Polonia Warszawa. Ireneusz Król jednak walczy o licencję

Prezes Polonii Warszawa Ireneusz Król przystąpił do działań, które mają pomóc klubowi w otrzymaniu licencji na występy w ekstraklasie. Rozmawia z piłkarzami, próbuje się porozumieć z urzędnikami, obiecał również spłatę długu licencyjnego.
Rusz się. Zaplanuj aktywny weekend w Warszawie!

Z jakiego źródła i czy rzeczywiście do kasy Polonii miałyby wpłynąć środki, które zasypałyby dziurę budżetową, tego nie wie nikt. Ale Król znalazł się pod ścianą. Brak licencji oznacza praktycznie bankructwo spółki, być może również konsekwencje prawne dla jej faktycznego właściciela (prawnym jest spółka z grupy Ideon, WoodinterKom), w każdym razie same kłopoty. Prezes zaczął działać.

Możliwe, że z czysto biznesowych pobudek. Jeżeli prawdą jest, że dług niezbędny do tego, by otrzymać certyfikat, wynosi około 5 milionów złotych, to biorąc pod uwagę, że od przyszłego sezonu Polonia w ekstraklasie z tytułu praw do transmisji - w związku z reformą ligi - otrzymałaby dwa razy większą kwotę, opłacalne jest wzięcie pożyczki pod zastaw przyszłych przychodów. A kredyt umożliwiłby spłatę zaległych pensji zawodnikom i pracownikom klubu, długu wobec urzędu skarbowego, ZUS-u.

Król od kilku dni negocjuje ze wszystkimi wierzycielami Polonii, chciałby zmniejszyć rozmiar zaległości. Piłkarzom zaproponował ugody, czyli to co kiedyś, by otrzymać licencję, robił Sylwester Cacek w Widzewie Łódź. Z tą różnicą, że zawodnicy mają dostać ponad połowę zaległych pensji, i to już do wtorku, ostatecznej daty wyznaczonej przez komisję odwoławczą. Dziesięciu z nich reprezentuje radca prawny Agata Wantuch. - Przyznaję, że podjęliśmy rozmowy, ale trudno rokować, jak się zakończą - powiedziała.

Prezesowi Polonii zależy szczególnie na tym, by dojść do porozumienia z dwójką graczy: Adamem Pazią i Miłoszem Przybeckim, którzy złożyli wnioski o rozwiązanie kontraktów z winy klubu. Obaj należą do graczy o największym potencjale transferowym w drużynie i jeżeli wycofaliby dokumenty, to wtedy można byłoby ich ewentualnie sprzedać i mieć pieniądze na dalsze funkcjonowanie klubu. Nie zamierzają ułatwiać zadania prezesowi, chcą wypłaty całości zaległości.

Osobny temat to casus Pawła Wszołka. Właścicielem karty zawodniczej 21-letniego skrzydłowego jest nadal poprzednik Króla Józef Wojciechowski i to on będzie decydował o przyszłości reprezentanta młodzieżówki. Polonia na nim nie zarobi. Ostatnio Wojciechowski znalazł wspólny język z prezesem Legii Bogusławem Leśnodorskim (przy okazji transferu Władimira Dwaliszwilego i Tomasza Jodłowca), z czego jeszcze w sprawie Wszołka nic nie wynika. Sam piłkarz chce bowiem wyjechać na Zachód, zarzeka się, że do Legii nie odchodzi. Na razie leczy kontuzję, nie wiadomo, czy zagra w poniedziałek w Lubinie z Zagłębiem.

Wynik meczu Króla z Komisją Licencyjną uzależniony jest więc od wielu czynników, również od tego, jak z własnym prezesem zagrają piłkarze. Niejednokrotnie zawiedli się na jego obietnicach, nie ufają mu, ale z drugiej strony bankructwo klubu oznaczałby dla nich brak nadziei na jakiekolwiek pieniądze. Sprawa jest więc otwarta. Możliwe, że ta rozgrywka Króla z zawodnikami zakończy się remisem, czyli porozumieniem, ale to będzie tylko rozgrzewka przed finałem, czyli środową decyzją Komisji Odwoławczej ds. Licencji.

Kibice chcą złożyć do prokuratury pozew przeciw prezesowi "Czarnych Koszul" o działanie na szkodę spółki. Wstrzymuje ich toczący się proces licencyjny.