Piotr Stokowiec: Nie myślę o dymisji

- Nadrzędnym celem jest w tej chwili przetrwanie klubu, ale zawsze byłem fighterem i to chcę przełożyć na drużynę - mówi Warszawa.sport.pl trener Polonii Warszawa Piotr Stokowiec.
Piotr Stokowiec z trudem dał się namówić na rozmowę. Na wiele pytań nie chciał odpowiadać. Znalazł się w trudnej sytuacji, tak jak klub, w którym pracuje od lipca ubiegłego roku. Na zgrupowaniu w Turcji, z którego drużyna wróciła w środę, 41-letni szkoleniowiec stracił sześciu doświadczonych zawodników. Dorde Cotra, Władimir Dwaliszwili, Adam Kokoszka, Łukasz Piątek, Sebastian Przyrowski i Aleksandar Todorovski wyjechali, bo prezes Ireneusz Król nie zapłacił im (z wyjątkiem Dwaliszwiliego) zaległego wynagrodzenia. Klub jest też zadłużony wobec innych piłkarzy. Na tydzień przed pierwszym meczem ligowym Stokowiec ma do dyspozycji zaledwie 17 piłkarzy. Z taką kadrą niemożliwe będzie obronienie trzeciej pozycji, którą Polonia zajmuje po rundzie jesiennej.

Olgierd Kwiatkowski: Nie jesteś za bardzo chętny do rozmowy, piłkarze Polonii również. Czy w klubie jest rzeczywiście tak źle?

Piotr Stokowiec: Sytuacja jest specyficzna i trudno mi sensownie się wypowiadać. Niezależnie od tego, co się wydarzy za tydzień, za miesiąc, za dwa, to odpowiedzialnością za przygotowania zespołu obarczony zostanie zawsze trener. Wszyscy zapomną o tym, co się dzieje teraz, i będą szkoleniowca rozliczać za końcowy wynik. Nie muszę jednak ukrywać, że mamy wielkie problemy, by poskładać tę drużynę.

Przygotowania w Turcji były nieudane czy - wprost przeciwnie - były jedyną pozytywną tej zimy rzeczą w Polonii?

- Pracowaliśmy solidnie, ale co tu mówić o przygotowaniach, skoro dwa tygodnie przed pierwszym meczem ligowym traci się istotną część drużyny. Można wymyślać dyplomatyczne wyjaśnienia, rozmawiać o sparingach, taktyce, ale chyba lepiej tego wszystkiego - z tego właśnie powodu - nie komentować.

Jak podchodzisz do tych piłkarzy, którzy opuścili zgrupowanie?

- Będę pracował z tymi, co są, których mam do dyspozycji. Wszystko musi się opierać na profesjonalizmie. Zawodnicy muszą się dostosować do reżimu treningowego, być w 100 procentach gotowi przez 24 godziny na dobę. Muszą wypełniać warunki kontraktu, a w zamian dostawać za to swoje wynagrodzenie. Gdy jedna ze stron nie wywiązuje się należycie ze swoich obowiązków, sprawa się komplikuje. Trener nie może być zakładnikiem zawodników czy działaczy, uzależnionym od łaski jednych albo drugich. Przygotowania do rundy opieram na ciężkiej pracy. Jeśli piłkarze podporządkują się temu, tak jak to było latem, będą tego efekty. Ale muszą być na treningu. Skoro ich brak, to jak ich mam traktować?

Władimir Dwaliszwili wyjechał, choć wszystkie znaki wskazują, że jako jedyny dostał zaległe wynagrodzenie...

- Nie do mnie należy rozstrzyganie sporów finansowych. Powtórzę to jeszcze raz: trener nie może być na łasce zawodników. Ja będę grał z tymi, co chcą grać w Polonii.

Jesteście na trzecim miejscu, widzisz jeszcze szansę na grę o wysokie pozycje. O co będzie walczyć Polonia w rundzie wiosennej?

- Myślę, że przy zachowaniu składu z zeszłej rundy mogliśmy do końca walczyć o mistrzostwo Polski. Teraz chodzi o to, żeby jak najdłużej liczyć się w walce o mistrzostwo Polski. Więcej nie chcę mówić o celach. Taka wypowiedź ma ważne znaczenie psychologiczne dla zespołu. Przy określaniu celów trzeba pamiętać o realnych możliwościach zespołu. Myślę, że nadrzędnym celem jest w tej chwili przetrwanie klubu, ale zawsze byłem fighterem i to chcę przełożyć na drużynę.

Może będzie tak jak latem. Wtedy nikt w was nie wierzył, skazywał na walkę o utrzymanie, a skończyliście rundę na podium?

- Stawiasz mnie w trudnej sytuacji. Bo co bym nie powiedział, to będzie źle. Potem pojawią się komentarze, że albo nie stąpam twardo po ziemi, albo nie wierzę w zespół, który przystąpi do rozgrywek. Pozostawię to więc bez odpowiedzi.

A teraz jest gorzej, niż było latem, kiedy mieliście pięć tygodni do przygotowań i okrojony skład?

- Następne pytanie proszę.

Nie myślałeś o tym, by w tej sytuacji podać się do dymisji?

- Nie. Pracuję w klubie, który nie jest mi obcy, od dawna czuję się z nim związany. Mam ważny kontrakt, chcę go wypełnić. Nie chcę tego tak zostawiać. Zostawiliśmy ze sztabem dużo serca i pracy. W wielkich trudach przygotowywaliśmy ją do sezonu i chcę dokończyć dzieła.