Wszędzie te "przyrosie", czyli dlaczego Sebastian Przyrowski popełnia banalne błędy?

PRZEGLĄD PRASY. - Z bramki wychodzi na zasadzie: "Chciałbym, ale się boję. Może złapię, a może wypiąstkuję". Przyrowskiemu brakuje wypracowanego zdecydowania - ocenia Jan Tomaszewski bramkarza Polonii w "Przeglądzie Sportowym".
Rusz się w Warszawie. Zaplanuj aktywny tydzień i weekend

32-letni Przyrowski, który w Polonii występuje nieprzerwanie od 2008 roku, od lat gra bardzo nierówno. Zdarzają mu się dobre mecze, ale większość pamięta go za kiksy, które zdarzają mu się często - ostatnio Przyrowski zawalił bramkę w derbach z Legią, które Polonia przegrała 1:2.

"Przegląd" w obszernym artykule pt. "Mistrz pustych przelotów" wylicza inne błędy bramkarza "Czarnych Koszul" i próbuje wytłumaczyć przyczynę tych kiksów.

Jarosław Bako, trener bramkarzy Polonii, z jednej strony mówi o braku nowych wyzwań dla piłkarza z najdłuższym stażem w drużynie, z drugiej o przemotywowaniu, a na dodatek wspomina o tym, że kolejne błędy siedzą Przyrowskiemu w głowie.

Były trener Polonii Jacek Zieliński tłumaczy, że Przyrowskiemu nie jest łatwo w sytuacji, kiedy w drużynie zachodzą zmiany (ostatnio odeszło czterech ważnych obrońców), a na dodatek klub ma kłopoty finansowe.

"Przegląd" pisze też, że "za kulisami mówi się, że Przyrowski gra w pierwszym składzie Polonii, bo słabość do niego ma Piotr Stokowiec, z którym występował wcześniej w Groclinie Grodzisk Wielkopolski".

Jan Tomaszewski mówi z kolei, że Przyrowskiemu brakuje wypracowanego zdecydowania. - Z bramki wychodzi na zasadzie: "Chciałbym, ale się boję. Może złapię, a może wypiąstkuję". Jeżeli się tego nie da wytrenować, to trzeba wytresować. Powinien mieć treningi motywacyjne. Albo takie, że wszystkie piłki łapie lub piąstkuje. Konkretnie - uważa były bramkarz reprezentacji.