Miłosz Przybecki: Gramy na swoje konto. Nie wiadomo, co stanie się z klubem

- Na boisku oddajemy serce. Chcemy wygrywać w każdym meczu, bo ile można przegrywać? Nie wiem tylko, dlaczego nie możemy zwyciężyć. Gramy na swoje konto, żeby móc się promować, bo nie wiadomo, co stanie się z klubem - powiedział po sobotniej porażce z GKS Bełchatów pomocnik Polonii Warszawa Miłosz Przybecki.
Rusz się! Zaplanuj aktywnie weekend w Warszawie

Krzysztof Zaborowski: Przegraliście szósty mecz w rundzie wiosennej. Z GKS widać było, że po straconym golu brakowało wam sił, żeby przynajmniej wyrównać.

Miłosz Przybecki: Z rytmu wybiła nas czerwona kartka [Adama Pazio - przyp. red.]. Uważam, że w drugiej połowie byliśmy lepszym zespołem. Szkoda, że nie udało się zdobyć choćby jednej bramki. Wtedy mecz wyglądałby inaczej.

Mimo porażki, kibice po meczu was wspierali.

- Oni są z nami cały czas. Doceniamy to. Właśnie dla nich gramy. Szkoda, że nie dajemy im powodów do radości.

Jak zareagowaliście na to, że mecz z GKS może obejrzeć tylko 999 kibiców, bo właściciel zalega z płatnościami firmie ochroniarskiej?

- Widzieliśmy, że nie będzie żadnych ograniczeń.

Zamieszanie wokół Polonii i jej prezesa Ireneusza Króla ma coraz większy wpływ na drużynę?

- Na pewno jakiś wpływ ma. Na boisku oddajemy serce. Chcemy wygrywać w każdym meczu, bo ile można przegrywać? Nie wiem tylko, dlaczego nie możemy zwyciężyć. Gramy na swoje konto, żeby móc się promować, bo nie wiadomo, co stanie się z klubem.