Polonia żegna ekstraklasę w Warszawie. Remis i przepychanki w meczu z Piastem

Polonia, która ze względu na brak licencji nie zagra w przyszłym sezonie w ekstraklasie, w swoim ostatnim meczu w obecnych rozgrywkach w Warszawie zremisowała z Piastem 1:1. ?Czarne Koszule? kończyły mecz w dziewiątkę - z boiska wylecieli Martin Baran (za faule) i Sebastian Przyrowski (za przepychanki z rywalem).
Rusz się. Przejazd na rolkach, longboardy i frisbee. Co jeszcze w Warszawie?

W 89. minucie, niemal na zakończenie meczu, doszło do przepychanki, która prawie przerodziła się w bójkę. Goście atakowali lewym skrzydłem, ale Sebastian Przyrowski dobrze wyskoczył do dośrodkowania i złapał piłkę. W powietrzu mocno wpadł w niego jednak Marcin Robak - bramkarz Polonii upadł na ziemię, ale zaraz się zerwał i podszedł z pretensjami do rywala, którego otoczyli inni piłkarze Polonii. Doszło do kilku przepychanek, które zakończyły się czerwonymi kartkami dla Robaka i Przyrowskiego.

Do bramki Polonii wszedł Mariusz Pawełek, który zdążył jeszcze uratować swój zespół przed utratą gola. W doliczonym czasie gry kontrował jeszcze Piast, ale strzał Rubena Jurado został zablokowany. Mecz zakończył się remisem 1:1.

Raczej zasłużonym, jeśli spojrzeć na przebieg meczu, w którym pierwsza połowa należała do Polonii, a druga - dla Piasta. W składzie "Czarnych Koszul" zabrakło czołowych piłkarzy - Miłosza Przybeckiego, Jakuba Tosika i Pawła Wszołka, którzy usiedli na trybunach. Przybecki doznał urazu w meczu z Zagłębiem, kontuzjowany jest też Wszołek. Tosik? Większość piłkarzy Polonii rozważała przed spotkaniem, czy opłaca im się grać, skoro nie ma żadnej gwarancji zapłaty za leczenie w przypadku kontuzji...

Ale mimo słabszego składu Polonia rozpoczęła lepiej, od początku miała przewagę. Pierwsza okazja na gola nadarzyła się w 13. minucie - Krzysztof Kopciński doszedł w polu karnym do dośrodkowania z lewego skrzydła i uderzył piłkę głową na bramkę Dariusza Treli. Bramkarz Piasta obronił jednak strzał polonisty.

Chwilę później pod bramką gości znów było groźnie. I znów za sprawą m.in. Kopcińskiego, któremu niewiele zabrakło do dojścia do prostopadłego podania. Trela był szybszy, na spółkę z obrońcą wybił piłkę, ale ta trafiła pod nogi Piotra Grzelczaka. Napastnik Polonii minimalnie jednak spudłował.

"Czarnym Koszulom" dobrze wychodziły akcje prowadzone prawym skrzydłem - w pole karne dośrodkowywali Tomasz Hołota i Grzelczak, aktywny był Kopciński. W pole karne dośrodkowywał też Jacek Kiełb, choć po jego akcji nie udało się polonistom oddać strzału. Goście próbowali kontratakować, strzelał m.in. Robak, ale Przyrowski bronił pewnie.

Do przerwy Polonia miała wyraźną przewagę pod względem strzałów i posiadania piłki, a drugą połowę zaczęła od mocnego uderzenia - w pole karne wbiegł Adam Pazio i strzelił mocno, ale jego strzał obronił Trela. W odpowiedzi po kontrze Piasta na bramkę Przyrowskiego uderzał Pavol Cicman - bramkarz Polonii dotknął piłkę, która odbiła się jeszcze od słupka.

W 59. minucie groźnie strzelał Jurado - Przyrowski był dobrze ustawiony, ale piłka z rękawic prześlizgnęła mu się na przedramiona i odbiła w górę. Szczęśliwie dla Polonii nie wpadła do bramki. Siedem minut później goście w jednej akcji przeprowadzili atak i prawym, i lewym skrzydłem, mieli też rzut rożny. Poloniści wybili piłkę, ale ta wróciła w pole karne i Marcin Robak mocnym strzałem pokonał Przyrowskiego.

Polonia rzuciła się do odrabiania strat - były próby dośrodkowań, były wrzutki z rzutów rożnych, ale brakowało strzałów. Druga żółta kartka za faul i przedwczesne zejście z boiska Martina Barana w 73. minucie "Czarnym Koszulom" nie pomogły, ale gospodarze atakowali. Podczas serii rzutów rożnych w zamieszaniu głową strzelał na bramkę Treli Grzelczak. Ale bramkarz Piasta obronił.

Konsekwentna walka Polonii o gola przyniosła skutek w 81. minucie - strzał Igora Morozova ręką zablokował Paweł Oleksy i sędzia podyktował rzut karny. Do piłki poszedł Aleksandar Todorovski, który na początku maja przełamał niemoc "Czarnych Koszul" w strzałach z 11 metrów. Teraz też się nie pomylił - strzelił mocno, pewnie i celnie.

Polonia nie rezygnowała, w 84. minucie w kontrze mocno z dystansu strzelał Grzelczak, ale Trela odbił piłkę w bok. Goście przeprowadzili w odpowiedzi składny atak w 88. minucie, choć poloniści w końcu przerwali ich składną wymianę podań, a strzał z dystansu był minimalnie niecelny.

W niedzielę, w ostatnim meczu w ekstraklasie, Polonia zagra w Szczecinie z Pogonią.