Wielka Polonia, czyli wesele i pogrzeb w piłkarskiej Warszawie

W niedzielę w Warszawie odbędzie się - finansowana przez miasto - feta z okazji zdobycia przez Legię mistrzostwa Polski. W tym samym czasie w Szczecinie inny stołeczny klub, Polonia, żegna się z ekstraklasą - pisze Olgierd Kwiatkowski z Warszawa.sport.pl.
Rusz się. 37 imprez sportowych w weekend w Warszawie i wciąż dopisujemy nowe...

Najstarszy klub stolicy, istniejący 101 lat, został karnie zdegradowany. Od przyszłego sezonu jego piłkarze będą biegać tylko na mazowieckich boiskach w III albo w IV lidze. Tak nisko Polonia nie grała nigdy. Piłkarska Warszawa równocześnie wybiera się na wesele i na pogrzeb.

Upadek "Czarnych Koszul" był przewidywalny. W lipcu klub został przejęty przez Ireneusza Króla, śląskiego biznesmena, który wcześniej nie mógł poradzić sobie z zarządzaniem GKS Katowice i cieszy się zasłużoną niesławą wśród giełdowych inwestorów. Jego spółki padają jak muchy. Wcześniejszy właściciel, Józef Wojciechowski, w przeciwieństwie do Króla miał pieniądze, ale był pozbawiony rozeznania w świecie sportu. Uważał, że do wielkiego wyniku dojdzie tylko i wyłącznie dzięki pieniądzom. Wydał miliony na zakup miejsca w ekstraklasie dla Polonii, pensje dla piłkarzy i trenerów, z których znaczna część okazała się nieudacznikami albo nie wytrzymywała presji wywieranej przez właściciela. Sukcesów - czego można się było spodziewać - takimi metodami nie dało się osiągnąć. Wojciechowski zniechęcił się i rzucił wszystko w diabły.

Ale to tylko część problemu klubu z Konwiktorskiej i warszawskiego sportu w ogóle. Legia świętuje mistrzostwo, bo dostała od miasta stadion za blisko pół miliarda złotych. Gdyby nie ta inwestycja, sukcesu by nie było. Nie udałoby się Legii sprowadzić wielu piłkarzy, zagwarantować najwyższego w Polsce budżetu. Polonia takiej szansy nie dostała, choć na przykład w Krakowie miasto potraktowała po równo i Wisłę, i Cracovię, tej ostatniej budując piękny, niedrogi i funkcjonalny stadion.

Ostatnia inwestycja na stadionie przy Konwiktorskiej - wymiana murawy - została przeprowadzona co prawda w ubiegłym roku, ale tylko ze względu na Euro. "Czarne Koszule" mają więc dziś jeden z najbardziej archaicznych obiektów ze straszącymi oczy kibiców i turystów barakami przed głównym budynkiem. Trudno jednak przyciągnąć kogokolwiek do inwestycji w tym miejscu, bo przez kilka lat nikt w mieście nie dokonał stosownych regulacji prawnych dla terenów przy Konwiktorskiej.

Nadzieje na odrodzenie Polonii dał paradoksalnie jej ostatni mecz na Konwiktorskiej w czwartek z Piastem Gliwice. Stadion zapełnił się niemal do ostatniego miejsca, kibice i piłkarze stworzyli na nim wyjątkową atmosferę, nie było burd, ale dużo nieskrywanych łez i żalu.

W Warszawie spora grupa ludzi chce chodzić na Polonię, bardziej odpowiada im jej model kibica, klubu, atmosfera. Są sensowne pomysły na odbudowę drużyny, opierając się na grupie sponsorów, nawet od IV ligi. Ale dobrze by było, żeby ktoś w mieście wspólnie z nowymi właścicielami "Czarnych Koszul" wreszcie wziął się za przebudowę stadionu. Bez tej inwestycji Polonia zostanie na długie lata w niższych ligach, a co za tym idzie, obiekt przy Konwiktorskiej nie będzie na siebie zarabiał.

Stracą na tym i miasto, i kibice.