Piotr Stokowiec broni swojego zespołu

- Jeśli ktoś chce narzekać, to zobaczy szklankę do połowy napełnioną, ale ja uważam, że ona jest prawie w całości wypełniona. Widzę mankamenty w naszym zespole, ale nie są one aż tak istotne - mówi trener Polonii Piotr Stokowiec.
Po ostatnich spotkaniach, z Zagłębiem Lubin przegranym u siebie 0:1, Górnikiem Zabrze (1:1), nawet po zwycięskich z Podbeskidziem Bielsko-Biała (1:0) i Koroną Kielce (2:0) na drużynę "Czarnych Koszul" posypały się bardziej lub mniej wyraziste głosy krytyki. Z jednej strony, że drużyna nie gra już tak ładnie i skutecznie, z drugiej, że u młodych piłkarzy zgasł błysk, zwłaszcza u tych, do dostali niedawno powołanie do reprezentacji. Część winny zrzucana jest na trenera, który tej sytuacji nie dostrzega i cały czas gra niemal tą samą jedenastką. Zmiany w składzie jest niewiele, a jeśli się pojawiają to wtedy, kiedy jakiś piłkarz wyleczył kontuzję (Sebastian Przyrowski, Tomasz Hołota, Aleksandar Todorovski).

Piotr Stokowiec twardo trzyma się swojej linii. - Nie uważam, że spisujemy się dramatycznie słabiej, że trzymam się kurczowo tego samego składu. Liczy się nie tylko forma fizyczna, ale również psychofizyczna, a ta u tych piłkarzy, co grają ta jest najlepsza. Dziwię się, że wmawia się nam słaby mecz z Zagłębiem. Czy 35 dośrodkowań, czy 20 strzałów mojej drużyny przez 90 minut to mało? - broni się szkoleniowiec.

Trener Polonii cały czas stoi murem za Łukaszem Teodorczykiem. 21-letni napastnik jest w minionych dniach najczęściej krytykowanym piłkarzem "Czarnych Koszul". Przede wszystkim dlatego, że nie strzelił żadnego gola w trzech ostatnich spotkaniach i wyraźnie jego forma zgasła najbardziej. - Nie rozumiem tej fali krytyki. Z Zagłębiem chłopak pokazał ogromną siłę woli, chciał pomóc zespołowi mimo kontuzji, narażał własne zdrowie na niebezpieczeństwo. Wcale nie uważam, że grał przy tym źle. Na każdy argument krytykujący go jestem w stanie odpowiedzieć kontrargumentem. Moglibyśmy tę dyskusję ciągnąć bez końca - mówi Stokowiec.

Bardzo prawdopodobne jednak, że Teodorczyk nie wystąpi już do końca sezonu, w meczach z Piastem w Gliwcach w najbliższą sobotę i 10 grudnia na Konwiktorskiej z Pogonią Szczecin. Strzelec pięciu goli w tym sezonie już w sobotę miał dostać wolne, bo doznał urazu na jednym z treningów. Od początku roku trenuje i gra z blachą w nodze, co w jakiś sposób cały czas mu pomaga. - Może się skończyć, że jeszcze w tym tygodniu Łukasz przejdzie zabieg lekarski - zapowiada Teodorczyk.

Ale jeśliby do tego doszła, zmiana w składzie byłaby wymuszona. Czy trener Polonii nie planuje więcej roszad? Niemal od początku sezonu jedenastka "Czarnych Koszul" jest bardzo przewidywalna. Ani razu Stokowiec nie zaskoczył jakąś nagłą, rewolucyjną zmianą w składzie. - Wszystko nadejdzie w swoim czasie - mówi trener warszawskiej drużyny. A tego czasu zostało już bardzo mało.