (26), Wisły Kraków i Ruchu Chorzów (22) i trzy czerwone - więcej o jedną ujrzeli gracze Jagiellonii Białystok. Ale z drugiej strony nadal robi to dotkliwie. Piłkarze z Kielc usunięci z boiska byli natychmiast, bez wcześniejszego ostrzeżenia żółtą kartką. W tej klasyfikacji - samoistnych czerwonych kartek - przewodzi w lidze, jest też najgorszym klubem w oficjalnym rankingu fair play ekstraklasy. Aż strach się bać.

W Polonii na pozór obawiają się jednak przeciwnika, a nie jego metod. - Znamy wartość tej drużyny, wiemy, jak kadrowo się prezentuje, wiemy, że wciąż szuka swojego ustawienia. Jak życie pokazuje, takie właśnie mecze - z zespołami z dołu tabeli - są najtrudniejsze. Na to się właśnie nastawiamy - mówi pochodzący z Kielc Stokowiec.

Wykazuje jednak nieco ostrożności. Obecnego na piątkowej konferencji prasowej Tomasza Hołotę przedstawił jako idealnego zawodnika na takiego właśnie przeciwnika. To znaczy jakiego? - Z ostrą grą to Tomek nie ma problemu - stwierdził.

21-letni pomocnik do Polonii przyszedł latem wykupiony z GKS Katowice za 900 tys. zł. Nigdy wcześniej nie grał w ekstraklasie. Zadebiutował w pierwszej kolejce tego sezonu w Gdańsku z Lechią. Wtedy też od razu doznał kontuzji. - Do dziś w Polonii więcej czasu spędziłem w gabinetach lekarskich niż na boisku. Wszystko jest już OK. Cieszę się, że przynajmniej dwa razy załapałem się do meczowej 18, ale wiem, że ciężko będzie mi wskoczyć do składu zespołu, który wygrywa - stwierdził.

Z Koroną może się przydać jego doświadczenie z pierwszej ligi. - Tam gra się bardzo ostro, trzeba szczególnie uważać, jest dużo żółtych kartek. Sam je często dostawałem - opowiadał Hołota.

Jeśli miałby zagrać w niedzielę, to za najmłodszego w drużynie Adama Pazio, który w ostatnich meczach występował na nowej dla siebie pozycji - defensywnego pomocnika. I nic nie można mu było zarzucić. Powracający do zdrowia i formy Hołota to jednak ciekawa alternatywa dla reprezentanta polskiej kadry do lat 21.

Bardziej prawdopodobna - w porównaniu z ostatnim meczem z Bełchatowem - wydaje się jednak zmiana w obronie. Do gry może wrócić Adam Kokoszka. Były reprezentant kraju odcierpiał już dyskwalifikację za czerwoną kartkę we Wrocławiu ze Śląskiem. To najczęściej karany w tym sezonie piłkarz Polonii. Dostał też trzy żółte kartki. Wobec tego na Koronę pasuje jak ulał.

Przypuszczalny skład Polonii: Pawełek - Todorovski, Kokoszka, Baszczyński, Cotra - Wszołek, Pazio (Hołota), Piątek, Brzyski - Dwaliszwili, Teodorczyk.

Więcej o: