Polonia - Pogoń - ostatni mecz Dwaliszwilego w drużynie "Czarnych Koszul"?

- To jeden z trzech najlepszych piłkarzy polskiej ligi - mówi o Władimirze Dwaliszwilim trener Polonii Piotr Stokowiec. Niestety, dla szkoleniowca "Czarnych Koszul" - również jeden z najlepiej zarabiających. A to z wielką dozą prawdopodobieństwa oznacza jedno - gruziński napastnik rozegra w poniedziałek na Konwiktorskiej z Pogonią Szczecin ostatnie spotkanie w tym sezonie, pewnie w ogóle w Polonii.
Śledź na żywo mecz Polonii z Pogonią w smartfonie dzięki aplikacji Sport.pl Live »

Na klubowej liście płac - tak jak w klasyfikacji najskuteczniejszych - Dwaliszwili zajmuje pierwszą pozycję. Według kontraktu ma zarabiać około 100 tys. zł miesięcznie, ale w rzeczywistości dostaje jednak trochę mniej. Ogromne na warunki polskie uposażenie sprawiło, że 26-letni napastnik dostaje tylko zaliczki, podobnie jak inni piłkarze "Czarnych Koszul", których płace znajdują się w górnej strefie. Żeby zasypać budżetową przepaść, właściciel warszawskiego klubu Ireneusz Król musi sprzedać najlepiej zarabiających.

- Znam zdanie właściciela. Chce zatrzymać drużynę w takim stanie, jakim jest. Oczywiście robimy wszystko, żeby wytransferować Caniego. Nic nie wiem o sprzedaży innych zawodników. Myślę, że to kwestia ofert. Jeśli pojawi się taka dla Wlado Dwaliszwiliego? Bardzo bym chciał, żeby został, to jedna z najjaśniejszych postaci w naszym zespole. Zawodnik ma swoje prawa, możliwość wyboru. Trudno mi się też wypowiadać w imieniu właściciela. Jestem tylko trenerem i aż trenerem - odpowiadał Stokowiec.

Niedawno na konferencji prasowej reprezentant Gruzji na pytanie, czy tak jak na początku roku, kiedy przyjechał do Warszawy, traktuje Polonię jako przystanek w drodze do klubu z Europy Zachodniej, odpowiedział bez wahania. - Nic w tej sprawie się nie zmieniło - stwierdził.

Dochodzi do tego jeszcze inny aspekt - finansowy. Piłkarz chciałby wreszcie zaznać normalności, dostać w całości zaległe pieniądze, być regularnie opłacany. Nie zamierza czekać na nie w nieskończoność. Podobnie i inni zawodnicy, wobec których klub jest zadłużony. Załagodzeniu powstałego z tego powodu napięcia służyło spotkanie Króla w siedzibie jego firmy Ideon z częścią piłkarzy kilka godzin przed meczem z Piastem przed tygodniem.

Z tej grupy Dwaliszwili jako jedyny gwarantuje dopływ gotówki do kasy Polonii za transfer i uspokojenie sytuacji. Pozbycie się Marcina Baszczyńskiego, Sebastiana Przyrowskiego czy Tomasza Brzyskiego byłoby tylko obniżeniem kosztów. Król nie zamierza w tej rundzie sprzedawać najbardziej perspektywicznych piłkarzy: Adama Pazio, Łukasza Teodorczyka czy Pawła Wszołka.

Co więc oznaczałoby dla Polonii odejście Gruzina? - Jest mocnym punktem drużyny, bez niego trudno by było walczyć o cokolwiek - odpowiada Stokowiec. - Ale w lipcu też byliśmy bez Dwaliszwiliego. Gorszej sytuacji niż w lipcu nie mogłoby być, ale jakoś sobie poradziliśmy - dodał trener "Czarnych Koszul".

Wtedy Gruzin też miał odejść - do Legii, Śląska, Lecha, Jagiellonii, na Ukrainę - sprzedawany gdzie popadnie przez poprzedniego właściciela Józefa Wojciechowskiego. Żaden klub nie chciał mu płacić tyle, co Polonia. Zamieszanie transferowe w jego życiu trwało kilka tygodni. Pozbawiony statusu zawodnika, trenował indywidualnie. Król w końcu wykupił go od Wojciechowskiego.

Dwaliszwili długo wchodził w sezon, brak mu było porządnego zgrupowania, zgrania z zespołem, znalazł się w cieniu Teodorczyka, Wszołka, Brzyskiego. Od września regularnie występuje w wyjściowej jedenastce. Doskonale wtopił się w drużynę, dodał jej mocy. Od tego czasu strzela bramki w co drugim meczu - ma ich już sześć.