Sebastian Przyrowski - kolejny buntownik w Polonii. Klub zalega też za stadion

Sebastian Przyrowski jest kolejnym piłkarzem, który przedwcześnie opuścił zgrupowanie Polonii w Turcji. Wraz z innymi ?buntownikami? dostał urlop do środy.
31-letni bramkarz, który rozegrał dla "Czarnych Koszul" 99 ligowych spotkań, w piątek wrócił do Polski, pojawił się też na Konwiktorskiej. Po to, by się pożegnać? Możliwe, bo dostał od prezesa Polonii Ireneusza Króla zgodę na szukanie nowego klubu.

Pewnie go znajdzie, jeśli tylko przystanie na niższą niż na Konwiktorskiej pensję. Co z tego, że ma wysoki kontrakt w drużynie "Czarnych Koszul" (około 75 tys. zł miesięcznie), skoro od kilku miesięcy nie otrzymał pieniędzy? Zaległości Polonii wobec niego sięgają kilkuset tysięcy złotych.

Podobnie ma się sytuacja z innymi graczami, którzy wyjechali z tureckiego zgrupowania: Władimirem Dwaliszwilim, Dorde Cotrą, Adamem Kokoszką, Łukaszem Piątkiem oraz Aleksandrem Todorovskim, który po prostu nie wrócił do warszawskiej drużyny z meczu reprezentacji Macedonii.

Wszyscy zawodnicy, by uspokoić i wyjaśnić sytuację, dostali wolne do środy, ale mogą też w każdej chwili odejść, jeśli tylko znajdą sobie nowy klub.

Wyjątkiem pozostaje Dwaliszwili, wobec którego Król większą część zaległości uregulował, choć zaprzecza temu reprezentująca piłkarzy mecenas Agata Wantuch. Gruzina Polonia chciałaby sprzedać.

Na zaległościach wobec piłkarzy nie kończą się problemy trzeciego zespołu ekstraklasy. Na razie do protestu przystąpili najlepiej zarabiający, którzy podpisywali kontrakty za czasów Józefa Wojciechowskiego. Mieli dość niespełnionych obietnic właściciela klubu.

Ale Ireneusz Król nie płaci też innym zawodnikom, mającym bardziej realne, jak na warunki Polonii i ekstraklasy, kontrakty. Ci jeszcze się nie zbuntowali, chcą grać, bo ekstraklasa to dla nich szansa. Ale chcą też zarabiać.

Polonia zalega nie tylko zawodnikom. Nie reguluje na bieżąco płatności za stadion. - Są zaległości, ale są też terminy ich zapłaty. Jesteśmy w stałym kontakcie z prezesem - powiedział Janusz Kopaniak, dyrektor właściciela obiektu przy ul. Konwiktorskiej Warszawskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji.