Michał Strzałkowski był lepszy od Łukasza Teodorczyka. "Przy innym szkoleniu grałby teraz w ekstraklasie"

W czwartoligowej Polonii furorę robi 21-letni Michał Strzałkowski, który na kolejkę przed półmetkiem rozgrywek ma na swoim koncie 12 bramek. Trenerzy, którzy prowadzili go w ostatnich latach, zgodnie przyznają: stać na więcej. Czy dobra dyspozycja przy Konwiktorskiej okaże się dla niego przepustką do gry na poziomie jeszcze wyższym od tego, na którym występował pół roku temu?


Strzałkowski jest wychowankiem Świtu Nowy Dwór, w którym występował przez całą karierę - w minionym sezonie w II lidze strzelił siedem goli w 28 meczach, ale nie przedłużono z nim kontraktu. Przeniósł się do Polonii, dla której strzela jak na zawołanie - zdobył bramkę w Łomiankach (po walkowerze gol nie został zaliczony), w drugim meczu z Wkrą Żuromin zaliczył hat tricka.

Jak wyglądała jego droga do Polonii oczami byłych trenerów?

W duecie z Kucharczykiem

Swój pierwszy kontakt z dorosłą piłką Strzałkowski zaliczył dość wcześnie. Miał nieco ponad 16 lat, kiedy z drużyny juniorów do trzecioligowego zespołu seniorów Świtu Nowy Dwór Mazowiecki przeniósł go czeski trener Libor Pala.

- Pamiętam go z tamtego okresu jako zawodnika szybkiego i, jak na swój wiek, bardzo mocnego. Był jednak dosyć surowy pod względem kondycyjnym, więc dla drużyny mógł zrobić najwięcej, wchodząc na boisko w końcówkach meczów - wspomina czeski trener. Problemem Strzałkowskiego było również opuszczanie treningów ze względu na obowiązki szkolne. - Miał bardzo rygorystycznych rodziców, którzy pilnowali jego wykształcenia. Dlatego na porannych treningach miałem go raz, maksymalnie dwa razy w tygodniu - mówi Pala.

W tym samym czasie najważniejszym ogniwem Świtu był o rok starszy od Strzałkowskiego Michał Kucharczyk, który po zakończeniu sezonu 2008/09 podpisał kontrakt z Legią. - Kucharczyk był wtedy lepszy technicznie, lepiej rozumiał też taktykę. Strzałkowski miał natomiast większy ciąg na bramkę - porównuje Pala. Tomasz Reginis, ówczesny zawodnik, a później także trener nowodworskiej drużyny, zauważa jeszcze jedną różnicę: - Kucharczyk miał zdecydowanie mocniejszą psychikę. Strzałkowski bardzo chciał zrobić karierę i jak najszybciej pójść gdzieś wyżej, ale gdy coś mu nie wychodziło, załamywał się.

Lepszy od Teodorczyka

Po transferze Kucharczyka do stolicy apetyt działaczy Świtu wzrósł. Liczyli na to, że w niedalekiej przyszłości Strzałkowski również opuści Nowy Dwór, a klubowa kasa wzbogaci się o kolejną pokaźną sumę. Mimo licznych zapytań klubowa przynależność nastolatka nie uległa jednak zmianie. O transfer swojego byłego podopiecznego walczył również Pala, który w sezonie 2009/10 przejął zespół Młodej Ekstraklasy Polonii.

- Walczyliśmy o niego, ale w Świcie, gdzie nie było i nie ma pieniędzy, chcieli jak najwięcej zarobić. Nie było wtedy mowy, żeby Józef Wojciechowski wykładał większe sumy na transfery do drugiego zespołu, dlatego temat Strzałkowskiego w Polonii szybko upadł - wspomina trener.

- Szkoda, bo gdybym miał porównać 17-letniego Strzałkowskiego z 17-letnim Łukaszem Teodorczykiem, ten pierwszy był o kilka procent lepszy - uważa Czech. - "Teo" miał jednak szczęście, bo był w Polonii i wyrównał te parę procent w jeden miesiąc, a w kolejnym był już lepszy. Michał miał bardzo duży potencjał, który nie został rozwinięty. Gdyby był szkolony w profesjonalnym klubie, a nie trzecioligowym, grałby dzisiaj w ekstraklasie - przekonuje Pala.

Zjawiński nie do wygryzienia

Tymczasem w Świcie Strzałkowski wciąż pozostawał w cieniu. Najpierw Kucharczyka, później - Dariusza Zjawińskiego, obecnie napastnika Dolcanu Ząbki i lidera klasyfikacji strzelców I ligi. - Nie oszukujmy się, ustępował mu pod każdym względem. Do tego miał pecha, bo grałem jednym napastnikiem, a Darek był tam piłkarzem z innej bajki. Dzisiaj widzimy, że w I lidze wszyscy od niego odstają, a co dopiero wtedy - mówi Przemysław Cecherz, który pełnił funkcję trenera Świtu w sezonie 2010/11. Strzałkowski w ciągu roku strzelił wtedy jednego gola, Zjawiński - 15.

- Tak wypadło, źle trafił - kwituje z przekąsem Zjawiński. - Ale później, jak odszedłem, grał już regularnie. Z tego, co pamiętam, z Michałem na początku było ciężko pod względem mentalnym. Może coś się działo u niego w domu? Nie chcę w to wnikać. W każdym bądź razie, gdy dostał od trenera lekko po uszach, nie był już tym samym zawodnikiem - słyszymy.

- Rzeczywiście, trudno mi było do niego dotrzeć. Po każdej niewykorzystanej sytuacji się palił - potwierdza Cecherz.

Latem 21-latek zdecydował się na zmianę otoczenia i drugoligowy Świt zamienił na czwartoligową Polonię. Z pozoru mogłoby się to wydawać krokiem w tył, ale... - Myślę, że postąpił bardzo dobrze. Odzyskał spokój psychiczny, co przekłada się na bramki. Jeśli uwierzy w siebie, może grać znacznie wyżej - twierdzi Reginis.

- Mogę porównać go z zawodnikami Wisły Płock, którą prowadziłem w pierwszej lidze. Jakby potrenował profesjonalnie pół roku, z powodzeniem mógłby grać na zapleczu ekstraklasy. Albo i wyżej - kwituje Libor Pala.

Nic straconego, Strzałkowski ma dopiero 21 lat.